Moja dzisiejsza zmiana w kawiarni dobiegała końca. Kiedy mogłem w końcu iść się przebrać, ruszyłem do przebieralni i zdjąłem z siebie białą koszulą, czarny fartuch, po czym ubrałem swój przyduży, czarny sweter z czerwonym napisem: "Idiot". Miałem zamiar wyjść zapleczem, gdy poczułem, że uderzyłem kogoś drzwiami.
- Auu!- dziewczęcy głos zareagował wręcz natychmiastowo. Szybko wyszedłem i pomogłem wstać zapłakanej dziewczynie w kapturze.
- Przepraszam, nie chciałem- chciałem rozmasować jej ramię, za które kurczowo się trzymała, ale ona odsunęła się, spuszczając głowę.
- Proszę, nie dotykaj mnie...
- A-ale... ja naprawdę nie chciałem!
- To nie twoja wina, po prostu mnie nie dotykaj, dobrze?- wyszeptała jeszcze bardziej zalewając się łzami.
- Ej... nie płacz. Proszę, bo ja zaraz się rozryczę!- podszedłem do niej. Dziewczyna nie ruszała się, tylko co jakiś czas drgała od płaczu. Zasłaniała twarz dłońmi, a ja przytuliłem ją. Próbowała się wyrwać, na co ja tylko mocniej ją do siebie przysunąłem- Shhh... nie płacz... ja wiem, że jest trudno, ale nie płacz- pogłaskałem ją po plecach.
- Nie wiesz... nie wiesz jak trudno jest!- zawyła, a jej łzy zaczęły wsiąkać w mój sweter, który chwilę potem zrobił się mokry na piersi.
- Nie wiem co przeżyłaś, ale u mnie też nie było różowo. Ale to przeszłość, skarbie, nie zmienisz tego...
Czemu ja zawsze pocieszam innych. Jestem zbyt wrażliwy...
No i znowu to wszystko wróciło i zacząłem płakać z dziewczyną. Płakałem za mamą, płakałem przez wyzwiska, płakałem z powodu własnej bezsilności i wyczerpania psychicznego. Teraz najchętniej wróciłbym do domu i się powiesił, najzwyczajniej w świecie się zabił...
Kate? Przepraszam, weny nie ma i jestem zmęczona :c