niedziela, 18 sierpnia 2019

Od Sofii cd Scotta

Ze snu wyrwał mnie łoskot dobiegający z korytarza. No pięknie czyżby któryś z moich ulubionych sąsiadów ostro zabalował? Spojrzałam tylko, czy mała w dalszym ciągu śpi, po czym przymknęłam oczy. Niestety nie było mi dane udać się do krainy morfeusza, bo nocną ciszę przerwało walenie do moich drzwi wejściowych. Zerwałam się w pospiechu, aby jak najszybciej pozbyć się hałaśliwego domokrążcy. Otworzyłam drzwi i aż mnie zatkało na ten widok. Spodziewała się każdego, ale nie jego. Scott leżał rozwalony na moim progu, ponieważ wcześniej plecami opierał się o drzwi. Sam zapach starczył aby określić, co jest nie tak. A jeśli dodało się do tego jego głupkowaty uśmiech wszystko było wiadome. Był napierdolony w trzy dupy.
-Heeeeeejo Rudzielcu -powiedział, po czym zaśmiał się głupkowato. -Sieeeszy sie, że mnie wisisz..
Westchnęłam jedynie, po czym zaczęłam wciągać go do mieszkania. Nie było to proste zadanie, ponieważ chłopak średnio ogarniał co się działo dokoła niego. Mimo to zgarnął stojącą niedaleko niego. W końcu po paru minutach udało jakiś cudem zaciągnąć go do salonu na kanapę. Gdy tylko opadł na mebel, już po paru minutach spał. Coś mi mówiło, że jego stan nie jest spowodowany życiową euforią. Wręcz przeciwnie... Zawsze jak już pił to z umiarem. Znałam jeden przypadek, gdy się tak nawalił i było to wtedy, gdy dowiedział się, że przespałam się z Alexy`m. Przykryłam go kocem i udała się do sypialni.

Były muzyk opuszcza klub praktycznie na czworaka. Oto jak wygląda celebryta, gdy się o nim zapomina [FOTO]

Do niedawna kariera Scotta Vasco (23l.) pięła się na sam szczyt. Wraz z zespołem odbyli trasę koncertową po świecie, która miała promować szykowaną właśnie płytę. Nie doszła ona jednak do skutku, gdyż pół roku temu  zespół ogłosił zawieszenie działalności. Z nieoficjalnych źródeł chodziło o romans piosenkarza z menagerem, a jednocześnie pianistką Sofii Turner, z którą ostatnio doczekał się dziecka. Dla przypomnienia Vasco był wtedy w związku z modelką Hailey Jones. Niedługo po tym wydarzeniu, Vasco uległ nieszczęśliwemu wypadkowi, po którym wciąż nie doszedł do siebie. Wycofał się całkowicie z branży i zakończył udzielać się publicznie. Wczoraj w wieczornych godzinach można było zobaczyć go, gdy zdecydowanie nie stronił od alkoholu. Ponad to...
-Nie myślałem, że zaglądasz na takie strony -wyrwał mnie z lektury głos Flynna, który przed chwilą wrócił z pracy i wpadł zobaczyć czy wszystko gra.
-Zdarza mi się to, szczególnie gdy główny temat leży na mojej kanapie -powiedziałam kiwając w stronę salonu.
-Ostro zabalował co? -Parsknął Flynn.- A zawsze trudno było namówić go na picie. Znaczy ja rozumiem, że od prochów to mu się w ogóle we łbie pomieszało, a teraz jeszcze ten wypadek, ale... Co mu strzeliło?
W tym momencie rozległ się łoskot i jęk. Oznaczało to jedno. Komuś właśnie skończyła się kanapa i zaliczył bliskie poznanie mojej podłogi. Wzięłam przygotowaną aspirynę i podeszłam do niego. To, że był w opłakanym stanie to mało powiedziane. Przyjął lekko z wdzięcznością, łykając ją szybko.
-Skoro już Cię nafaszerowałam lekami, to może powiesz mi co się stało? -Zapytałam patrząc na niego z troską.

Scottie?

sobota, 17 sierpnia 2019

Od Alexy`ego cd Hailey

Zaprowadziłem blondynkę do kuchni i usadziłem przy stole. Wstawiłem wodę na herbatę i usiadłem obok niej, podsuwając w jej kierunku chusteczki.
-Czekaj powoli, bo nie nadążam -powiedziałem uśmiechając się do niej pocieszycielsko i ściskając jej dłoń. -Odebrał telefon, masz na myśli to, że znowu poleciał do tej rudej kurwy? -Zapytałem na co pokiwała głową przełykając łzy. -Oj mała...
Przygarnąłem ją do siebie, a ona znowu zalała się łzami. Oj Scottie jak ty mi zawsze ułatwiasz dotarcie, to twoich lasek… Przezabawne. Oczywiście sam nie mówiłem jej, dlaczego skończyłem moją znajomość ze Scottem, ani że poznałem dogłębnie każdą jego dziewczynę. Gładziłem ją po plecach, podczas gdy ona zanosiła się płaczem. W końcu ponownie uspokoiła się na trochę, a ja w tym czasie skończyłem robić herbatę. Podstawiłem jej pod nos ciepły napój, za który cicho podziękowała.
-Scott to niezły idiota, jeśli pozwolił ci odejść. Ale po prostu nie zasługiwał na ciebie –powiedziałem gładząc ją po policzku.- Ale spokojnie możesz zostać tu ile tylko potrzebujesz. Sypialnia dla gości stoi pusta, bo mój współlokator się wyniósł na dobre, więc spokojnie możesz ją zająć… I ej-dodałem widząc wciąż jej smutne spojrzenie –skończ już płakać, bo jesteś za ładna aby płakać przez tego frajera. A teraz zaniosę twoje walizki do sypialni.
Kiwnęła głową i objęła kurczowo kubek rękami. Zabrałem jej torby i zaniosłem je do pokoju. Jagger spał w najlepsze na legowisku, mając w nosie hałasy w domu. Wróciłem do dziewczyny, która przecierała wciąż wilgotne oczy.
-Postaram się znaleźć sobie jakieś loku jak tylko szybko się da –powiedziała ze smutnym spojrzeniem.
-Ej, ale ja poważnie mówiłem, że nie jest to dla mnie żaden problem, tym bardziej że w przyszłym tygodniu wyjeżdżam do Chorwacji na zawody…-przerwałem po czym spojrzałem na nią. –Właśnie, Mała mam pomysł. Mam jeden wolny bilet, więc może polecisz ze mną? Tydzień w ciepłym kraju, to chyba dobra opcja. Rozerwiesz się i zapomnisz o nim?
Hailey?

Od Hailey cd Scotta

Odebrał telefon. Odebrał pie.przony telefon. Spojrzał na mnie przepraszająco, wychodząc z pokoju i szukając kluczyków do samochodu. Moje oczy zalały się łzami w ułamku sekundy. Nie musiałam czekać długo, żeby usłyszeć trzaśnięcie drzwiami. Pocałował mnie jedynie na odchodne, podziękował i przeprosił. Nie tego się spodziewałam. Nasuwało mi się do głowy teraz mnóstwo pytań. Czy on kiedykolwiek mnie naprawdę kochał, skoro jest teraz na każde zawołanie swojej byłej? Wzięłam do ręki telefon i wybrałam numer Alexy'ego. Łączyły mnie z nim dobre relacje i wiedziałam, że mogę na nim polegać, nie tylko w kwestii ćwiczeń.
-Halo? - odebrał po kilku sygnałach.
-Hej, strasznie mi głupio cię o to prosić, ale mogłabym zatrzymać się u ciebie na jakiś czas? - zapytałam, starając się brzmieć jak najbardziej normalnie.
-Pewnie, możesz zostać u mnie ile chcesz i tak mieszkam sam. Coś się stało?
-Wyjaśnię ci wszystko na miejscu.
-W porządku, wpadaj.
Po zakończonej rozmowie wyciągnęłam walizkę i zaczęłam pakować do niej jak największą ilość swoich rzeczy. Kiedy była pełna, podobnie jak torba podróżna, którą także wyjęłam, pożegnałam się ze zwierzakami i opuściłam mieszkanie. Wpakowałam wszystko do bagażnika mojego samochodu i ruszyłam w drogę do mieszkania Alexy'ego. Nie umiałam powstrzymać łez. Czułam się okropnie, a muzyka lecąca w radiu wcale nie poprawiała mojego humoru. Poczułam się porzucona przez osobę, którą kochałam najbardziej. Kilkanaście minut później byłam już we właściwym miejscu. Wytargałam bagaż z samochodu i zaciągnęłam go do windy, aby wkrótce stanąć przed drzwiami mieszkania chłopaka. Nacisnęłam dzwonek, a już po chwili ujrzałam Alexy'ego, który patrzył na mnie zmartwionym wzrokiem. Pomógł mi wciągnąć walizkę do mieszkania po czym przytulił mnie. Objęłam go mocno, a z moich oczu ponownie poleciały łzy. Alexy gładził mnie po plecach, wciąż nie wiedząc co było powodem mojego stanu. W końcu odkleiłam się od niego i posłałam mu przepraszające spojrzenie.
-Odebrał telefon. Odebrał je.bany telefon - zawołałam, idąc za nim w głąb mieszkania.
Alexy?

Od Scotta cd Hailey


Spojrzałem na nią, aby upewnić się, że nie żartuje. Jedyne co mogłem dostrzec w jej oczach to powaga i oczekiwanie. Mógłbym przysiąc, że wstrzymała oddech oczekując mojej reakcji.
-Naprawdę muszę odebrać –powiedziałem cicho nie patrząc w jej oczy.
Zsunąłem zszokowaną dziewczynę ze swoich kolan i poszedłem odebrać. Podczas gdy ja rozmawiałem dziewczyna siedziała w szoku patrząc się przed siebie, a w jej oczach zaczynały zbierać się łzy. Wiedziałem, że mocno ją raniłem. Wiedziałem, że właśnie prawdopodobnie ją traciłem na zawsze. Jednak wciąż gdzieś głęboko miałem nadzieję, że jednak tego nie zrobi… Nie odejdzie… A z drugiej strony po co miałaby zostać. Nie tak dawno ostrzegałem ją przed tym, że może lepiej rozstać się w pokojowych warunkach, bo mogę dość mocno nawalić… Skończyłem rozmawiać z Sofii i wróciłem do salonu.
-Ja… Naprawdę muszę jechać –powiedziałem stając przed nią.
Nic nie odpowiedziała. Wciąż patrzyła się w przestrzeń nie dając żadnej reakcji, że dotarło do niej jakiekolwiek moje słowo. Podszedłem do niej i pocałowałem ją krótko w skroń.
-Dziękuję i przepraszam –powiedziałem cicho, po czym szybko ubrałem kurtkę i buty.
Złapałem kluczyki i spojrzałem jeszcze raz w stronę blondynki. Z jednej strony miałem ochotę zawrócić i przepraszać ją na kolanach za cały ostatni miesiąc, i obiecywać poprawę… Jednak z drugiej strony doskonale wiedziałem, że złożenie tej obietnicy po raz kolejny może okazać się kłamstwem. Chwilę siedziałem jeszcze w samochodzie, rozważając czy jednak nie wrócić. Jednak już kiedyś jej powiedziałem, że może lepiej jej będzie beze mnie. Może tak będzie lepiej? Przekręciłem kluczyk w stacyjce i ruszyłem do mieszkania rudowłosej.

Tak jak obiecała, tak zrobiła. Po powrocie do domu zastałem puste półki i brak blondynki. Usiadłem na krześle w kuchni, patrząc się w przestrzeń. Może jednak tak będzie lepiej… Podniosłem się, chwyciłem kluczyki od samochodu i ruszyłem do pobliskiego klubu.
Hai? Sofii?

Od Hailey cd Scotta

Westchnęłam jedynie cicho na jego słowa i wróciłam do mieszania swojej kawy. Martwiłam się tym, jak będzie się to wszystko układać po tym, jak Sofii urodzi. Czy ona nie mogła usunąć tej ciąży? Wszystkim byłoby zapewne łatwiej...

***

Minął prawie miesiąc, Sofii urodziła, a ja traciłam już cierpliwość. Scott leciał do niej po każdym pojedynczym telefonie. Widziałam tego dzieciaka raz, wystarczyło. Cieszę się szczęściem Scotta, ale także czuję się strasznie zaniedbana i odsunięta na dalszy plan. Cała sytuacja doprowadziła mnie do tego, że byłam na skraju wytrzymałości psychicznej. Oczywiście przy chłopaku nie okazywałam tego specjalnie, nie chcąc psuć mu szczęścia z bycia ojcem. Jednego byłam pewna - nie zamierzałam być ciocią Hailey. Pozostało mi tylko czekać, aż w mediach zrobi się głośno o całej sytuacji, takie rzeczy nigdy nie pozostają obojętne dziennikarzom, bez względu na to jak dużą popularność mają ludzie, których to dotyka, a znani są choć trochę. Ogromnym wsparciem w całej sytuacji otaczał mnie Alexy, któremu na bieżąco się zwierzałam. W końcu spędzałam z nim sporo godzin tygodniowo, chodząc na siłownię.
Siedzieliśmy razem ze Scottem, oglądając film i jedząc popcron. Dobrze się bawiliśmy, już prawie zapomniałam jak to jest. W tamtym momencie czułam się jakby bachora nie było, Sofii też. Spojrzałam w oczy Scotta i obejmując jego kark, podciągnęłam się nieco wyżej, aby złożyć pocałunek na jego ustach. Chłopak oddał pocałunek, pomagając mi usiąść na jego kolanach. Swoje ręce ulokował na moich pośladkach, a ja moje na jego głowie, delikatnie pociągając go za włosy. Całowaliśmy się zachłannie, jednak nie chaotycznie, ani nadto szybko. Wszystko było idealne, czułam, że ten wieczór może jeszcze się rozwinąć, a my bawić równie dobrze co w święta u moich rodziców, w końcu odkąd jest ten mały gów.niarz, nie chodzimy do łóżka, bo nie ma czasu. Oczywiście czar prysł wraz z dźwiękiem telefonu Scotta, który rozbrzmiał w pomieszczeniu. Chcąc nie chcąc zobaczyłam imię tej rudej ku.r.wy na wyświetlaczu. Chwycił telefon do ręki, jednak wpierw ją złapałam i popatrzyłam na niego wściekle.
-Jeśli odbierzesz ten telefon, zapewniam cię, że będzie to ostatnia czynność, jaką wykonasz jako mój chłopak, a gdy wrócisz do domu, mnie już nie będzie - syknęłam.
Scott?

Od Scotta cd Hailey i Sofii


Droga minęła nam spokojnie, od czasu do czasu zamieniając się miejscami. Do babci dojechaliśmy  późnym wieczorem, więc jedynie zapakowaliśmy zwierzaki do samochodu i podając absurdalne argumenty wymigaliśmy się od spędzenia jeszcze jednej nocy poza domem. Podziękowałem za opiekę nad sierściuchami i ruszyliśmy w dalszą podróż w kierunku domu. Około dwudziestej drugiej końcu zaparkowałem przed blokiem. Hai poszła z psami, niosąc transporter z kotem na górę, a ja zabrałem nasze bagaże. Weszliśmy do mieszkania, gdzie panował dość spory chłód. Odkręciłem kaloryfery i ogarnąłem z grubsza mieszkanie, podczas gdy Hai poszła się wykąpać.  Po szybkim ogarnięciu się położyliśmy się do łóżka. Ułożyłem się wygodnie, a po chwili na mojej klatce piersiowej wylądowała głowa Hai. Przyciągnąłem ją bliżej siebie, a już po paru minutach spałem. W końcu z objęć morfeusza wyrwał mnie dzwonek telefonu. Blondynka mruknęła coś niezrozumiałego, przekręcając się na drugi bok. Odebrałem szybko, nie patrząc nawet na to kto dzwoni.
-Halo? –Zapytałem zaspany.
-Scott, możesz przyjechać -powiedziałam z ulgą, że odebrał. -Odeszły mi wody, a ja nie mam jak dostać się do szpitala. Flynn jest w pracy -mówiła szybko, jednak te informacje szybko mnie rozbudziły.
Zerwałem się z łóżka i zebrałem rzeczy idąc w stronę wyjścia z sypialni. Hai mruknęła nieprzytomnie:
-Co się dzieje?
 -Nic nic, kochanie śpij- powiedziałem całując ją w skroń, podczas gdy ona wracała do przerwanej czynności.
-Już trejkocie, będę za chwilę –powiedziałem zamykając drzwi i rozłączyłem się.
~*~
Otworzyłem drzwi i wszedłem do mieszkania. Po kilku godzinach snu może nie czułem się jak młody bóg, jednak odczuwałem sporą radość. Swoje kroki skierowałem w stronę kuchni, gdzie słyszałem jakieś hałasy. Zastałem tam Hailey mieszającą zawzięcie łyżeczką w kubku.
-Hej piękna, jak tam? –Zapytałem stając za nią, obejmując ją w talii i całując w szyję.
-Dobrze, że sprostowałeś drugim smsem, że to z Sofii jesteś w szpitalu, bo inaczej bym cię zabiła od razu na miejscu za straszenie mnie –mruknęła.
-Przepraszam, ale potrzebowała podwózki, bo Flynna nie było na miejscu…
Hailey?

Od Hailey cd Scotta

-Cieszę się, że spędziliście dobrze czas - uśmiechnęła się mama.
-O której chcecie jutro wyjeżdżać? - zapytał tata.
-Chyba przed południem, chcemy uniknąć największego ruchu, a musimy jeszcze odebrać zwierzaki od babci Scotta, więc nie możemy być tam zbyt późno - oznajmiłam.
-W porządku - odparł, znikając razem z mamą w sypialni.
Razem ze Scottem dokończyliśmy film, a później udaliśmy się do mojego pokoju. Ogarnęliśmy wstępnie bagaże i przygotowaliśmy się na powrót do Nowego Jorku.
-Idziemy na Times Square w sylwestra? - zapytałam, kiedy leżeliśmy już w łóżku i usiłowaliśmy zasnąć.
-Jak tylko sobie życzysz kochanie - odparł.
-Chociaż z drugiej strony mam zaproszenie na imprezę firmową, więc nie wiem - westchnęłam - obgadamy to jutro?
-W porządku - uśmiechnął się, całując mnie w skroń.

***

Rano obudził nas budzik nastawiony na godzinę dziewiątą. Kiedy oboje się ogarnęliśmy znieśliśmy bagaże na dół i udaliśmy się zjeść śniadanie. Po skończonym posiłku pożegnaliśmy moich rodziców i ruszyliśmy do samochodu. Tata pomógł zabrać nam cały bagaż. Włączyłam nawigację, a zaraz po tym rozpoczęłam zabawę w dj'a.
-Pamiętaj powiedzieć mi, jak będziesz zmęczony. Nie chciałabym abyś zasnął za kierownicą - powiedziałam.
-Spokojnie słońce, wszystko pod kontrolą - odparł z uśmiechem.
-Mam nadzieję, nie chcę skończyć w rowie - zaśmiałam się, zwiększając nieco głośność radia.
Scott?

Od Scotta cd Hailey

Zaśmiałem się z jej reakcji, przyciągając ją bliżej siebie, całując ją krótko. Złapałem ją mocniej i ustawiłem się tak, aby jej nie puścić.
-Spokojnie kochanie, ochronię cię przed tym morderczymi szklankami -mruknąłem na co pokazała mi język.
-Tak jasne, rób sobie ze mnie żarty -żachnęła się, ale nawet nie ruszyła się by mnie puścić.
Ponownie położyła dłonie na moje policzki przyciągając mnie do siebie. Tym razem zwolniliśmy, całując się powoli i namietnie, co by nie narobić większego bałaganu. W końcu posadziłem ją ja wolnym blacie i wyzwoliłem się powoli z jej objęć. Mruknęła niezadowolona, jednak nie przeszkadzała mi w ogarnianiu rozlanego soku, a sama zajęła się nalewaniem go od nowa. Przeszliśmy do salonu, gdzie rozwaliliśmy się na kanapie. Zaczęliśmy przeglądać w poszukiwaniu jakiegoś ciekawego filmu. W końcu udało się nam coś wybrać, więc Hai wcisnęła się między mnie, a kanapę i ułożyła głowę na mojej klatce piersiowej. Obiołem ją ramieniem, przyciągając do siebie i gładząc jej ramię. Okazało się, że ten wyjazd był nam naprawdę potrzebny. A może przede wszystkim mi. W końcu pod koniec filmu rozległ się szczęk kluczy w zamku, co obwieściło nam powrót rodziców dziewczyny.
-I jak tam spotkanie? -Zapytała nie podnosząc nawet głowy i nie odrywając spojrzenia od telewizora.
-A było naprawdę fajnie, żałuj, że nie pojechaliście z nami. Zapewne się nudziliście...
-Spokojnie, jakoś zorganizowaliśmy sobie czas -powiedziałem za co oberwałem przez łeb od Hai.
Hailey?

piątek, 16 sierpnia 2019

Od Patrica cd Gwen

Jak codziennie rano ruszyłem w drogę do pracy w dobrym humorze, wiedząc że już niedługo zobaczę Gwen. Jakie było moje zdziwienie, kiedy w kawiarni zamiast blondynki zobaczyłem znaną mi jedynie z widzenia brunetkę. Przywitałem się pośpiesznie i udałem na zaplecze, aby się przygotować, a także zadzwonić do Gwen i dowiedzieć się co jest powodem jej nieobecności.
-Halo? - odebrała lekko zachrypniętym głosem.
-Cześć, czemu nie ma cię dziś w pracy? Wszystko w porządku? - zapytałem.
-Miło że pytasz, jestem trochę chora i wolałam zostać w domu - odparła.
-Potrzebujesz czegoś?
-Chyba nie.
-Zajrzę do ciebie po pracy, wyślij mi dokładny adres. Wyprowadzę ci psa, przecież nie możesz chodzić chora po dworze w taką temperaturę.
-Spokojnie Patric, naprawdę nie musisz tego dla mnie robić.
-Cóż, ale chcę. Wyślij mi adres, a ja idę pracować. Do później - powiedziałem i rozłączyłem się, zanim ona zdążyła w jakikolwiek sposób zaprotestować.
Dzisiejszy dzień niesamowicie mi się dłużył, prawdopodobnie spowodowane było to nieobecnością Gwen, z nią jakoś lepiej bawiłem się w tej pracy. Kiedy tylko skończyła się moja zmiana spojrzałem na telefon. Dziewczyna wysłała mi nie tylko swój adres, ale także poprosiła mnie o kupienie jej po drodze chusteczek, czyli jednak przydam jej się na coś. Wyszedłem z kawiarni i udałem się do marketu po przeciwnej stronie ulicy. Kupiłem tam trzy paczki chusteczek oraz czekoladę, aby poprawić jej humor w tym dniu. Po skończonych zakupach udałem się do samochodu i ustawiłem nawigację na wskazany przez Gwen adres. Kilkanaście minut później zaparkowałem i ruszyłem w stronę wejścia do budynku, a następnie odnalazłem odpowiednie drzwi. Zapukałem. Po chwili usłyszałem powolne kroki, po kolejnej dźwięk otwieranego zamka, aż w końcu ujrzałem Gwen. Spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się ciepło w jej stronę. Wyglądała na zmęczoną i chorą. Jej nos był czerwony, zapewne od ciągłego smarkania. Twarz miała bladą, pewnie ma gorączkę.
-Jak się czujesz? - spytałem, wchodząc do środka i podając jej kartony chusteczek.
-Niezbyt dobrze - westchnęła, a ja spojrzałem na nią zmartwiony.
-Kupiłem ci też czekoladę na poprawę humoru - oznajmiłem, wyciągając w jej stronę rękę z tabliczką.
Dziewczyna uśmiechnęła się, przyjmując ode mnie prezent. Spojrzałem na psa, który uważnie obserwował mnie ze swojego legowiska w drugim końcu pokoju.
-Jesteś strasznie blada, nie masz gorączki? - spytałem, robiąc krok w jej stronę.
-Nie wiem, czuję się fatalnie - westchnęła.
Spojrzałem na nią z troską i przyłożyłem dłoń do jej czoła, było gorące.
-Masz gorączkę. Połóż się, przyniosę ci zaraz herbatę i wyprowadzę psa. Powinnaś leżeć w łóżku - stwierdziłem, głaszcząc ją po policzku.
Gwen?

Od Hailey cd Scotta

Uśmiechnęłam się w jego stronę i pocałowałam go raz jeszcze.
-Ja ciebie też, Scott - odparłam - a teraz wybacz, ale chciałabym wziąć prysznic.
-Jakoś udźwignę ciężar tej sytuacji - westchnął teatralnie, dźgając mnie lekko w żebra.
-Nie pozwalaj sobie - mruknęłam, wytykając w jego stronę język i podnosząc się z łóżka.
Po drodze zgarnęłam jedną z jego koszulek i czystą parę majtek. Kiedy spojrzałam na siebie w lustrze uśmiechnęłam się mimowolnie, widząc wiele czerwonych śladów na mojej szyi. Położyłam ręcznik na półce bliżej prysznica i weszłam do kabiny. Jakiś czas później wróciłam do sypialni, gdzie siedział Scott.
-Obejrzymy jakiś film? Zostało nam jeszcze sporo czasu - zaproponowałam, siadając obok niego na łóżku.
-W porządku, ale najpierw też skoczę pod prysznic - oznajmił - swoją drogą, nieładnie tak kraść - mruknął.
-Bo przecież to nie jest jeden z bardziej lubianych przez ciebie widoków - zaśmiałam się, rozkopując jego włosy - leć się myć.
-Dobrze mamo - jęknął głosem zawiedzionego dziecka, śmiejąc się po chwili.
-Czekam na dole - zawołałam za nim.
Wzięłam ładowarkę do telefonu oraz telefon, a następnie zeszłam do salonu. Podłączyłam telefon do przedłużacza, który znajdował się przy kanapie i włączyłam telewizor. Rozpoczęłam poszukiwania czegoś ciekawego na netflixie, jednak sama nie chciałam podejmować decyzji, więc poszłam do kuchni po coś do picia. Kiedy nalewałam soku do szklanek, poczułam ręce Scotta, łapiące mnie za biodra, a po chwili ciepły oddech na szyi. Odwróciłam się w jego stronę, kładąc ręce na jego policzkach i całując. Chłopakowi spodobało się to, szybko oddał pocałunek, ściskając lekko jeden z moich pośladków. Całowaliśmy się dość szybko i zachłannie. Nawet nie zauważyłam kiedy podsadził mnie na blat, tym samym przewracając stojące za mną szklanki. Odskoczyłam na chłopaka jak oparzona, kurczowo trzymając się go rękami i nogami. Dopiero po krótkiej chwili dotarło do mnie co tak właściwie miało miejsce i dlaczego jest on tak bardzo rozbawiony moją reakcją.
Scott?