Kiedy usłyszałem słowa dziewczyny, niemal nie wyplułem z ust herbaty. Popatrzyłem na nią z niezadowoleniem i może odrobiną złości, że tak łatwo chce się poddać.
-Będziesz po prostu głupia, jeśli wyjedziesz – odparłem chłodno.
-W takim razie najwyraźniej jestem głupia – mruknęła pod nosem, bawiąc się i splatając swoje palce.
-Masz tu cholernie dobre warunku rozwoju i chcesz to rzucić przez moje skomplikowane znajomości, na które przez przypadek się natknęłaś? - prychnąłem. - To głupota Isabello – syknąłem.
-Przeraża mnie to wszystko, rozumiesz Tyler?... - zawołała, jednak głos jej się załamał.
-Posłuchaj, usiłowałem trzymać cię z daleka od tej części mojego życia, ale chyba jednak to nieuniknione. Powinnaś jednak wiedzieć, że przy mnie nic ci nie grozi i po prostu nie powinnaś się zapuszczać sama w takie miejsca – oznajmiłem. - Handlarze narkotyków i przestępcy są wszędzie i przed tym nie uciekniesz.
-Chcesz mi powiedzieć, że to tym się zajmujesz? - spytała cicho, a na jej twarzy mogłem zaobserwować zmieszanie i konsternację.
-Choler.a, tak. Nie chciałem żebyś zaprzątała sobie tym głowę, nie chciałem cię w to wciągać, ale cho.lera chyba ukrywanie tego przed tobą dalej nie ma najmniejszego sensu -stwierdziłem.
Isabella?
środa, 30 maja 2018
niedziela, 27 maja 2018
Od Isabelli cd Tylera
Gdy tylko zorientowałam się co tak na prawdę się stało, w oku zakręciła mi się łza. Bez namysłu, wtuliłam się w chłopaka i zamknęłam oczy. Zdziwiła mnie jedna rzecz, od jakiegoś czasu Tyler działał na mnie uspokajająco. Jak do tego doszło i dlaczego mu zaufałam, nigdy nie wyjaśnię. W każdym razie, poczułam się lepiej. Wytarłam łzy w jego koszulkę, czując się przy tym jak totalna debilka. Chłopak delikatnie jeździł palcami po moich plecach, co sprawiało mi dość miłe uczucie bezpieczeństwa. Po kilku minutach postanowiłam się odezwać.
-Po co tu przyszedłeś?... - Zapytałam zachowując kamienną twarz.
-Martwiłem się. To źle? - Mruknął.
Zostawiłam to pytanie bez odpowiedzi i powoli wstałam z kanapy.
-Chcesz coś do picia?... -
-Może być herbata - Westchnął cicho i spojrzał na mnie.
Powlekłam się w stronę kuchni a następnie wlałam trochę wody do czajnika. Po zagotowaniu się wody, zalałam nią torebkę umieszczoną w moim ulubionym kubku. Gdy skończyłam, zaniosłam chłopakowi napój.
-Dziękuję bardzo - Powiedział odbierając odemnie kubek.
-Nie ma problemu... - Usiadłam na fotelu wpatrując się w Tylera.
-No to skoro mam trochę czasu... Kiedy w końcu wyjdziesz na świeże powietrze, pójdziesz na lekcję tańca, poruszasz się trochę na siłowni, wrócisz na uczelnię? - Zapytał biorąc łyk herbaty.
-Jak wrócę do mojego rodzinnego domu to do tego wrócę... Postanowiłam wyjechać do Exeter... - Mruknęłam.
Tyler?
-Po co tu przyszedłeś?... - Zapytałam zachowując kamienną twarz.
-Martwiłem się. To źle? - Mruknął.
Zostawiłam to pytanie bez odpowiedzi i powoli wstałam z kanapy.
-Chcesz coś do picia?... -
-Może być herbata - Westchnął cicho i spojrzał na mnie.
Powlekłam się w stronę kuchni a następnie wlałam trochę wody do czajnika. Po zagotowaniu się wody, zalałam nią torebkę umieszczoną w moim ulubionym kubku. Gdy skończyłam, zaniosłam chłopakowi napój.
-Dziękuję bardzo - Powiedział odbierając odemnie kubek.
-Nie ma problemu... - Usiadłam na fotelu wpatrując się w Tylera.
-No to skoro mam trochę czasu... Kiedy w końcu wyjdziesz na świeże powietrze, pójdziesz na lekcję tańca, poruszasz się trochę na siłowni, wrócisz na uczelnię? - Zapytał biorąc łyk herbaty.
-Jak wrócę do mojego rodzinnego domu to do tego wrócę... Postanowiłam wyjechać do Exeter... - Mruknęłam.
Tyler?
czwartek, 24 maja 2018
Od Tylera cd Issabelli
Wszedłem do mieszkania dziewczyny, gdy tylko usłyszałem jej zawołanie, niepokoiło mnie, iż nie odzywała się od jakiegoś czasu, nie odpowiadała na sms. Zdjąłem buty i po wejściu w głąb mieszkania zobaczyłem ją leżącą pod kocem na kanapie, wyglądała na zmęczoną, smutną i nieco przestraszoną. Uśmiechnąłem się do niej ciepło i usiadłem obok niej.
-Czemu nie dajesz znaku życia? - spytałem.
-Nie wiem, ja… chyba nie powinnam była przyjeżdżać tutaj – mruknęła cicho.
Spojrzałem w jej oczy i westchnąłem cicho.
-Dlaczego? O co chodzi Isabello? - zapytałem.
-Ja się boję po prostu, Tyler – jęknęła.
-Nie masz się czego bać, mała – odparłem.
-Tamta ostatnia sytuacja… - zaczęła, jednak głos jej się załamał i zamilkła.
Spojrzałem na nią, wyglądała w tej chwili strasznie smutno, o ile było to właściwym określeniem dla jej aktualnego stanu. Po krótkim zawahaniu, przyciągnąłem ją do siebie i zamknąłem w szczelnym uścisku.
-Jestem tu z tobą, nie masz się czego bać, kochana – powtórzyłem.
Isabella?
-Czemu nie dajesz znaku życia? - spytałem.
-Nie wiem, ja… chyba nie powinnam była przyjeżdżać tutaj – mruknęła cicho.
Spojrzałem w jej oczy i westchnąłem cicho.
-Dlaczego? O co chodzi Isabello? - zapytałem.
-Ja się boję po prostu, Tyler – jęknęła.
-Nie masz się czego bać, mała – odparłem.
-Tamta ostatnia sytuacja… - zaczęła, jednak głos jej się załamał i zamilkła.
Spojrzałem na nią, wyglądała w tej chwili strasznie smutno, o ile było to właściwym określeniem dla jej aktualnego stanu. Po krótkim zawahaniu, przyciągnąłem ją do siebie i zamknąłem w szczelnym uścisku.
-Jestem tu z tobą, nie masz się czego bać, kochana – powtórzyłem.
Isabella?
piątek, 18 maja 2018
Od Isabelli cd Tylera
-Myślę, że tak – Powiedziałam i spojrzałam przez okno.
-Mówiłem ci przecież, że to nie jest bezpieczna okolica – Mruknął chłopak.
-Byłam tylko na spacerze i po małe zakupy – Szeptałam nie odrywając głowy od okna. -Chcę już wracać do domu –
-No dobrze. Ale nie przychodź tu więcej – Odparł a następnie odpalił silnik.
-Spróbuję – Odpowiedziałam, praktycznie sama do siebie po czym chłopak dość szybko ruszył.
***
Po nie całych dziesięciu minutach, byliśmy na miejscu. Wysiadłam z samochodu zabierając przy tym zakupy i psa. Po długich namowach Tylera pozwoliłam mu odprowadzić mnie aż do samego wejścia mojego mieszkania. Szczerze mówiąc, dosyć niezręcznie się czułam gdy wjeżdżając windą, czułam na sobie wzrok chłopaka. Gdy w końcu wjechaliśmy na upragnione przeze mnie piętro, powlekłam się w stronę mojego, niedużego miejsca zamieszkania.
-No to w takim razie, do jutra – Powiedział zadowolony chłopak.
-Tak, tak. Do jutra – Westchnęłam wchodząc do mieszkania, zamykając za sobą drzwi.
***
Następnego ranka, obudziłam się około dziewiątej. Nie miałam zamiaru iść na uczelnię... odechciało mi się wychodzić z domu. Spojrzałam na telefon, który pokazywał, iż dostałam jakąś wiadomość. Powoli otworzyłam ją aby zobaczyć kto napisał.
Od: Tyler
Hej Isabella. Dzisiaj też mogę Cię odebrać? Jak tak to o której??
Wyłączyłam komórkę, zostawiając wiadomość bez odpisu. Wstałam powoli i niechętnie poszłam do kuchni aby coś zjeść. Po ogarnięciu swoich naturalnych potrzeb, wzięłam koc i usiadłam na kanapie oplatając się nim. Nie zamierzałam się ruszać. Włączyłam swój ulubiony serial i tak spędziłam kilka godzin.
***
Mijał kolejny dzień odkąd nie wychodziłam z domu. Telefonu nawet nie ruszała. Codziennie działo się to samo, wpadłam w rutynę. O wychodzenie z psem, prosiłam sąsiadów, ponieważ nie byłam w stanie sama tego zrobić. Najzwyczajniej w świecie zaczęłam się bać. Po woli zaczęłam się zastanawiać czy dobrze postąpiłam, przyjeżdżając tu. Może lepiej byłoby zostać w swoim rodzinnym mieście. Przestałam chodzić na uczelnie jak i na lekcje tańca. Odechciało mi się żyć. Z każdym dniem, było mi coraz trudniej a na dodatek źle się czułam. Z rozmyślania wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
-Otwarte – Krzyknęłam z mojego, ostatnio ulubionego miejsca czyli spod koca na kanapie.
Tyler?
-Mówiłem ci przecież, że to nie jest bezpieczna okolica – Mruknął chłopak.
-Byłam tylko na spacerze i po małe zakupy – Szeptałam nie odrywając głowy od okna. -Chcę już wracać do domu –
-No dobrze. Ale nie przychodź tu więcej – Odparł a następnie odpalił silnik.
-Spróbuję – Odpowiedziałam, praktycznie sama do siebie po czym chłopak dość szybko ruszył.
***
Po nie całych dziesięciu minutach, byliśmy na miejscu. Wysiadłam z samochodu zabierając przy tym zakupy i psa. Po długich namowach Tylera pozwoliłam mu odprowadzić mnie aż do samego wejścia mojego mieszkania. Szczerze mówiąc, dosyć niezręcznie się czułam gdy wjeżdżając windą, czułam na sobie wzrok chłopaka. Gdy w końcu wjechaliśmy na upragnione przeze mnie piętro, powlekłam się w stronę mojego, niedużego miejsca zamieszkania.
-No to w takim razie, do jutra – Powiedział zadowolony chłopak.
-Tak, tak. Do jutra – Westchnęłam wchodząc do mieszkania, zamykając za sobą drzwi.
***
Następnego ranka, obudziłam się około dziewiątej. Nie miałam zamiaru iść na uczelnię... odechciało mi się wychodzić z domu. Spojrzałam na telefon, który pokazywał, iż dostałam jakąś wiadomość. Powoli otworzyłam ją aby zobaczyć kto napisał.
Od: Tyler
Hej Isabella. Dzisiaj też mogę Cię odebrać? Jak tak to o której??
Wyłączyłam komórkę, zostawiając wiadomość bez odpisu. Wstałam powoli i niechętnie poszłam do kuchni aby coś zjeść. Po ogarnięciu swoich naturalnych potrzeb, wzięłam koc i usiadłam na kanapie oplatając się nim. Nie zamierzałam się ruszać. Włączyłam swój ulubiony serial i tak spędziłam kilka godzin.
***
Mijał kolejny dzień odkąd nie wychodziłam z domu. Telefonu nawet nie ruszała. Codziennie działo się to samo, wpadłam w rutynę. O wychodzenie z psem, prosiłam sąsiadów, ponieważ nie byłam w stanie sama tego zrobić. Najzwyczajniej w świecie zaczęłam się bać. Po woli zaczęłam się zastanawiać czy dobrze postąpiłam, przyjeżdżając tu. Może lepiej byłoby zostać w swoim rodzinnym mieście. Przestałam chodzić na uczelnie jak i na lekcje tańca. Odechciało mi się żyć. Z każdym dniem, było mi coraz trudniej a na dodatek źle się czułam. Z rozmyślania wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
-Otwarte – Krzyknęłam z mojego, ostatnio ulubionego miejsca czyli spod koca na kanapie.
Tyler?
poniedziałek, 14 maja 2018
Od Tylera cd Issabelli
Rozmawiałem z Johnsonem, w oczy rzucił mi się brak jednego z jego goryli, jednak nie zwróciłem na to uwagi, dopóki, nie usłyszałem jego głosu i warczenia psa. Kiedy obejrzałem się w tamtą stronę, zobaczyłem Isabellę leżącą na ziemi i Zonę skaczącą na mężczyznę.
-Kurw.a mać – mruknąłem pod nosem, biegnąc w ich stronę i ignorując wołającego mnie Johnsona.
Podbiegłem do nich i pierwszym co zrobiłem było odciągnięcie Zony od faceta. Chwyciłem smycz i przytrzymałem ją przy sobie.
-Zostaw ją do cholery, znam ją. Nie jest szkodliwa – warknąłem, podnosząc zakupy dziewczyny, a następnie dziewczynę.
-Hoke, co z naszą rozmową? - zawołał Johnson.
-Skończymy przy najbliższej okazji, w kwestii sprzedaży jeszcze nigdy cię nie zawiodłem, prawda? - powiedziałem i poprawiając dziewczynę w swoich ramionach, ruszyłem do swojego samochodu,zostawiając za sobą mężczyzn.
-Co się dzieje? - spytała dziewczyna ze zdezorientowaną miną, mrużąc oczy.
-Już jest dobrze, mała – odparłem, zatrzymując się przed pojazdem – choler.a, byłabyś tak dobra i wyciągnęła mi kluczyki z kieszeni? - zaśmiałem się, czemu dziewczyna zawtórowała, po chwili wyciągając pożądany przeze mnie przedmiot i otwierając pojazd.
Otworzyłem drzwi i usadziłem dziewczynę na miejscu pasażera, a Zonę wpuściłem do tyłu, zakupy odkładając do bagażnika.
-Wszystko okej już? - spytałem, siadając za kierownicą i spoglądając na nią z troską.
Isabella
-Kurw.a mać – mruknąłem pod nosem, biegnąc w ich stronę i ignorując wołającego mnie Johnsona.
Podbiegłem do nich i pierwszym co zrobiłem było odciągnięcie Zony od faceta. Chwyciłem smycz i przytrzymałem ją przy sobie.
-Zostaw ją do cholery, znam ją. Nie jest szkodliwa – warknąłem, podnosząc zakupy dziewczyny, a następnie dziewczynę.
-Hoke, co z naszą rozmową? - zawołał Johnson.
-Skończymy przy najbliższej okazji, w kwestii sprzedaży jeszcze nigdy cię nie zawiodłem, prawda? - powiedziałem i poprawiając dziewczynę w swoich ramionach, ruszyłem do swojego samochodu,zostawiając za sobą mężczyzn.
-Co się dzieje? - spytała dziewczyna ze zdezorientowaną miną, mrużąc oczy.
-Już jest dobrze, mała – odparłem, zatrzymując się przed pojazdem – choler.a, byłabyś tak dobra i wyciągnęła mi kluczyki z kieszeni? - zaśmiałem się, czemu dziewczyna zawtórowała, po chwili wyciągając pożądany przeze mnie przedmiot i otwierając pojazd.
Otworzyłem drzwi i usadziłem dziewczynę na miejscu pasażera, a Zonę wpuściłem do tyłu, zakupy odkładając do bagażnika.
-Wszystko okej już? - spytałem, siadając za kierownicą i spoglądając na nią z troską.
Isabella
piątek, 11 maja 2018
Od Issabelli cd Tylera
Nim się obejrzałam, byliśmy na miejscu. Wysiadłam z samochodu a po chwili, chłopak pośpiesznie odjechał. Zaczęłam się zastanawiać o co mogło chodzić. Powolnym krokiem ruszyłam w stronę wieżowca, rozglądając się z nadzieję, że w zasięgu mojego wzroku, dzieje się coś ciekawego. Gdy weszłam do mieszkania, pierwsze co zauważyłam to Zona. Uznałam, że to czas na spacer i zapięłam suczkę na smycz. Ospale wyszłam z domu i skierowałam się w stronę windy. Po kilku minutach byłam już przed wieżowcem. Byłam strasznie zmęczona ale chcąc nie chcąc, obowiązki musiałam wypełnić. Wlekłam się chodnikiem mijając drobne uliczki, tłumy ludzi i sklepy. Uznałam, że wejdę jeszcze na chwilkę po małe zakupy, aby jutro nie głodować. Przywiązałam Zonę do drzewa i weszłam do sklepu. Wybrałam kilka najbardziej potrzebnych produktów, między innymi: chleb, sok i trochę warzyw. Ruszyłam w stronę kasy oglądając przy tym kolorowe czasopisma i magazyny na bocznych półkach. Bardzo kusiło mnie kupno papierosów ale jakoś nie mogłam się zdecydować. Zapłaciłam za wszystko i wyszłam pośpiesznie na dwór. Odwiązałam suczkę od drzewa i powlekłam się dalej. Robiło już się powoli ciemno, więc chciałam zawrócić gdy nagle w jednej z uliczek zauważyłam chłopaka, bardzo podobnego do Tylera. Podeszłam trochę bliżej i zaczęłam słuchać rozmowy chłopaka i jakiegoś mężczyzny. Szczerze mówiąc, nie zrozumiałam za wiele, ponieważ używali oni jakiś dziwnych nazw. Po chwili, ktoś popchnął mnie na ścianę a ja niemalże odrazu, odwróciłam się w jego stronę.
- Po co tu przylazłaś? - syknął mężczyzna zaciskając ręce na mojej szyi.
- Ja tylko... - jęknęłam a z rąk momentalnie wypadła mi smycz i torba z zakupami. Coraz słabiej się czułam, już nawet nie mogłam zrozumieć o czym mówi ten facet. Zdążyłam tylko zauważyć Zonę zrzucającą się na mężczyznę, po chwili zemdlałam.
Tyler?
poniedziałek, 7 maja 2018
Od Hailey cd Scotta
Uśmiechnęłam się na słowa chłopaka i pogłaskałam go po policzku.
— Ja cię też bardzo kocham, Scott — westchnęłam cicho, następnie całując go delikatnie w usta.
Ujęłam jego rękę skupiłam wzrok ponownie na ekranie. Film jednak nie należał do nadto interesujących, co sprawiało, że w zasadzie się na nim nie skupiałam. Kiedy spojrzałam na chłopaka, bawił się skrawkiem swojej koszulki. Wywróciłam oczami na ten widok i wolną ręką chwyciłam pilota, aby zmienić kanał na kanał muzyczny.
— Lepiej co? — zaśmiałam się, spotykając jego zdezorientowane spojrzenie.
— Czemu przełączyłaś? — spytał.
— Widziałam, że niezbyt interesuje cię ten film, poza tym mi również nie przypadł on do gustu - odparłam.
— Miałaś racje — westchnął.
Sporo czasu upłynęło nam na rozmowie, nim się obejrzeliśmy, butelka od wina była pusta, podobnie jak nasze kieliszki.
— Skończyło się - westchnęłam, odkładając naczynie na stolik.
— Wszystko co dobre kiedyś się kończy, skarbie — odpowiedział, powtarzając moją czynność.
Spojrzałam w jego oczy, zbliżając się nieco do niego, po czym złożyłam delikatny pocałunek na jego ustach. Scott nie pozostawał mi dłużny, oddając pocałunki. W końcu jednak zaczął schodzić pocałunkami na moją szyję. Jęknęłam cicho, zadowolona, wplątując ręce w jego, teraz już krótsze, włosy i delikatnie pociągając za końcówki. Uwielbiałam to robić niemal tak bardzo, jak czuć jego usta na swojej szyi. Jedna z jego rąk pomogła mi szybkim ruchem znaleźć się na jego kolanach. Przerwaliśmy na chwilkę, spoglądając sobie w oczy. Oboje jednocześnie uśmiechnęliśmy się do siebie i ponownie połączyliśmy nasze usta.
Scott?
— Ja cię też bardzo kocham, Scott — westchnęłam cicho, następnie całując go delikatnie w usta.
Ujęłam jego rękę skupiłam wzrok ponownie na ekranie. Film jednak nie należał do nadto interesujących, co sprawiało, że w zasadzie się na nim nie skupiałam. Kiedy spojrzałam na chłopaka, bawił się skrawkiem swojej koszulki. Wywróciłam oczami na ten widok i wolną ręką chwyciłam pilota, aby zmienić kanał na kanał muzyczny.
— Lepiej co? — zaśmiałam się, spotykając jego zdezorientowane spojrzenie.
— Czemu przełączyłaś? — spytał.
— Widziałam, że niezbyt interesuje cię ten film, poza tym mi również nie przypadł on do gustu - odparłam.
— Miałaś racje — westchnął.
Sporo czasu upłynęło nam na rozmowie, nim się obejrzeliśmy, butelka od wina była pusta, podobnie jak nasze kieliszki.
— Skończyło się - westchnęłam, odkładając naczynie na stolik.
— Wszystko co dobre kiedyś się kończy, skarbie — odpowiedział, powtarzając moją czynność.
Spojrzałam w jego oczy, zbliżając się nieco do niego, po czym złożyłam delikatny pocałunek na jego ustach. Scott nie pozostawał mi dłużny, oddając pocałunki. W końcu jednak zaczął schodzić pocałunkami na moją szyję. Jęknęłam cicho, zadowolona, wplątując ręce w jego, teraz już krótsze, włosy i delikatnie pociągając za końcówki. Uwielbiałam to robić niemal tak bardzo, jak czuć jego usta na swojej szyi. Jedna z jego rąk pomogła mi szybkim ruchem znaleźć się na jego kolanach. Przerwaliśmy na chwilkę, spoglądając sobie w oczy. Oboje jednocześnie uśmiechnęliśmy się do siebie i ponownie połączyliśmy nasze usta.
Scott?
Od Tylera cd Issabelli
Westchnąłem cicho, spoglądając na dziewczynę. Sytuacja nie była łatwa,jednak wiedziałem, że w tym momencie jeszcze uda mi się ominąć niewygodny, w tej relacji, dla mnie temat pracy. Wziąłem do rąk jedną z wykałaczek, które znajdowały się w niewielkim pojemniku, na stoliku i zacząłem bawić się nią.
- To nie jest proste, mała - westchnąłem, po raz kolejny, w tak krótkim odstępie czasowym. - Chociaż mamy coś podobnego, ale zacznijmy od początku. Urodziłem się w niewielkim miasteczku, niedaleko stąd, jednak moje relacje z rodzicami pozostawiały wiele do życzenia. Buntowałem się, robiłem wszystko, żeby zrobić im nazłość. Jedynym oparciem, byłą dla mnie babcia, miałem wrażenie, że tylko ona mnie rozumie i tylko z nią mogłem pogadać. Była dla mnie jak matka, której jakby nie patrzeć nigdy nie miałem. Niestety babcia zmarła, zawał, nikt się tego nie spodziewał. To tylko pogorszyło sprawę z rodzicami. Tutaj pojawia się nasze podobieństwo, mała. Mianowicie, zaraz po osiemnastce, postanowiłem się wynieść i przyjechałem tutaj. Wielkie miasto, wiele możliwości - powiedziałem, wzruszając ramionami.
- Rozumiem - odparła, dopijając swoją kawę.
- Nawet nie wiem, kiedy zleciały te cztery lata - zaśmiałem się.
- Nie utrzymujesz kontaktu z rodzicami? - spytała, patrząc w moje oczy.
- W życiu, nie odczuwam takiej potrzeby, dość naoglądałem się ich twarzy w przeszłości.
Powoli dokończyliśmy swoje napoje i zgodnie stwierdziliśmy, że to już czas na opuszczenie tego lokalu. Mimo początkowych protestów dziewczyny, pokryłem wszelkie koszty i mogliśmy wyjść z kawiarni. Wsiedliśmy do samochodu, właśnie miałem odpalać silnik, jednak przerwał mi dzwonek telefonu. Kiedy tylko spojrzałem na wyświetlacz, wiedziałem, iż szykuje się problem. Na śmierć zapomniałem, o dzisiejszej dostawie towaru. Niechętnie, w obecności Isabelli, odebrałem telefon.
-Halo?
- Gdzie jesteś, Hoke? Doskonale wesz, że nie lubię czekać - syknął mężczyzna.
- Niedługo będę, spokojnie - odparłem, starając się brzmieć jak najbardziej spokojnie następnie zakańczając rozmowę.
- Strasznie cię przepraszam, mała. Mam naprawdę pilną sprawę. Odwiozę cię do domu i zdzwonimy się później - powiedziałem, uśmiechając się.
- Ugh, okej. Co się stało? - spytała, widziałem na jej twarzy wyraźną ciekawość, jednak nie mogłem jej nic powiedzieć, na pewno nie teraz.
- Nieważne - westchnąłem, włączając silnik i pośpiesznie ruszając.
Isabella?
sobota, 5 maja 2018
Od Issabelli cd Tylera
Gdy zobaczyłam chłopaka, niemalże do niego podbiegłam.
- Hej Tyler. - uśmiechnęłam się do niego.
- O hejka, nie zauważyłem Cię. - odwzajemnił uśmiech.
- Tak się cieszę, że zgodziłeś się mnie odebrać. Padam z nóg. - westchnęłam.
- Może pojedziemy na kawę? Ja stawiam. - spojrzał na mnie z nadzieją w oczach.
- W sumie to wcale nie głupi pomysł... kawa dobrze mi zrobi. - odpowiedziałam a następnie za zgodą chłopaka, wsiadłam do samochodu. Po krótkiej rozmowie ruszyliśmy spod uczelni w stronę najbliższej kawiarni.
***
Po dwudziestu minutach, byliśmy na miejscu. Wysiadłam za chłopakiem z samochodu a następnie powoli udaliśmy się do budynku. Zajęliśmy pierwszy lepszy stolik i zamówiliśmy wybrane napoje.
- Korzystając z okazji... Z kąd dokładnie pochodzisz? - zapytał chłopak, bawiąc się wszystkimi drobniejszymi przedmiotami, które znalazł na stoliku.
- To jest długa historia, więc nie wiem czy Cię to zainteresuje - spojrzałam na Tylera, poprawiając włosy.
- Chętnie posłucham - odparł po chwili.
- No skoro chcesz słuchać o moim jakże nudnym życiu to nie mam nic przeciwko. Urodziłam się w miasteczku Exeter. Od samego początku życia czułam, że nie spotka mnie tam za wiele przygód. Zawsze miałam wrażenie, iż same ciekawe rzeczy przechodzą mi koło nosa. W wieku pięciu lat, zaczęłam interesować się Nowym Yorkiem. Odkąd pamiętam, uważałam, że to miasto potrafi nauczyć innego spojrzenia na rzeczywistość. - Przerwałam na chwilę widząc, że na naszym stoliku pojawiły się dwie kawy. Po upiciu łyka napoju, wróciłam do opowiadania. -Kontynuując. Niedługo po skończeniu osiemnastki postanowiłam zmienić coś w swoim życiu i przeprowadziłam się tutaj. -Powiedziałam dopijając kawę. -
- Poznałaś już kogoś w Nowym Yorku? - Zapytał biorąc łyk kawy.
- Szczerze mówiąc to tylko Ciebie - westchnęłam. - Ostatnio jestem trochę zamknięta w sobie -
-Rozumiem - spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem na ustach.
- A Ty? Mogę poznać twoją historię? - Spytałam pełna nadziei, że czegoś się dowiem o chłopaku.
Tyler?
czwartek, 3 maja 2018
Od Tylera cd Issabelli
Nieco zdziwił mnie gest ze strony dziewczyny, był jednak miły. Kiedy drzwi się za nią zamknęły ruszyłem z miejsca i wyszedłem z budynku. Chcąc zapalić kolejnego papierosa, wyjąłem z kieszeni pudełko papierosów, które niestety okazało się być już puste. Westchnąłem z niezadowoleniem i zgniotłem kartonik, kolejno wyrzucając go do pobliskiego kosza. Swoje kroki skierowałem teraz w stronę domu, mając zamiar po drodze zajrzeć do jakiegoś sklepu i uzupełnić zapas. Wyjąłem z kieszeni spodni słuchawki, mając zamiar umilić sobie drogę muzyką. W końcu na horyzoncie widać było sklep całodobowy - właśnie tam zmierzałem. Wygląd lokalu pozostawiał wiele do życzenia, zresztą czego się spodziewać po miejscówce sporej części marginesu społecznego i nastolatków, którym nigdzie indziej nie sprzedadzą alkoholu czy papierosów. Dziś obsługiwała mnie starsza kobieta, nie wyglądała na specjalnie zadowoloną z miejsca, w którym przebywa ani ze swojej pracy. Z westchnięciem niezadowolenia podała mi paczkę fajek spod lady. Podałem kobiecie pieniądze i wyszedłem ze sklepu, w końcu mogąc cieszyć się papierosem. Po powrocie do domu miałem w planie zabrać towar i udać się do jednego z klubów.
***
Kolejnego dnia obudziłem się około godziny dwunastej. Pierwszą czynnością, której dokonałem po przebudzeniu było standardowo sięgnięcie po telefon, aby sprawdzić powiadomienia, które namnożyły się, od czasu kiedy pozostawiłem go w spokoju. Jakim miłym zaskoczeniem okazał się sms od Isabelli, z prośbą o odebranie jej. Odpisałem jej niemal od razu, widząc iż wiadomość od niej przyszła jakieś dwie godziny temu.
Do Isabella:
Pewnie, że cię odbiorę. Powiedz tylko o której i gdzie.
Kilka minut później otrzymałem od dziewczyny odpowiedź. Wiedziałem już ile miałem czasu dla siebie, a było go stosunkowo niewiele. Dlatego po zjedzeniu jakiegoś śniadania, o ile posiłek o tej porze można było tym mianem określić, wypaliłem papierosa i udałem się do garażu po samochód. Ze względu na nasilający się ruch, na miejscu byłem po około dwudziestu minutach, czyli chwilę przed czasem. Wysiadłem z samochodu i stanąłem przed nim, opierając się o maskę i wypatrując w tłumie dziewczyny.
Isabella?
Subskrybuj:
Posty (Atom)