Wkurzył mnie! Czy On nie potrafi inaczej?!? Za każdym razem odchodzi w taki sposób!
- Michael! Michael, zatrzymaj się! - wrzasnęłam za Nim. Poczułam na ramieniu pierwsze krople deszczu. Chłopak usłyszał i odwrócił się. Podeszłam bliżej Niego. - Czy Ty zawsze tak musisz?! - spytałam z pretensją.
- Tak, znaczy jak? - zapytał zdezorientowany.
- Pffff... Za kazdym razem odwracasz się i sobie, tak po prostu, idziesz! - odparłam.
- A co mam robić? Stać? Poza tym mówiłaś, że musisz iść. - bronił się.
- Tak mówiłam, bo niespodziewałam się, że... zresztą wiesz, o co mi chodzi! - powiedziałam i, jak na życzenie, zaczęło padać.
- Mogłaś to przewidzieć... - mruknął.
- Powiedz mi, jak ja miałam to przewidzieć?!? Próbowałeś mnie w ten sposób zatrzymać? Udało Ci się! - fuknęłam.
- Wiedziałem, że to poskutkuje! - roześmiał się.
- Chwila... TY TO ZAPLANOWAŁEŚ?!? - osłupiałam.
- Taaak? - zaśmiał się. Moja mina musiała być wtedy bezcenna...
- Jesteś kompletnym idiotą! - wrzasnęłam. - I za to tak Cię uwielbiam... - dodałam bardzo spokojnym głosem i stało się, co się stało...
(Michael?)