-Nie mam zamiaru, skarbie -powiedziałem przyciągając ją bliżej siebie,
przymknąłem oczy i pocałowałem ją w czubek głowy. -Już cię nie zostawię.
Dziewczyna położyła dłoń na moim karku jeżdżąc po nim delikatnie palcami.
-A wiesz, że nie składa się obietnic, których nie możesz dotrzymać -mruknęła pochmurnie.
Uniosłem delikatnie głowę do góry tak aby spojrzała mi w oczy.
-Ale
takie są najlepsze. A ten skurwiel niedługo pożałuje swoich numerów... I
nie mów, że mam przestać pakować się w kłopoty. Bo dla ciebie, mimo
tego jak tandetnie to zabrzmi, gdybym to ja nie był diabłem to sprzedał
bym mu duszę jeśli miało by to ci pomóc -powiedziałem gładząc ją po
policzku.- Chociaż oboje wiemy, że nie da się sprzedać duszy samemu
sobie.
Dziewczyna uśmiechnęła się lekko i już podciągała się, aby
mnie pocałować, jednak ją ubiegłem. Przyciągnąłem ją do siebie łapiąc za
policzek i złączyłem delikatnie nasze usta. Czułem jednocześnie jak jej
ciało w końcu choć trochę się rozluźnia. Pociągnąłem ją za sobą na
kanapę, na której położyłem się razem z Lashi. Może nie było za dużo
miejsca, ale nie miałem co narzekać, przynajmniej miałem blisko
dziewczynę. Leżała z głową na mojej klatce piersiowej, zataczając ręką
kółka na mojej klatce piersiowej. Zmęczenie brało nad nią górę i już po
chwili spała. Obserwowałem jej spokojną twarz, gładząc ją delikatnie po
włosach. Moja mała dziewczynka, która wzięła trochę za dużo na siebie.
Świetnie wychodziło jej udawanie twardej, ale w tym momencie wyglądała
na taką kruchą. Za wszelką cenę chciała zapewnić wszystkim
bezpieczeństwo, nawet jeśli miałaby się upokorzyć i zrobić. Nie
chciałem, aby zajmowała sobie tym głowę. W dodatku teraz to mój
obowiązek. Dbanie o nią i jej życie. I nie tylko... Bezpieczeństwo jej,
rodziców, Tori i jej siostry. Wiedziałem, że nie miała łatwej
przeszłości, ale to co robiła mnie nie obchodziło. Nie ważne jak
zarabiała na życie i co robiła, ale... Nie dam temu skurwielowi jej
dotknąć już nigdy w życiu. To już jej przeszłość Nie ma człowieka,
którego przeszłość by nie dorwała, ale będę ją przed nią bronić
bezustannie. Moje myśli zakłóciło lekkie pukanie do drzwi. Po chwili
wyjrzała za nich głowa mojej mamy. Pokazałem jej gestem, aby nie
hałasowała.
-Xav, przestało padać, a my się zabieramy do domu
-powiedziała cicho. -Zostawiamy wam samochód, bo Diana poszła do
znajomych, także się zabierzemy. A wy siedźcie ile chcecie -dodała
mierzwiąc mi lekko włosy.
-Uważajcie na siebie -mruknąłem cicho.
-Was się też to tyczy -odpowiedziała, po czym wyszła.
Niedługo
później usłyszałem jak wychodzą zamykając za sobą drzwi. Spojrzałem na
moją kruszynę, po czym poprawiłem się lekko starając się trochę lepiej
ułożyć na niewygodnej kanapie. Przyciągnąłem ją bliżej siebie i
przymknąłem oczy, starając się chodź trochę zdrzemnąć. Niestety nie zbyt
długo to trwało, gdyż niedługo po tym obudził mnie koszmar. Spojrzałem
tylko, czy przypadkiem nie zbudziłem Lashi. Największym problemem tego,
że ją miałem to to, że stała się moją słabością. Nawet o życie rodziny,
jakkolwiek źle to nie brzmi, nie bałem się jak o nią. Jednak mimo
wszystko nie dałbym jej odejść. Nie dlatego, że chce mojego
bezpieczeństwa...
-Nad czym tak myślisz? -Rozległ się tak dobrze mi znany głos.
Spojrzałem na szatynkę, która uważnie mi się przyglądała. Zastanawiało mnie tylko jak długo tak leży.
-Nad
niczym konkretnym -mruknąłem, przyciągając ją do siebie i pocałowałem
ją. -Odpoczęłaś choć trochę? -Zapytałem na co kiwnęła.
-Tak -mruknęła, po czym przeciągnęła się przerzucając nogę przez moje biodro.- Gdzie są wszyscy? I gdzie my właściwie jesteśmy?
-To
jest nasza letnia posiadłość, a rodzinka wróciła do domu -wytłumaczyłem
pokrótce. -Dostaliśmy trochę oddechu od nich. A dodatkowo możemy dobrać
się do barku i całkowicie oderwać się od problemów.
Lashiti?
poniedziałek, 16 września 2019
niedziela, 15 września 2019
Od Alexy'ego cd Hailey
Przyciągnąłem ją bliżej siebie, a ona oparła ręce na mojej klatce piersiowej.
-Apsolutnie się z tobą nie zgodzę -mruknąłem zjeżdżając dłońmi na jej biodra wsuwając je jednocześnie pod jej bluzkę. -A że ja mam zawsze rację... To wygrywam tę rundę i to ty długo chodziłaś -zjechałem rękami na pośladki dziewczyny i ścisnąłem je.
-Skoro tak to jestem bardzooo zmęczona i chyba nie mam ochoty -powiedziała to tak seksownym głosem, a w dodatku zaczęła sunąć powoli w stronę początku ręcznika, że nie trzeba było długo czekać na rekację mojego członka.
-Oj teraz to już nie masz wyboru... Poza tym, to ja tu rządzę -powiedziałem wpijając się w te jej piękne usteczka.
Szybkim ruchem pozbyłem się jej koszulki, a ona rozwiązała mój ręcznik. Aż sapnąłem, gdy jej zgrabna dłoń zacisnęła się na moim puchniejącym penisie. Przygryzłem jej wargę, ściskając pośliadki, podczas gdy ona drażniła mnie paznokciami jeżdżąc po całej długości.
-Mała to trochę nie sprawiedliwe, że ty wciąż ubrana. Nie zagorąco ci -mruknąłem przygryzając jej płatek ucha.
-Może trochę, więc lepej to zmień -sapnęła gdy przenisłem usta na jej szyję i przygryzłem jej skórę.
Szybko rozpiołem jej stanik, uwalniając jej jędrne piersi, a po chwili dołączyły do niej dolne części ubrania. Lekko zmusiłem ją do uklęknięcia.
-A teraz zobaczymy, czy ten twój ckęty języczek będzie w stanie dobrze zająć się moim kolegą.
Hailey?
-Apsolutnie się z tobą nie zgodzę -mruknąłem zjeżdżając dłońmi na jej biodra wsuwając je jednocześnie pod jej bluzkę. -A że ja mam zawsze rację... To wygrywam tę rundę i to ty długo chodziłaś -zjechałem rękami na pośladki dziewczyny i ścisnąłem je.
-Skoro tak to jestem bardzooo zmęczona i chyba nie mam ochoty -powiedziała to tak seksownym głosem, a w dodatku zaczęła sunąć powoli w stronę początku ręcznika, że nie trzeba było długo czekać na rekację mojego członka.
-Oj teraz to już nie masz wyboru... Poza tym, to ja tu rządzę -powiedziałem wpijając się w te jej piękne usteczka.
Szybkim ruchem pozbyłem się jej koszulki, a ona rozwiązała mój ręcznik. Aż sapnąłem, gdy jej zgrabna dłoń zacisnęła się na moim puchniejącym penisie. Przygryzłem jej wargę, ściskając pośliadki, podczas gdy ona drażniła mnie paznokciami jeżdżąc po całej długości.
-Mała to trochę nie sprawiedliwe, że ty wciąż ubrana. Nie zagorąco ci -mruknąłem przygryzając jej płatek ucha.
-Może trochę, więc lepej to zmień -sapnęła gdy przenisłem usta na jej szyję i przygryzłem jej skórę.
Szybko rozpiołem jej stanik, uwalniając jej jędrne piersi, a po chwili dołączyły do niej dolne części ubrania. Lekko zmusiłem ją do uklęknięcia.
-A teraz zobaczymy, czy ten twój ckęty języczek będzie w stanie dobrze zająć się moim kolegą.
Hailey?
Od Patrica cd Gwen
Wywróciłem oczami w reakcji na gest dziewczyny i powiesiłem jej kurtkę na wieszaku. Kiedy dziewczyna wyprostowała się, skierowaliśmy się do kuchni, gdzie położyliśmy sushi na stoliku.
-Tak się składa, że lubię sushi – uśmiechnąłem się, wyciągając talerze i sztućce -niestety ale pałeczki nie wchodzą w skład wyposażenia mojego mieszkania.
-Cóż, jakoś będę musiała to przeżyć – zaśmiała się.
Wyciągnąłem także dwa kieliszki oraz wino z lodówki. Po chwili odnalazłem także korkociąg w szufladzie. Otworzyłem wino i nalałem każdemu z nas po kieliszku.
-Smacznego – oznajmiłem.
-Wzajemnie – odparła.
-Dawno nie jadłem tak dobrego sushi – stwierdziłem, biorąc kolejny już kawałek.
-Cieszę się, że wyszło – powiedziała.
Jakiś czas później oboje skończyliśmy jeść, jednak wina było jeszcze trochę w butelce, dlatego przenieśliśmy się z nim do salonu.
-To co, oglądamy jakiś film? - zapytałem.
-W porządku.
Chwilę dyskutowaliśmy nad wyborem filmu, ostatecznie doszliśmy do kompromisu, decydując się na coś. Opadłem na oparcie kanapy, rozsiadając się wygodnie, a dziewczyna po chwili zrobiła to samo. Oczywiście nie skończyło się na jednym filmie, podobnie było z winem, ponieważ kolejna butelka wpadła już w obrót. Objąłem dziewczynę ramieniem, ziewając po chwili i opierając swoją głowę o jej.
-Gwen, twoje włosy ładnie pachną – oznajmiłem nagle, po dłuższym czasie zaciągania się tym zapachem.
-Tak się składa, że lubię sushi – uśmiechnąłem się, wyciągając talerze i sztućce -niestety ale pałeczki nie wchodzą w skład wyposażenia mojego mieszkania.
-Cóż, jakoś będę musiała to przeżyć – zaśmiała się.
Wyciągnąłem także dwa kieliszki oraz wino z lodówki. Po chwili odnalazłem także korkociąg w szufladzie. Otworzyłem wino i nalałem każdemu z nas po kieliszku.
-Smacznego – oznajmiłem.
-Wzajemnie – odparła.
-Dawno nie jadłem tak dobrego sushi – stwierdziłem, biorąc kolejny już kawałek.
-Cieszę się, że wyszło – powiedziała.
Jakiś czas później oboje skończyliśmy jeść, jednak wina było jeszcze trochę w butelce, dlatego przenieśliśmy się z nim do salonu.
-To co, oglądamy jakiś film? - zapytałem.
-W porządku.
Chwilę dyskutowaliśmy nad wyborem filmu, ostatecznie doszliśmy do kompromisu, decydując się na coś. Opadłem na oparcie kanapy, rozsiadając się wygodnie, a dziewczyna po chwili zrobiła to samo. Oczywiście nie skończyło się na jednym filmie, podobnie było z winem, ponieważ kolejna butelka wpadła już w obrót. Objąłem dziewczynę ramieniem, ziewając po chwili i opierając swoją głowę o jej.
-Gwen, twoje włosy ładnie pachną – oznajmiłem nagle, po dłuższym czasie zaciągania się tym zapachem.
Gwen?
poniedziałek, 9 września 2019
Od Gwen cd Patrica
Przygryzłam dolną wargę zastanawiając się chwilę.
-Eeeem... W sumie czemu nie -powiedziałam powoli, uśmiechając się do niego.
-W takim razie do wieczora -uśmiechnął się szeroko. -A jeśli nie przyjdziesz, to się na ciebie śmiertelnie obrażę.
-W takim razie nie mogę na to pozwolić -zaśmiałam się, po czym wyszłam pocałowałam go w policzek.- Dzięki za podwózkę i do zobaczenia wieczorem.
Wysiadłam z samochodu i pomachałam do niego na odchodne. Ruszyłam w stronę warsztatu, gdzie przywitał mnie znajomy Mike gwiżdżąc i rzucając uwagi na temat ,,A kto tu ma nowego chłopaka", za co dostał w łeb. Wpadłam do warsztatu, gdzie zamieniłam parę zdań z Big Bo, aż w końcu odebrałam moje maleństwo. Ruszyłam natychmiast do sklepu na małe zakupy. Przyszło mi do głowy aby zrobić sushi, a dodatkowo musiałam nabyć parę rzeczy do domu. Zakupiłam potrzebne rzeczy i wróciłam do mieszkania. Rozpakowałam zakupy, po czym wyszłam z psem na dłuższy spacer. W końcu ostatni tydzień nie za bardzo miała na co liczyć. Po powrocie zabrałam się za gotowanie. Wciąż zastanawiałam się jak mogę odwdzięczyć się chłopakowi za pomoc. Stąd przyszło mi do głowy, że skoro zaprosił mnie na wieczór to mogę przynajmniej coś ugotować. Podczas moich podróży zawsze starałam się nauczyć od miejscowych przyrządzania jakiś potraw. Taki punkt obowiązkowy udanego wyjazdu. Kiedy skończyła przygotowania, skoczyłam jeszcze wziąć szybki prysznic po czym zrobiłam sobie lekki makijaż. Stwierdziłam, że próby układania włosów w jakikolwiek sposób i tak są bezcelowe. Przebrałam się zakładając czarne jeansy i wyciągnęłam biały trochę przyduży sweter. Stwierdziłam, że zabieranie samochodu i tak będzie bez sensu, więc zamówiłam taksówkę. Po jakimś czasie w końcu stałam przed drzwiami do jego mieszkania.
-Hej przystojniaku, czy przypadkiem nie szukasz towarzystwa? -Zapytałam uśmiechając się z nonszalancją.
-A tak się składa, że owszem szukam. Zapraszam -zaśmiał się przesuwając się i wpuszczając mnie do mieszkania.
-Mam nadzieję, że lubisz sushi, a jeśli nie to, że powiesz mi to prosto w twarz. Bo kłamczuchów bardzo nie lubię -powiedziałam ściągając kurtkę, którą ode mnie przejął. -A tu jest największy przystojniak w tym mieszkaniu, hejka Potter -powiedziałam schylając się do psa i głaszcząc go za uchem.
Patric?
-Eeeem... W sumie czemu nie -powiedziałam powoli, uśmiechając się do niego.
-W takim razie do wieczora -uśmiechnął się szeroko. -A jeśli nie przyjdziesz, to się na ciebie śmiertelnie obrażę.
-W takim razie nie mogę na to pozwolić -zaśmiałam się, po czym wyszłam pocałowałam go w policzek.- Dzięki za podwózkę i do zobaczenia wieczorem.
Wysiadłam z samochodu i pomachałam do niego na odchodne. Ruszyłam w stronę warsztatu, gdzie przywitał mnie znajomy Mike gwiżdżąc i rzucając uwagi na temat ,,A kto tu ma nowego chłopaka", za co dostał w łeb. Wpadłam do warsztatu, gdzie zamieniłam parę zdań z Big Bo, aż w końcu odebrałam moje maleństwo. Ruszyłam natychmiast do sklepu na małe zakupy. Przyszło mi do głowy aby zrobić sushi, a dodatkowo musiałam nabyć parę rzeczy do domu. Zakupiłam potrzebne rzeczy i wróciłam do mieszkania. Rozpakowałam zakupy, po czym wyszłam z psem na dłuższy spacer. W końcu ostatni tydzień nie za bardzo miała na co liczyć. Po powrocie zabrałam się za gotowanie. Wciąż zastanawiałam się jak mogę odwdzięczyć się chłopakowi za pomoc. Stąd przyszło mi do głowy, że skoro zaprosił mnie na wieczór to mogę przynajmniej coś ugotować. Podczas moich podróży zawsze starałam się nauczyć od miejscowych przyrządzania jakiś potraw. Taki punkt obowiązkowy udanego wyjazdu. Kiedy skończyła przygotowania, skoczyłam jeszcze wziąć szybki prysznic po czym zrobiłam sobie lekki makijaż. Stwierdziłam, że próby układania włosów w jakikolwiek sposób i tak są bezcelowe. Przebrałam się zakładając czarne jeansy i wyciągnęłam biały trochę przyduży sweter. Stwierdziłam, że zabieranie samochodu i tak będzie bez sensu, więc zamówiłam taksówkę. Po jakimś czasie w końcu stałam przed drzwiami do jego mieszkania.
-Hej przystojniaku, czy przypadkiem nie szukasz towarzystwa? -Zapytałam uśmiechając się z nonszalancją.
-A tak się składa, że owszem szukam. Zapraszam -zaśmiał się przesuwając się i wpuszczając mnie do mieszkania.
-Mam nadzieję, że lubisz sushi, a jeśli nie to, że powiesz mi to prosto w twarz. Bo kłamczuchów bardzo nie lubię -powiedziałam ściągając kurtkę, którą ode mnie przejął. -A tu jest największy przystojniak w tym mieszkaniu, hejka Potter -powiedziałam schylając się do psa i głaszcząc go za uchem.
Patric?
Od Hailey cd Alexy`ego
Spojrzałam na chłopaka i uśmiechnęłam się w jego stronę.
-Wiesz, prawdę mówiąc rozejrzałabym się za kawą, bo śniadanie chyba przespaliśmy – stwierdziłam, ciągnąc lekko jego włosy.
-Jak sobie życzysz, mała – odparł, całując mnie krótko i podnosząc się z łóżka.
Leżałam w łóżku, czekając aż Alexy się ogarnie. Kiedy chłopak wyszedł, aby zrobić sobie trening ja zajęłam się doprowadzaniem samej siebie do porządku. Zapakowałam portfel i kartę do pokoju do torebki, a następnie opuściłam pokój. Udałam się do miasta, chcąc rozejrzeć się za jakąś kawiarnią. Niedługo później znalazłam bardzo urokliwe miejsce, w którym mogłam zarówno zjeść drobne śniadanie i napić się kawy, jak i popatrzeć na morze. Zamówiłam duży kubek kawy, aby jakoś wynagrodzić sobie zmianę strefy czasowej oraz zestaw śniadaniowy. Wkrótce byłam już po śniadaniu. Zapłaciłam za zjedzony posiłek i udałam się powolnym krokiem w drogę powrotną, jednocześnie wrzucając kilka zdjęć do relacji na instagramie. Jakiś czas później byłam już w hotelu. Weszłam do hotelowego holu, witając się z recepcjonistką, kolejno kierując się w stronę windy. Kiedy weszłam do pokoju niemal zderzyłam się z Alexym, wychodzącym spod prysznica. Uśmiechnęłam się w jego kierunku, spoglądając na jego ciało, jedynie owinięte ręcznikiem w pasie.
-Szybko pan skończył ten trening – stwierdziłam, kładąc dłoń na jego bicepsie.
-Albo panienka długo spacerowała – zaśmiał się, robiąc krok w moją stronę i obejmując mnie.
-Myślę jednak, że pierwsza opcja jest bardziej prawdopodobna – mruknęłam.
Alexy?
-Wiesz, prawdę mówiąc rozejrzałabym się za kawą, bo śniadanie chyba przespaliśmy – stwierdziłam, ciągnąc lekko jego włosy.
-Jak sobie życzysz, mała – odparł, całując mnie krótko i podnosząc się z łóżka.
Leżałam w łóżku, czekając aż Alexy się ogarnie. Kiedy chłopak wyszedł, aby zrobić sobie trening ja zajęłam się doprowadzaniem samej siebie do porządku. Zapakowałam portfel i kartę do pokoju do torebki, a następnie opuściłam pokój. Udałam się do miasta, chcąc rozejrzeć się za jakąś kawiarnią. Niedługo później znalazłam bardzo urokliwe miejsce, w którym mogłam zarówno zjeść drobne śniadanie i napić się kawy, jak i popatrzeć na morze. Zamówiłam duży kubek kawy, aby jakoś wynagrodzić sobie zmianę strefy czasowej oraz zestaw śniadaniowy. Wkrótce byłam już po śniadaniu. Zapłaciłam za zjedzony posiłek i udałam się powolnym krokiem w drogę powrotną, jednocześnie wrzucając kilka zdjęć do relacji na instagramie. Jakiś czas później byłam już w hotelu. Weszłam do hotelowego holu, witając się z recepcjonistką, kolejno kierując się w stronę windy. Kiedy weszłam do pokoju niemal zderzyłam się z Alexym, wychodzącym spod prysznica. Uśmiechnęłam się w jego kierunku, spoglądając na jego ciało, jedynie owinięte ręcznikiem w pasie.
-Szybko pan skończył ten trening – stwierdziłam, kładąc dłoń na jego bicepsie.
-Albo panienka długo spacerowała – zaśmiał się, robiąc krok w moją stronę i obejmując mnie.
-Myślę jednak, że pierwsza opcja jest bardziej prawdopodobna – mruknęłam.
Alexy?
niedziela, 8 września 2019
Od Patrica cd Gwen
Uśmiechnąłem się szeroko, kiedy zobaczyłem dziewczynę. Niemal odrazu, kiedy do mnie podeszła przytuliłem ją.
-Wreszcie będzie ktoś do zmywania, bo zmywarka się zepsuła! - zawołałem.
Mina Gwen momentalnie zrzedła. Zaśmiałem się z jej wyrazu twarzy.
-Spokojnie, taki żarcik, zmywarka ma się dobrze - oznajmiłem, burząc ręką jej ułożone włosy.
-Ten żart nie był ani trochę śmieszny - rzuciła, wchodząc na zaplecze.
To zaskakujące jak jej obecność poprawiła mi poranek. Po chwili Gwen wróciła przebrana w firmową koszulkę i z fartuchem zawiązanym w pasie.
-Moment, czy ty przyszłaś na nogach? - zapytałem, czyszcząc młynek w ekspresie i odwracając twarz w jej stronę.
-Nie, moja znajoma jechała tutaj - odparła.
-Całe szczęście - westchnąłem - a jak wracasz?
-Idę do warsztatu i wreszcie odbiorę swój samochód - oznajmiła.
-Podwiozę cię - powiedziałem.
-To niedaleko.
-Trudno, nie chcę żebyś znów była chora - wzruszyłem ramionami.
-Aż tak tęsknisz jak mnie tu nie ma - zapytała, unosząc jedną z brwi.
-Doprawdy usychałem z tęsknoty - oznajmiłem, siląc się na jak najbardziej dramatyczny ton, jaki byłem w stanie z siebie wydobyć.
-Tak myślałam - stwierdziła, podchodząc do kasy, aby przyjąć zamówienie od nowego klienta.
Dzień minął szybko, jak zwykle, kiedy Gwen dzieliła ze mną zmianę.
Przebrałem się i czekałem na Gwen przy jednym z barowych krzesełek. Po kilku minutach dziewczyna wróciła i spojrzała na mnie pytająco.
-Mówiłam, że to niedaleko.
-A ja mówiłem, że cię podwiozę - mruknąłem obejmując ją i lekko popychając do wyjścia.
Koniec końców udało mi się ją namówić na podwózkę.
-Hej, wpadniesz wieczorem na jakieś winko? - zaproponowałem, zanim zdążyła wysiąść.
Gwen?
-Wreszcie będzie ktoś do zmywania, bo zmywarka się zepsuła! - zawołałem.
Mina Gwen momentalnie zrzedła. Zaśmiałem się z jej wyrazu twarzy.
-Spokojnie, taki żarcik, zmywarka ma się dobrze - oznajmiłem, burząc ręką jej ułożone włosy.
-Ten żart nie był ani trochę śmieszny - rzuciła, wchodząc na zaplecze.
To zaskakujące jak jej obecność poprawiła mi poranek. Po chwili Gwen wróciła przebrana w firmową koszulkę i z fartuchem zawiązanym w pasie.
-Moment, czy ty przyszłaś na nogach? - zapytałem, czyszcząc młynek w ekspresie i odwracając twarz w jej stronę.
-Nie, moja znajoma jechała tutaj - odparła.
-Całe szczęście - westchnąłem - a jak wracasz?
-Idę do warsztatu i wreszcie odbiorę swój samochód - oznajmiła.
-Podwiozę cię - powiedziałem.
-To niedaleko.
-Trudno, nie chcę żebyś znów była chora - wzruszyłem ramionami.
-Aż tak tęsknisz jak mnie tu nie ma - zapytała, unosząc jedną z brwi.
-Doprawdy usychałem z tęsknoty - oznajmiłem, siląc się na jak najbardziej dramatyczny ton, jaki byłem w stanie z siebie wydobyć.
-Tak myślałam - stwierdziła, podchodząc do kasy, aby przyjąć zamówienie od nowego klienta.
Dzień minął szybko, jak zwykle, kiedy Gwen dzieliła ze mną zmianę.
Przebrałem się i czekałem na Gwen przy jednym z barowych krzesełek. Po kilku minutach dziewczyna wróciła i spojrzała na mnie pytająco.
-Mówiłam, że to niedaleko.
-A ja mówiłem, że cię podwiozę - mruknąłem obejmując ją i lekko popychając do wyjścia.
Koniec końców udało mi się ją namówić na podwózkę.
-Hej, wpadniesz wieczorem na jakieś winko? - zaproponowałem, zanim zdążyła wysiąść.
Gwen?
Od Alexy`ego cd Hailey
Sprzątnąłem po śniadaniu i upewniłem się, że wszystko jest powyłączane. W między czasie pojawił się kumpel, aby zabrać Jaggera. Przekazałem mu torbę z rzeczami zwierzaka i po krótkiej rozmowie, pożegnałem się z nim. Dopakowałem resztę rzeczy i położyłem torbę w przedpokoju.
-I co, gotowa? -Zapytałem podchodząc do Hai.
-Już od dawna -powiedziała uśmiechając się i oplatając ręce wokół mojego karku.
-No i poprawnie -uśmiechnąłem się do niej, po czym przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem krótko. -Za parę minut będzie taksówka, po czym czeka nas prawie jedenastogodzinna podróż... To będzie masakra, ale przynajmniej towarzystwo będę miał naprawdę doborowe -mruknąłem jej do ucha całując w szyję.
W końcu pojawiła się taksówka, do której zapakowaliśmy torby i ruszyliśmy w stronę lotniska.Po około godzinie byliśmy na lotnisku Kennedy`ego. Stamtąd po prawie ośmiu godzinach dotarliśmy do Frankfurtu i przesiedliśmy się do samolotu lecącego prosto na lotnisko w Split. Podczas ;otu odsypialiśmy średnio przespaną noc lub zająłem się odpisywaniem na wiadomości oraz oglądaliśmy filmy. W końcu po prawie dwunastu godzinach znaleźliśmy się w naszym hotelu. Dotarliśmy tak zmęczeni, że padliśmy od razu do łóżka. Wstaliśmy dopiero po dwunastej. Otworzyłem oczy i spojrzałem na śpiącą obok mnie blondynkę.
-Mała, chyba starczy tego spania- mruknąłem jej do ucha, po czym pocałowałem ją w szyję.
Mruknęła przeciągając się z uśmiechem, po czym otworzyła oczy.
-Spania nigdy nie jest za dużo -powiedziała przejeżdżając ręką po moich włosach.
-Może i tak, ale szkoda czasu na spanie. A teraz się ogarniam i idę zrobić trening. A ty albo możesz iść ze mną, albo jak chcesz to możesz się przejść po mieście.
Hailey?
-I co, gotowa? -Zapytałem podchodząc do Hai.
-Już od dawna -powiedziała uśmiechając się i oplatając ręce wokół mojego karku.
-No i poprawnie -uśmiechnąłem się do niej, po czym przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem krótko. -Za parę minut będzie taksówka, po czym czeka nas prawie jedenastogodzinna podróż... To będzie masakra, ale przynajmniej towarzystwo będę miał naprawdę doborowe -mruknąłem jej do ucha całując w szyję.
W końcu pojawiła się taksówka, do której zapakowaliśmy torby i ruszyliśmy w stronę lotniska.Po około godzinie byliśmy na lotnisku Kennedy`ego. Stamtąd po prawie ośmiu godzinach dotarliśmy do Frankfurtu i przesiedliśmy się do samolotu lecącego prosto na lotnisko w Split. Podczas ;otu odsypialiśmy średnio przespaną noc lub zająłem się odpisywaniem na wiadomości oraz oglądaliśmy filmy. W końcu po prawie dwunastu godzinach znaleźliśmy się w naszym hotelu. Dotarliśmy tak zmęczeni, że padliśmy od razu do łóżka. Wstaliśmy dopiero po dwunastej. Otworzyłem oczy i spojrzałem na śpiącą obok mnie blondynkę.
-Mała, chyba starczy tego spania- mruknąłem jej do ucha, po czym pocałowałem ją w szyję.
Mruknęła przeciągając się z uśmiechem, po czym otworzyła oczy.
-Spania nigdy nie jest za dużo -powiedziała przejeżdżając ręką po moich włosach.
-Może i tak, ale szkoda czasu na spanie. A teraz się ogarniam i idę zrobić trening. A ty albo możesz iść ze mną, albo jak chcesz to możesz się przejść po mieście.
Hailey?
Od Gwen cd Patrica
Kiedy całował mnie w czoło, przymknęłam lekko oczy.
-Dobrze tato -powiedziałam wywracając lekko oczami, jednak wciąż się uśmiechając.- Ty też nie siedź to późna.
Tym razem to chłopak wywrócił oczami, wciąż trzymając dłonie na moich policzkach.
-Dobrze mamo.
-Nie rób sobie żartów. Ja mówię poważnie. I tak mam wyrzuty sumienia, że zajęłam ci tyle czasu...Nie chcę, abyś miał przeze mnie później jakieś problemy... Ale oczywiście dziękuję bardzo za pomoc -powiedziałam uśmiechając się do niego.
-Dobra już starczy. Jutro z rana postaram się wpaść, aby jeszcze wyprowadzić ci psa.
Kiedy chłopak wyszedł nakarmiłam psa, po czym wróciłam do łóżka. Totalnie nie miałam siły na nic. Gdyby nie chłopak, miałabym spory problem. Byłam ogromnie wdzięczna, że był tak chętny do pomocy. A skoro nawet moją pani wybredna wyszła z nim z mieszkania, to niewątpliwie był godny zaufania. Do tego naprawdę lubię spędzać z nim czas... Gwen stop. Wystarczy, bo skończy się jak zwykle. Zawinęłam się w kołdrę i przymknęłam oczy. Nie potrzebowałam wiele czasu, aby zasnąć. Rano obudził mnie dźwięk telefonu. Z trudem podniosłam się z łóżka i spojrzałam na urządzenie. Okazało się, że mój drogi przyjaciel Peter wygadał mojej mamie, że jestem chora, więc przyjeżdża z odsieczą. No to super... W międzyczasie dostałam też wiadomość od Patrica, że bardzo mnie przeprasza, ale się nie wyrobi. Uśmiechnęłam się lekko i odpisałam mu, aby się nie przejmował, bo odsiecz nadjeżdża.
~*~
W końcu po tygodniu byłam w stanie ruszyć się z mieszkania do pracy. Ubrałam się w ciepły sweter i ruszyłam do wyjścia. Całe szczęście okazało się, że los dziś mi sprzyja i znajoma z kierunku jechała w okolice kawiarni, więc mogłam zabrać się z nią. A popołudniu u Big Bo miał czekać do odbioru mój samochód. Po paru minutach byłam już na miejscu, minutę przed rozpoczęciem zmiany. Weszłam do budynku, gdzie za blatem stał dobrze znany mi chłopak.
-Koniec taryfy ulgowej, wróciłam -powiedziała stając przed nim, na co chłopak podniósł głowę i uśmiechnął się. -Witam pana -dodałam również się uśmiechając.
Patric?
-Dobrze tato -powiedziałam wywracając lekko oczami, jednak wciąż się uśmiechając.- Ty też nie siedź to późna.
Tym razem to chłopak wywrócił oczami, wciąż trzymając dłonie na moich policzkach.
-Dobrze mamo.
-Nie rób sobie żartów. Ja mówię poważnie. I tak mam wyrzuty sumienia, że zajęłam ci tyle czasu...Nie chcę, abyś miał przeze mnie później jakieś problemy... Ale oczywiście dziękuję bardzo za pomoc -powiedziałam uśmiechając się do niego.
-Dobra już starczy. Jutro z rana postaram się wpaść, aby jeszcze wyprowadzić ci psa.
Kiedy chłopak wyszedł nakarmiłam psa, po czym wróciłam do łóżka. Totalnie nie miałam siły na nic. Gdyby nie chłopak, miałabym spory problem. Byłam ogromnie wdzięczna, że był tak chętny do pomocy. A skoro nawet moją pani wybredna wyszła z nim z mieszkania, to niewątpliwie był godny zaufania. Do tego naprawdę lubię spędzać z nim czas... Gwen stop. Wystarczy, bo skończy się jak zwykle. Zawinęłam się w kołdrę i przymknęłam oczy. Nie potrzebowałam wiele czasu, aby zasnąć. Rano obudził mnie dźwięk telefonu. Z trudem podniosłam się z łóżka i spojrzałam na urządzenie. Okazało się, że mój drogi przyjaciel Peter wygadał mojej mamie, że jestem chora, więc przyjeżdża z odsieczą. No to super... W międzyczasie dostałam też wiadomość od Patrica, że bardzo mnie przeprasza, ale się nie wyrobi. Uśmiechnęłam się lekko i odpisałam mu, aby się nie przejmował, bo odsiecz nadjeżdża.
~*~
W końcu po tygodniu byłam w stanie ruszyć się z mieszkania do pracy. Ubrałam się w ciepły sweter i ruszyłam do wyjścia. Całe szczęście okazało się, że los dziś mi sprzyja i znajoma z kierunku jechała w okolice kawiarni, więc mogłam zabrać się z nią. A popołudniu u Big Bo miał czekać do odbioru mój samochód. Po paru minutach byłam już na miejscu, minutę przed rozpoczęciem zmiany. Weszłam do budynku, gdzie za blatem stał dobrze znany mi chłopak.
-Koniec taryfy ulgowej, wróciłam -powiedziała stając przed nim, na co chłopak podniósł głowę i uśmiechnął się. -Witam pana -dodałam również się uśmiechając.
Patric?
niedziela, 1 września 2019
Od Hero cd Caroline
Dziewczyna odeszła w stronę parkietu, znikając mi całkowicie z oczu. Miała niezły tyłeczek, który chętnie bym dotknął.
- Halo! - Krzyknął gość, uderzając szklanką o blat, w ten sposób rozwalając ją. Spojrzałem na niego dość gniewnie. - Stary, sorry. - Powiedział i już chciał odejść od baru, kiedy niespodziewanie złapałem go za frak.
- Nigdzie kurwa się nie wybierasz. - Warknąłem. On głośno przełkną ślinę. - Sprzątaj to śmieciu. - Powiedziałem przez zaciśnięte zęby.
- Hero. - Usłyszałem za sobą szefa. Od razu puściłem faceta. Próbowałem się uspokoić, aby nikogo nie uderzy - Niczego pan nie będzie sprzątał i darmowa kolejka dla pana. - Ja zacząłem się oddalać. - A ty dokąd ? - Zapytał.
- No kurwa chyba nie myślisz, że ja będę za niego sprzątał ?! - Warknąłem. - Rozpierdolił ją specjalnie to teraz niech sprząta.
- Dobra Hero uspokój się. - Mruknąłem. - Nie będziesz tego sprzątał, Weronika to zrobi. - Westchnął. - A ty zaniesiesz drinki.
Kiwnąłem głową, wziąłem drinki i poszedłem zanieść. Jakie było moje zaskoczenie, że niosłem je tej dziewczynie... Jak ona miała?...A Caroline.. Podałem im drinki.
- Do barku nie chciało się podejść? - Zapytałem, śmiejąc się.
- Oj przestań. - Zaczęła się śmiać jakby z niczego. - Catherine poznaj naszego drogiego barmana Hero. - Uśmiechnęła się.
- Bardzo mi miło. - Powiedziała zbyt uroczo.
- No. - Tylko na tyle było mnie stać.
- Wypijesz z nami ? - Zapytała Catherine, a gdy miałem odpowiedzieć Carolina się odezwała.
- Nie, nie wypije w pracy jest. - Pokazała jej język.
- Właściwie to już skończyłem robotę na dzisiaj. - Mruknąłem i usiadłem na kanapie. - Mogę się napie tylko wody.
- A to dlaczego? - Zapytała Catherine. - Przecież już nie masz "dyżuru" - sprecyzowała.
- Ale ja nie pije. - Zaśmiałem się. - Nie potrzebuje alkoholu, aby dobrze się bawić. - Dodałem pod nosem.
Caroline?
- Halo! - Krzyknął gość, uderzając szklanką o blat, w ten sposób rozwalając ją. Spojrzałem na niego dość gniewnie. - Stary, sorry. - Powiedział i już chciał odejść od baru, kiedy niespodziewanie złapałem go za frak.
- Nigdzie kurwa się nie wybierasz. - Warknąłem. On głośno przełkną ślinę. - Sprzątaj to śmieciu. - Powiedziałem przez zaciśnięte zęby.
- Hero. - Usłyszałem za sobą szefa. Od razu puściłem faceta. Próbowałem się uspokoić, aby nikogo nie uderzy - Niczego pan nie będzie sprzątał i darmowa kolejka dla pana. - Ja zacząłem się oddalać. - A ty dokąd ? - Zapytał.
- No kurwa chyba nie myślisz, że ja będę za niego sprzątał ?! - Warknąłem. - Rozpierdolił ją specjalnie to teraz niech sprząta.
- Dobra Hero uspokój się. - Mruknąłem. - Nie będziesz tego sprzątał, Weronika to zrobi. - Westchnął. - A ty zaniesiesz drinki.
Kiwnąłem głową, wziąłem drinki i poszedłem zanieść. Jakie było moje zaskoczenie, że niosłem je tej dziewczynie... Jak ona miała?...A Caroline.. Podałem im drinki.
- Do barku nie chciało się podejść? - Zapytałem, śmiejąc się.
- Oj przestań. - Zaczęła się śmiać jakby z niczego. - Catherine poznaj naszego drogiego barmana Hero. - Uśmiechnęła się.
- Bardzo mi miło. - Powiedziała zbyt uroczo.
- No. - Tylko na tyle było mnie stać.
- Wypijesz z nami ? - Zapytała Catherine, a gdy miałem odpowiedzieć Carolina się odezwała.
- Nie, nie wypije w pracy jest. - Pokazała jej język.
- Właściwie to już skończyłem robotę na dzisiaj. - Mruknąłem i usiadłem na kanapie. - Mogę się napie tylko wody.
- A to dlaczego? - Zapytała Catherine. - Przecież już nie masz "dyżuru" - sprecyzowała.
- Ale ja nie pije. - Zaśmiałem się. - Nie potrzebuje alkoholu, aby dobrze się bawić. - Dodałem pod nosem.
Caroline?
Od Hailey cd Alexy'ego
-Alexy - jęknęłam spoglądając na niego błagalnym wzorkiem.
Chłopak spojrzał na mnie, unosząc brwi i śmiejąc się.
-Powiedz mi, Mała, czego ode mnie chcesz.
-Na litość boską, przestań pierdolić i skończ to co zacząłeś - syknęłam, posyłając mu niezadowolone spojrzenie.
-Oj Mała, za takie wyrażanie się jedyne, co możesz dostać to kara - stwierdził, gładząc mnie po policzku - powiedz mi czego chcesz.
-Proszę, pozwól mi skończyć - powiedziałam z wyraźnie słyszalną w głosie desperacją.
-Poproś mnie jeszcze raz - westchnął.
-Proszę, Alexy.
-Jak chcesz to umiesz być całkiem przekonująca - uśmiechnął się chytrze i ponownie znalazł się nade mną.
Chłopak sprawnie przeszedł do działania, tym razem doprowadzając swoje manewry do końca.
-Jesteś taka piękna - wysapał, ponownie kładąc się obok mnie.
-Znów o czymś zapomniałeś mój drogi - westchnęłam.
-Oh - mruknął, unosząc się nieco i wyswobadzając moje ręce z uścisku paska.
Obróciłam się w jego stronę i pocałowałam go. Alexy oddał pocałunek, przyciągając mnie bliżej siebie i ściskając mój pośladek. W końcu odsunął się nieco.
-Dobrze, Mała, czas spać, pobudka o 7.30 - oznajmił, odgarniając mi włosy z twarzy, a następnie całując mnie w czoło - śpij dobrze.
-Dobranoc - odparłam, wtulając się w niego.
***
Rano obudził mnie dźwięk budzika, który Alexy nastawił wczoraj wieczorem. Otworzyłam oczy i leniwie się przeciągnęłam, podziwiając umięśnione plecy chłopaka, kiedy wyciągał z szafy ubrania.
-Dzień dobry - uśmiechnął się, odwracając w moją stronę - zrób jakieś śniadanko, Mała.
-W porządku - powiedziałam, wstając z łóżka i zgarniając z podłogi jego koszulkę, którą następnie na siebie narzuciłam oraz swoje majtki.
Udałam się do kuchni i przygotowałam dla nas szybką jajecznicę, wiedząc że nie mamy zbyt wiele czasu. Chłopak jakiś czas później zajął miejsce na krześle naprzeciwko mnie. Kiedy skończyłam swoją porcję, udałam się do łazienki, zlecając chłopakowi sprzątnięcie po śniadaniu. Dopakowałam ostatnie potrzebne rzeczy i byłam gotowa do wyjścia.
Alexy?
Chłopak spojrzał na mnie, unosząc brwi i śmiejąc się.
-Powiedz mi, Mała, czego ode mnie chcesz.
-Na litość boską, przestań pierdolić i skończ to co zacząłeś - syknęłam, posyłając mu niezadowolone spojrzenie.
-Oj Mała, za takie wyrażanie się jedyne, co możesz dostać to kara - stwierdził, gładząc mnie po policzku - powiedz mi czego chcesz.
-Proszę, pozwól mi skończyć - powiedziałam z wyraźnie słyszalną w głosie desperacją.
-Poproś mnie jeszcze raz - westchnął.
-Proszę, Alexy.
-Jak chcesz to umiesz być całkiem przekonująca - uśmiechnął się chytrze i ponownie znalazł się nade mną.
Chłopak sprawnie przeszedł do działania, tym razem doprowadzając swoje manewry do końca.
-Jesteś taka piękna - wysapał, ponownie kładąc się obok mnie.
-Znów o czymś zapomniałeś mój drogi - westchnęłam.
-Oh - mruknął, unosząc się nieco i wyswobadzając moje ręce z uścisku paska.
Obróciłam się w jego stronę i pocałowałam go. Alexy oddał pocałunek, przyciągając mnie bliżej siebie i ściskając mój pośladek. W końcu odsunął się nieco.
-Dobrze, Mała, czas spać, pobudka o 7.30 - oznajmił, odgarniając mi włosy z twarzy, a następnie całując mnie w czoło - śpij dobrze.
-Dobranoc - odparłam, wtulając się w niego.
***
Rano obudził mnie dźwięk budzika, który Alexy nastawił wczoraj wieczorem. Otworzyłam oczy i leniwie się przeciągnęłam, podziwiając umięśnione plecy chłopaka, kiedy wyciągał z szafy ubrania.
-Dzień dobry - uśmiechnął się, odwracając w moją stronę - zrób jakieś śniadanko, Mała.
-W porządku - powiedziałam, wstając z łóżka i zgarniając z podłogi jego koszulkę, którą następnie na siebie narzuciłam oraz swoje majtki.
Udałam się do kuchni i przygotowałam dla nas szybką jajecznicę, wiedząc że nie mamy zbyt wiele czasu. Chłopak jakiś czas później zajął miejsce na krześle naprzeciwko mnie. Kiedy skończyłam swoją porcję, udałam się do łazienki, zlecając chłopakowi sprzątnięcie po śniadaniu. Dopakowałam ostatnie potrzebne rzeczy i byłam gotowa do wyjścia.
Alexy?
Subskrybuj:
Posty (Atom)