czwartek, 22 sierpnia 2019

Od Lashiti cd Xaviera

- Xav, on tu był. Chciał, żebym coś ci dała.. Chodź ze mną, zaraz ci wszystko opowiem. - powiedziałam. Pociągnęłam go gdzieś z dala od ludzi, usiadłam na piasku, ciągnąć, by też to zrobił. Niechętnie, ale zrobił to.
Nie powiedział nic. Podałam mu kopertę, choć odwróciłam wzrok, gdy zaczął przeglądać zdjęcia oraz filmiki na telefonie. Zacisnęłam dłonie na jego udach, a moje usta były w prostej linii, za to wzrok utkwiony w morzu.
Nie spodziewałam się tego, że będzie mieć zdjęcia, gdy miałam swój gorszy czas, gdy się puszczałam czy też tańczyłam dla niego bądź Xaviera, jak się jeszcze nie znaliśmy. Wstyd mi było, że to ogląda, że w taki sposób się dowiaduję. Poczułam jego dotyk na szczęce, a po chwili spojrzałam w jego oczy.
- Co chce z tym zrobić? - spytał. Miał ciężki oddech, jest zły i to bardzo.
- Da spokój, zapomni o wszystkim, wyniesie się, gdy dam mu dupy, a ty będziesz patrzeć, inaczej ktoś z twojej rodziny, bądź Tori ucierpi. - powiedziałam. Spuszczając wzrok gdzieś na piasek, chciałam to zrobić, to przecież nic nie znaczy, ale teraz nie chce się oddawać innemu. Chcę tylko jednego, jednak przecież mogę to zrobić dla niego.
Lekki uśmiech się pojawił, a po chwili pogładziłam jego policzek wierzchem dłoni. Ucałowałam na pożegnanie jego wargi, a gdy się odsunęłam, rzekłam.
- Kocham cię Xavier, pamiętaj o tym. - musiałam być dzielna. On się nie poruszył, chyba próbował zrozumieć. Wstałam z piasku i się otrzepałam. Czułam ból w klatce piersiowej, gdy odchodziłam od niego, pojedyncze łzy spływały po moich policzkach. Nie zrobiłam nawet dwudziestu kroków, gdy zostałam złapana i przytulona od tyłu.
- Nie. Nie i nie. - powiedział. Jego głos był taki dziwny, tak nieznany mi dotąd. Trzasł się, a może drżał dziwne.
- Jesteś moja. Nie oddam cię, zrobię co w mojej mocy, by zapewnić ci i im bezpieczeństwo. Więc zostań ze mną i się nie żegnaj. - ten głos, drżał. Spojrzałam na niego i przytuliłam do siebie, jego ciepło, dotyk tego było mi trzeba.

Stałam z nim tuż obok jego rodziny, chyba tego było mi trzeba. Stał przy mnie, dlatego też stanęłam przed nim i objęłam się jego dłońmi. Może poczuje się dzięki temu bezpieczniej. Nie pytał o nic, ja nic nie mówiłam. Przecież co miałabym, powiedzieć, albo zrobić.. Nie widziałam w tym sensu, a poza tym też chciałam, by się wkurzył. Mogłam przy nim być cały ten czas ani na chwilę go nie zostawiłam samego. Odchyliłam głowę do tyłu, by oprzeć ją o ramię chłopaka i móc skraść mu buziaka. Chyba, będę musiała poćwiczyć
samoobronę jeszcze, oraz walkę wręcz. Przydaje się, gdy nie mam jakiejś broni..

Poczułam krople deszczu na twarzy, a gdy podniosłam głowę, bo zaczęła powoli boleć już od takiego ułożenia. Nim się obejrzałam ludzi wokoło, robiło się mniej. Xav mnie jedynie podniósł i maszerował przed siebie. Ziewnęłam sobie i patrzyłam, gdzie idziemy, szliśmy do jakiegoś domku. Z każdym krokiem padało mocniej. Gdy mnie odstawił, usiadłam na kanapie i patrzyłam, co on robi. Jednak on jedynie rozmawiał z mamą. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na uchylone drzwi, bo co parę minut ktoś przychodził, albo wychodził. Zdjęłam buty, by sobie wygodniej usiąść na kanapie. Patrzyłam oraz powoli przysypiałam. To chyba przez pogodę. Nawet nie zauważyłam, kiedy zostałam sama, jednak to nie było takie złe. Widziałam ich, ale też mogłam się wygodniej położyć, wyjęłam telefon, by napisać do chłopaka, gdzie jest. Gdy odpisał, a potem się zjawił, podniosłam go i przyciągnęłam bliżej do siebie, by się przytulić i go nie puścić.
- Nie idziesz już nigdzie. - powiedziałam, zamykając oczy ponownie, jednak tym razem się wtuliłam, a on mnie trzymał.

Xavier?

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Od Alexy'ego cd Hailey

Oj jej milczenie było tak wymowne, że nie trudno było mi się domyślić, że dawno z nikim się tak nie zabawiała. Ale gdybym zabawił się tak jak zawsze, to w tej chwili miałaby dość. Rzuciłem ją na łóżko w sypialni, tak, że leżała na plecach. Rozsunąłem jej nogi najdalej jak tylko się dało, zastrzegając, że nie ma prawa się ruszyć, po czym bez większych ceregieli wszedłem w nią całą długością. Dziewczyna wydała z siebie dźwięk, który był mieszanką krzyku i jęku. Zatkałem jej usta dłoniom dalej ostro ją posuwając. W końcu nie wytrzymała i zaczęła sunąć dłońmi po swoim ciele, zmierzając do piersi. Gdy to zauważyłem wyszedłem z niej mimo, że była bardzo bliska końca i przekręciłem szybko na plecy. Uniosłem rękę i sprzedałem jej siarczystego klapsa w tyłek. Krzyknęła zaskoczona, jednak ani drgnęła.
-Oj Mała -zacząłem prosto do jej ucha, masując delikatnie jej pośladek. -Powiedziałem, że masz się nie ruszać.
Postanowiłem wykorzystać to, że leżała do mnie tyłem. Zacząłem masować pośladki dziewczyny, po czym odsłoniłem dostęp do jej drugiej dziurki. Dziewczyna jakby wyczuła co się święci, bo nagle dość mocno się spieła. Zacząłem ją masować, aby się rozluźniła po czym zacząłem wchodzić w nią od tyłu. Widziałem jak się skrzywiła, a z jej oczu poszły łzy. Jednak nie wołała abym przestał. Wchodziłem w nią coraz głębiej i jak wszedłem już cały, zacząłem się poruszać. Byłem tak podniecony, że już po kilku ruchach zacząłem dochodzić. Szybko wyszedłem z dziewczyny, tym razem obracając ją na plecy i wróciłem prosto do jej szparki. Usta skierowałem na jej biust, który zacząłem przygryzać. Wykonałem kilka ruchów w jej mokrej szparce aż wystrzeliłem, przy okazji przygryzając jej cycek. Dziewczyna wygięła się w łuk, być może z rozkoszy, albo próbując uciec spod moich ust. W końcu Opadłem obok niej na łóżko.
-Założę się, że tak się nie bawiłaś -wysapałem.
Hailey?

niedziela, 18 sierpnia 2019

Od Gwen cd Patrica

Dobrze, że moje policzki były ciepłe od temperatury, to nie wyczuł jak zaczęłam się rumienić na jego gest. A jednocześnie odczuwałam lekkie zażenowanie stojąc w takim stanie przed nim. Sama nie wiem czemu. Uważałam, że jego troska jest naprawdę urocza. Rzadko można było spotkać kogoś, kto z własnej woli by przyszedł.
-Wiem, ale jakoś nie miałam czasu -powiedziałam uśmiechając się lekko do niego. -Poza tym bardzo się cieszę, że jesteś taki chętny do spaceru z moim psem, ale ona może nie być taka chętna.
-Może jakoś się dogadamy -powiedział uśmiechając się do mnie ciepło.- A ty już się pakuj do łóżka, bo nigdy się nie wyleczysz.
-A ty trzymaj się na dystans, bo się zarazisz -powiedziałam idąc po smycz.
Wygrzebałam smycz z szafki, po tym jak rano rzuciłam ją w kąt. Stwierdziłam, że później nie będzie mi się chciało tego poszukać. Wyjęłam ją na wierzch i pod czujnym wzrokiem Patrica. Zrobiłam niewinną minkę i położyłam się grzecznie na kanapie. Owinęłam się w koc, a chłopak rozgościł się w kuchni szykując herbatę. Zawołałam psa do siebie, aby podeszła bliżej. W końcu jeśli mamy próbować wysłać ją na spacer z chłopakiem to od czegoś trzeba zacząć. Po chwili zjawił się Patric podając mi herbatę, usiadł obok mnie na kanapie. Podziękowałam mu i upiłam łyk gorącego napoju.
-A czy ty byłaś u lekarza? -Zapytał z wciąż widoczną, troską.
-Tak, stąd będę miała jeszcze do ciebie jedną prośbę abyś podrzucił to jutro do pracy.
-Nie ma problemu -powiedział uśmiechając się i opierając ramię o moje kolano.
-Dzięki za wszystko... Rzadko można spotkać kogoś, kto po prostu bezinteresownie pomoże..
Patric?

Od Hailey cd Alexy`ego

Jęknęłam pomiędzy pocałunkami, kiedy poczułam jego palce w sobie. To było dobre, bardzo dobre. Omiotłam go wzrokiem, wciąż był ubrany. Złapałam za koniec jego koszulki, pomagając mu się jej pozbyć. Po chwili także jego spodnie wylądowały na ziemi wraz z bokserkami, a ja miałam go przed sobą w pełnej okazałości. Uśmiechnęłam się do niego, kiedy ponownie zbliżył się w moją stronę. Podszedł i złapał mnie rękami za pośladki, tym samym ściągając ze stołu. Pocałował mnie zachłannie w usta, ściągając ostatni materiał, jaki miałam na sobie, w dół. Obrócił mnie tyłem i popchnął mnie na stół, po chwili gwałtownie we mnie wchodząc. Poruszał się szybko, wchodził i wychodził. Podobało mi się, jak władczy był, podczas stosunku. Prawdę mówiąc była to interesująca odmiana od tego co miałam ze Scottem, o ile do czegokolwiek między nami dochodziło. Jego ręce ulokowały się na moich pośladkach, ściskając je już nie tak delikatnie oraz uderzając je parę razy.
-Oj Mała... Jesteś taka cudowna - sapnął kończąc.
Całość była dobra, zaj.ebi.ście dobra. Podniosłam się ze stołu i spojrzałam na Alexy'ego, przygryzając wargę.
-I co, na tym zamierzamy skończyć? - spytałam, podchodząc do niego i kreśląc wzorki na jego klatce piersiowej.
-Chyba dawno nie było ci tak dobrze, co? - zapytał, obejmując mnie.
-Nie odpowiem na to pytanie - mruknęłam, stając na palcach i całując go.
-Zatem przenieśmy imprezkę do łóżka - odparł.
Alexy podniósł mnie, przez co pisnęłam zaskoczona, co poskutkowało klapsem. Uśmiechnęłam się jedynie pod nosem. Dobrze się z nim bawiłam.
Alexy?

Od Isabelli cd Tylera

Westchnęłam głośno, odkładając telefon na stolik, a następnie przeciągnęłam się na kanapie.
-Chyba jednak sama coś zrobię. - Spojrzałam na chłopaka. -Pójdę do sklepu i przy okazji wyprowadzę Zonę, zaniedbałam ją. - Podrapałam się po głowie, próbując przypomnieć sobie, kiedy ostatnio spędziłam z nią cały dzień.
Blondyn jedynie kiwnął głową, na co ja wstałam i ruszyłam do sypialni, aby się ubrać. Po kilku minutach opuściłam mieszkanie Tylera, wychodząc przed budynek i ruszając dobrze znaną mi już drogą. Mijałam ludzi, przyglądając im się uważnie, niekiedy posyłając uśmiech, który chętnie odwzajemniali, a momentami nawet zatrzymując się, aby zamienić z nimi choć kilka zdań na nic nie wnoszące do życia tematy, takie jak pogoda i choć naprawdę nie mogłam w normalny sposób wytłumaczyć, dlaczego to robiłam, sprawiało mi to wiele radości. Dotarłam do domu z zaczerwienionym nosem, a mój wzrok od razu padł na leżącą na kanapie suczkę, która nie wyglądała na szczęśliwą. Usiadłam na dywanie, wyciągając w jej stronę zimną dłoń, do której nawet nie wyciągnęła łba i wcale nie była to oznaka lenistwa, wiedziałam, że ją zawiodłam i zraniłam. Z braku innych pomysłów, przytuliłam ją, najmocniej, jak tylko mogłam, uważając przy tym, by nie zrobić jej krzywdy.
-Przepraszam. Już nigdy więcej nie będziesz siedzieć tak długo sama.
Wstałam z podłogi, podchodząc do jej miski i wsypując do niej porcję karmy. Suczka ochoczo zabrała się za spożywanie, a ja w tym czasie sprawdziłam zawartość własnej lodówki. Po chwili doszłam do wniosku, iż zakupy nie będą konieczne i z uśmiechem na twarzy zaczęłam pakować produkty do torby. Chwyciłam smycz, co od razu przykuło uwagę Zony, która zamerdała radośnie ogonem. Gdy upewniłam się, że samica nie ucieknie, opuściłam mieszkanie, zamykając je na klucz i ruszyłam w drogę powrotną.

~~~

Zapukałam do drzwi, a już po chwili otworzyły się one, ukazując blondyna, którego wzrok utkwił w Zonie.
-Wybacz, ale nie mogłam jej zostawić w domu. Może tu choć chwilę zostać? - Spojrzałam błagalnym wzrokiem na Tylera.
-No jasne, wchodzcie. - Zaprosił mnie gestem ręki, przechodząc do salonu i siadając na kanapie.
Spojrzałam na sunię, która z zaciekawieniem przyglądała się otoczeniu, a ja, po zdjęciu kurtki oraz butów, udałam się do kuchni, by przygotować śniadanie. Dzięki pomocy chłopaka, po dwudziestu minutach siedzieliśmy w salonie z pełnymi brzuchami, rozmawiając o zbliżających się świętach oraz przygotowaniach do nich.
-Jakoś nie mam ochoty na drętwe siedzenie przy stole, spędźmy te święta jakoś inaczej. Może... sama nie wiem, masz jakiś pomysł? - Spojrzałam na Tylera.

Tay?

Od Xaviera cd Lashiti

Droga mijała nam w spokoju. Siedziałem obok Lashi odpisując na wiadomości i prowadząc dyskusję z jednym frajerem, który właśnie próbował opierdolić mnie na nie małe pieniądze. Żałosne. Moje poirytowanie wzrastało z każdą minutą rozmów z tym kretynem. W nerwach nawet nie zauważyłem kiedy zacisnąłem szczękę. Położyłem moją rękę na udo dziewczyny, ściskając je lekko. Dziewczyna początkowo zaskoczona rzuciła mi spojrzenie, jednak położyła dłoń na mojej. Myślałem, że chce ją zabrać, lecz ona jedynie ją ścisnęła. Czując jej ciepło powoli się uspokajałem. To niesamowite, jak ta dziewczyna na mnie działa. Nie musiała właściwie nic robić, abym mógł się uspokoić. No i nie wspominając jak potrafiła w mgnieniu oka sprawić, że jej pragnąłem. A nasza relacja to miał być tylko seks... Chyba coś nie wyszło. W końcu po jakimś czasie zatrzymaliśmy się na postój. Moje pokręcone rodzeństwo porozłaziło się we wszystkie strony, podczas gdy rodzice stali przy ich samochodzie, kłócąc się czy aby na pewno dobrze jadą. Oparłem się o samochód naciągając okulary przeciwsłoneczne jeszcze bardziej na nos. Po chwili przede mną pojawiła się twarz brązowowłosej. Ustała zakładając ręce na klatkę piersiową i przekręciła głowę na bok.
-Co się dzieje Xav? -Zapytała uważnie mnie obserwując. -I nie kłam, że nic. Nie jestem ani ślepa, ani tym bardziej głupia. Wiem, że kiedy robisz takie miny i odpalasz znienawidzonego przez wszystkich Xava, nie jest dobrze. Mów.
Westchnąłem ciężko, po czym położyłem ręce na jej biodrach przyciągając ją do siebie. Nie widząc sprzeciwu objąłem ją rękami w pasie. Chciałem ją pocałować, ale zabrała szybko głowę, patrząc na mnie nieugiętym wzrokiem.
-Okazało się, że jeden z moich ludzi chyba nie jest do końca zdecydowany, po czyjej jest stronie -powiedziałem w końcu, wiedząc, że i tak z nią nie wygram. -Będę musiał się zwinąć na jakiś czas i posprzątać ten bałagan.
-Chcesz go dorwać i dać mu nauczkę. Prosiłam cię, abyś nie pakował się w kłopoty, ani byś nikogo nie prowokował... Jesteś gorszy od małego dziecka- jęknęła zrezygnowana.
-A ty chyba wiesz w co się pakujesz będąc ze mną -mruknąłem przybliżając się do niej. -Poza tym inaczej było by nudno, koteczku- powiedziałem łącząc swoje wargi z jej. -Ale i tak ze mną nie pójdziesz -dodałem szybko wiedząc, że zaraz zacznie się wykłócać o to. -Zostaniesz z Alanem. Nie wybaczyłbym sobie, gdyby coś ci się stało, a wiem że nie mogę wszystkim ufać.
Wywróciła oczami, ale nie dyskutowała tylko przyciągnęła mnie bliżej siebie łącząc nasz usta. Bez zastanowienia oddałem pieszczotę pogłębiając ją. Położyła ręce na mój kark jak zwykle drażniąc go. Mruknąłem z zadowoleniem, zjeżdżając jedną dłonią na jej pośladek i ściskając go. Jęknęła jednocześnie drażniąc niby przypadkiem moje krocze, na co aż wstrzymałem oddech. A to mała cholera. W odpowiedzi zrobiła jedynie nie winną minkę, przygryzając seksownie wargę. No cóż jej mała prowokacja zdecydowanie działała, a jej efekty zaczynały być coraz bardziej widoczne przez moje spodnie.
-Kotku, może twoje podniecenie jest w miarę łatwe do ukrycia, ale moje już niekoniecznie -powiedziałem, na co ta uśmiechnęła się zwycięsko. -A w dodatku jeszcze moment, to nie wytrzymam i przelecę cię na masce tego samochodu, nie patrząc ile osób sobie popatrzy -mruknąłem jej do ucha.
-A może mi dokładnie o to chodzi -powiedziała unosząc brew. -Wiesz, można by było trochę urozmaicić nasze zabawy... Panie -jęknęła przygryzając jednocześnie płatek ucha.
Doskonale wiedziała jak bardzo to na mnie działa, w jej wykonaniu. Mała, wredna prowokatorka. Rozejrzałem się jedynie dokoła, czy nikt nam się nie przygląda. Całe szczęście nikt na nas nie zwracał uwagi.
-Ty mała żmijko -mruknąłem. -Co do urozmaicenia jestem jak najbardziej za, ale nie przy tym składzie... No chyba, że uda nam się im umknąć... No i oczywiście muszę najpierw załatwić swoje sprawy. A potem... Zobaczymy gdzie i co się da zrobić. A puki co ruszamy dalej -dodałem widząc, że się zbierają i cmoknąłem ją krótko w usta.



Siedziałem przecierając ręce ręcznikiem. Ostatnią godzinę spędziłem na patrzeniu jak moi ludzie obijali temu zdradzieckiemu chujowi pyska, aby dowiedzieć się dla kogo właściwie pracuje. Niestety jeśli chce się coś zrobić, to trzeba samemu ruszyć dupę. To co trzeba było przyznać to to, że skurwysyn faktycznie nie pisnął ani słowa. Przejrzałem się w pobliskim lustrze, czy aby na pewno nie upaprałem się jego krwią. Przechodząc obok tego ścierwa prychnąłem i już miałem wychodzić, gdy usłyszałem jeszcze.
-Myślisz Ravenwood, że uda ci się ochronić tą małą sukę? -Zaśmiał się plując krwią. -On jest gotowy zrobić wszystko by cię zniszczyć, więc myślisz że jej nie ruszy? Jeszcze znajdzie moment, gdy zaboli cię to najbardziej...
Przystałem zerkając na niego kątem oka.
-Język już mu się nie przyda -powiedziałem do chłopaków stojących pod ścianą. -Z resztą możecie się nim jeszcze pobawić i pozbyć się go. Już nam się nie przyda -dodałem po czym szybko wyszedłem z pomieszczenia.
Wsiadłem do samochodu i ruszyłem szybko w stronę zatłoczonej plaży. W końcu udało mi się znaleźć w miarę dobre miejsce do zaparkowania w cieniu. Zamknąłem samochód i ruszyłem na poszukiwania dziewczyny. W końcu w udało mi się znaleźć moją ślicznotkę w tym tłumie. Stała rozmawiając o czymś z Alanem. Podszedłem do niej od tyłu, po czym objąłem ją kładąc głowę na ramieniu.
-Hej mała, co taka dziewczyna jak ty robi na tak nudnej zabawie -mruknąłem jej do ucha całując jej szyję.
-Radzę panu się odsunąć, ponieważ mój partner bywa dość porywczy. Może się mu nie spodobać, że pan stoi tak blisko.
-Zaryzykuję -powiedziałem odwracając ją w swoim kierunku. -Mam nadzieję, że nie zanudziłaś się beze mnie.
Lashiti?

Od Alexy`ego cd Hailey

Zaśmiałem się na widok jej smutnej minki i pokręciłem głową.
-To chodźmy do tego brzydkiego makaronu co przed tobą uciekał -powiedziałem idąc za nią do odpowiedniej alejki. -Co ty beze mnie byś zrobiła
Wyciągnąłem rękę i wziąłem odpowiedni produkt, po czym podałem go dziewczynie. Uśmiechnęła się biorąc ode mnie makaron ze zwycięską miną. Ruszyliśmy dalej w poszukiwaniu przydatnych produktów. Ruszyłem nieco przodem i wychodząc z jednej z alejek zobaczyłem pierniczonego Vasco. No bosko po prostu. Jeśli zobaczy mnie tu z blondynką nie skończy się to dobrze ani dla mnie, ani dla niego. Cofnąłem się do dziewczyny, która medytowała coś przy półce z sosami.
-Mam pomysł na dzisiejszy wieczór -powiedziałem szczerząc się do niej.
-Aż się boję, bo jeśli rzucisz kolejny trening to cię kopnę -ostrzegła patrząc na mnie z oczekiwaniem.
-Jako że jeszcze nie uczciłaś porządnie stanu singielki to idziemy do klubu. Mój znajomy prowadzi najlepszy klub na Brooklynie, więc się tam wybierzemy. I nie ma sprzeciwu, absolutnie żadnego.
Kiwnęła w końcu głową na zgodę i wróciła do wybierania sosu. w końcu zdecydowała się na któryś i ruszyliśmy w kierunku kasy. Rozejrzałem się jeszcze, czy przypadkiem nie wpadniemy na tego kretyna. Ale ani widu, ani słychu. Zapłaciliśmy za zakupy i ruszyliśmy do samochodu. Zapakowaliśmy je do bagażnika i wsiedliśmy do samochodu. Tam dziewczyna od razu zaczęła bawić się w DJ. Po drodze wpadliśmy jeszcze do pobliskiego baru, na obiad. Postawiliśmy na meksykańską knajpkę. Forma formą, ale ani mi, ani Hai nie chciało się stać jeszcze przy garach. Po powrocie do domu zasiedliśmy na kanapie oglądając jakiś film. W końcu około osiemnastej zaczęliśmy się zbierać. Hailey skoczyła do łazienki zrobić sobie makijaż, a ja złapałem Jaggera i wyszedłem z nim na spacer, aby zająć czas oczekiwania na dziewczynę. W końcu wróciłem do mieszkania, gdzie siedziała gotowa już blondynka.
-No Mała, aż brak słów -powiedziałem przyglądając się blondynce, a mój wzrok chcąc nie chcąc skierował się w stronę jej biustu. -Dobra zbierajmy się.
Zamówiłem taksówkę i ruszyliśmy do klubu. Tam po krótkiej rozmowie z ochroniarzem, weszliśmy od razu bez kolejki. Idąc przez klub kiwnąłem w stronę właściciela, Xava. On jedynie pokiwał głową na widok mojej partnerki wieczoru. Ustaliśmy przy barze, a dziewczyna spojrzała na mnie.
-Dobra dziś mam do czynienia z moim trenerem czy kumplem? -Zapytała uśmiechając się cwaniacko.
W odpowiedzi tylko zamówiłem drinki, co wywołało uśmiech dziewczyny. Stwierdziła, że obowiązkowo trzeb zrobić sobie zdjęcie na pamiątkę. Cały wieczór mijał nam spożywaniu nie małych ilości alkoholu i tańcach. Z każdym kieliszkiem pozwalałem sobie na więcej i moja ręka zjeżdżała coraz niżej, a i dziewczyna się nie opierała. W końcu postanowiliśmy wrócić do domu około drugiej. Gdy wpadliśmy do windy, ja wylądowałem na ściance, a roześmiana dziewczyna prosto na mojej klatce piersiowej. Podniosłem ją lekko za łokieć patrząc w jej oczy. W końcu przycisnąłem wargi do jej ust, łącząc je w nachalnym pocałunku. Oddała go zaplatając dłoń na moim karku. Gdy winda stanęła na odpowiednim piętrze, nie przestając  się całować wpadliśmy do mieszkania. Podciągnąłem ją za pośladki tak, aby zmusić ją do skoczenia na mnie, co zrobiła. Skierowałem moje kroki w kierunku stołu, który był najbliżej. Posadziłem ją tam rozpinając jej sukienkę. Szybkim ruchem pozbyłem się jej jak i jej stanika. Przeniosłem usta na jej pierś mocno go przygryzając co wywołało piśnięcie dziewczyny. Wróciłem ponownie do jej ust, a moja ręka wylądowała w jej majtkach. Nie bawiłem się w żadne szykowanie jej tylko od razu wsadziłem w nią dwa palce i zacząłem nimi poruszać.
Hailey?

Od Hailey cd Alexy`ego

Spiorunowałam chłopaka spojrzeniem.
-Oj Mała nie możemy pozwolić, żeby zachowanie tego dupka odbiło się na twoim ciałku - westchnął, podsuwając mi pod nos szklankę wody i tabletkę aspiryny.
-W sumie racja - mruknęłam.
Po skończonym śniadaniu udałam się do łazienki, aby przebrać się z piżamy i poszłam odnaleźć sportowe rzeczy pośród moich bagaży.
-Pojedziemy moim autem - oznajmił.
-W porządku - odparłam, przerzucając sobie przez ramię torbę.
Weszliśmy do windy, stojąc naprzeciwko lustra. Popatrzyłam na nasze odbicie i uśmiechnęłam się na ten widok. Wyciągnęłam z kieszeni spodni telefon i spojrzałam na chłopaka.
-Zróbmy sobie zdjęcie. Moje social media nie mogą teraz umrzeć - zaproponowałam.
-Pewnie, że nie - uśmiechnął się, obejmując mnie, a ja wykonałam szybko zdjęcie, chcąc zdążyć, zanim drzwi windy się otworzą.
Wsiedliśmy do samochodu. Zapięłam pasy. Gdy Alexy odpalił silnik w aucie rozbrzmiała muzyka. Była to dobrze znana mi piosenka, dlatego zaczęłam cicho nucić.
-Wracając zajrzymy do sklepu i zrobimy zakupy - powiedział, kładąc rękę na moim kolanie i powracając do nucenia wraz ze mną.
Alexy miał rację. Trening bardzo mi pomógł. Oczyścił moje myśli i pomógł mi się rozładować.
-Jestem taka zmęczonaaaa - jęknęłam, podchodząc do chłopaka.
-To dobrze, właśnie o to chodziło - uśmiechnął się, odgarniając zagubiony kosmyk moich włosów za ucho.
-Dziękuję za wszystko - oznajmiłam, patrząc mu w oczy.
-Czy ty mi w końcu przestaniesz za wszystko dziękować? - zaśmiał się.
-Przemyślę to - odparłam, zabierając z półki kluczyk do swojej szafki i udałam się do szatni.

***

Chodziliśmy po markecie. Zakupy robiliśmy też częściowo pod kątem wyjazdu, bo w końcu wyjeżdżamy za dwa dni. Byłabym zapomniała o makaronie, dlatego odłączyłam się od Alexy’ego i ruszyłam w stronę odpowiedniej alejki. Niestety upragniony przeze mnie makaron leżał na najwyższej półce, do której nie byłam w stanie dosięgnąć. Postanowiłam pośpiesznie odnaleźć Alexy’ego.
-Musisz mi pomóc, znowu - oznajmiłam, ciągnąc go za rękę - nie sięgam do makaronu pełnoziarnistego - jęknęłam, robiąc smutną minę.
Alexy?

Od Alexy`ego cd Hailey

Przyciągnąłem ją do siebie jak najbliżej. Oj ktoś tu ma bardzo słabą główkę. Dziewczyna przyciągnęła się jeszcze bliżej mnie, a po chwili już słyszałem jak śpi. Nie wiele później i ja zasnąłem. Rano obudziłem się przed blondynką. Spojrzałem na wtuloną dziewczynę, po czym zacząłem ją delikatnie odsuwać od siebie, aby podnieść się z łóżka. W końcu udało mi podnieść i ruszyłem do łazienki się ogarnąć. Szybki prysznic i golenie się, po czym ruszyłem do kuchni. Po szybkim przeglądzie mojej lodówki stwierdziłem, że czas zrobić jakieś zakupy, a na śniadanie postawiłem na jajecznicę. Spojrzałem na zegarek, który pokazywał że jest już dobrze po dwunastej. Poszedłem do sypialni, gdzie wciąż spała blondynka.
-Ja wszystko rozumiem, ale wstajemy -powiedziałem opierając się o framugę drzwi.
Odpowiedziało mi jedynie jakieś niezrozumiałe mruknięcie. Wywróciłem oczami po czym podszedłem do blondynki i podniosłem ją z łóżka przerzucając ją sobie przez ramię. Odpowiedział mi na to pisk i krzyki, abym ją puścił. Oj nie powiem, że za te jej sprzeciwy miałem ochotę ją strzelić w ten jej zgrabny tyłeczek. Zaniosłem ją do kuchni i posadziłem ją na blacie. Usiadła krzyżując ręce na piersi i robiąc minę naburmuszonego dziecka. Ale z daleka było widać, że męczy ją kacyk.
-A w nocy był z ciebie tak fajny gość -mruknęła.
-Uwaga obudził się twój trener. Ale skoro już mnie zaszczyciłaś swoją obecnością. To zapraszam na śniadanie -powiedziałem pstrykając ją w nos.
Zeskoczyła z blatu i ruszyła do stołu. Zasiadła przy nim, krzywiąc się.
-Po śniadaniu idziemy ćwiczyć. Musisz pozbyć się alkoholu ze krwi i wyżyć się porządnie.
Hailey?

Od Hailey cd Alexy`ego

Nalaliśmy sobie po kieliszku i po stuknięciu się oboje je przechyliliśmy. Wtuliłam się nieco bardziej w ramię chłopaka, które dodawało mi otuchy.
-Kolejna? - zapytał ponownie odkręcając butelkę, na co pokiwałam głową.
Nie wiem dokładnie ile kolejek wypiliśmy, ale bardzo szybko zrobiło mi się weselej. Spojrzałam radośnie na chłopaka i położyłam dłoń na jego policzku, delikatnie go ściskając.
-Zawsze chciałam to zrobić - zachichotałam.
Alexy posłał mi jedynie rozbawione spojrzenie, chwytając delikatnie moją dłoń i zabierając ją ze swojej twarzy.
-Pani chyba wystarczy - stwierdził, uśmiechając się do mnie.
-Możliwe - odparłam, wpatrując się w niego, jak w obrazek.
Był dla mnie taki dobry, tak bardzo starał się mi pomóc. Dopiero z czasem docierało do mnie jaki skarb mi się trafił pośród innych katastrof mojego życia.
-Halo, Mała, kontaktuj - powiedział, machając mi dłonią przed twarzą.
Zarumieniłam się lekko, wiedząc, że znów przyłapał mnie na gapieniu się na niego.
-Co... przepraszam... zamyśliłam się - odparłam po chwili.
-To co, czas spać? - zapytał, chwytając moją dłoń.
-Nie będę mogła spać, pewnie znów będę mieć koszmary -westchnęłam, patrząc mu w oczy.
Alexy westchnął, jakby się nad czymś zastanawiając.
-Wiesz, jeśli ci to pomoże i zwiększy twój komfort, możesz spać dziś ze mną - zaproponował, gładząc kciukiem wierzch mojej dłoni.
-W sumie, tak pewnie będzie mi łatwiej zasnąć - oznajmiłam, wolną ręką odgarniając kosmyk włosów za ucho.
-Chodź Mała, bo jest już bardzo późno - powiedział pomagając mi wstać.
Chłopak objął mnie ramieniem w talii i zaprowadził do swojej sypialni. Zupełnie jakby bał się, że nie trafię lub się przewrócę. Weszliśmy do pokoju, położyłam się na łóżku, tuż obok niego. Zarówno pościel jak i poduszki pachniały męskimi kosmetykami, choć bardzo możliwe było, że zapach dochodził też od Alexy’ego. Przyjemny zapach. Po chwili poczułam, jak jego ręce przyciągają mnie bliżej siebie. Nie przeszkadzało mi to. Wtuliłam się w niego nieco bardziej i zamknęłam oczy. Nim zasnęłam poczułam jeszcze jak daje mi buziaka w czubek głowy, po czym przytula mnie nieco mocniej.
Alexy?