poniedziałek, 28 stycznia 2019

Nowy członek!

Edward Alexander Cavendish

Od Hailey cd Scotta

Kiedy się obudziłam, chłopaka nie było obok mnie, za to w powietrzu unosił się pyszny zapach naleśników. Niewiele myśląc podniosłam się z łóżka i zgarnęłam z ziemi koszulkę chłopaka, którą na siebie ubrałam. Naleśniki na stole były dla mnie pozytywna niespodzianką, zastanawiałam się tylko, jak bardzo musiał natrudzić się przy ich przygotowaniu Scott.
-Jakie mamy straty po tym wyczynie? - zapytałam, siadając przy stole i zaczynając szykować sobie pierwszego naleśnika.
-Wcale nie takie wielkie – zaśmiał się, wysmażając resztę ciasta i dołączając do mnie.
-Nie powinieneś się tak przeciążać, mogłeś poczekać aż wstanę – westchnęłam.
-Chcę być samodzielny – powiedział, patrząc na mnie.
-Na samodzielność jeszcze przyjdzie czas, słoneczko. Póki co to daj sobie pomóc – odparłam.
Po śniadaniu stwierdziłam, że ja posprzątam, więc zabrałam się za pakowanie wszystkiego do zmywarki oraz zmywanie tego, co się do niej nie nadawało. Kiedy wyrzucałam coś do kosza, zauważyłam w nim pęknięta szklankę, zaśmiałam się tylko i zamknęłam go z powrotem. Gdy skończyłam Scott siedział na kanapie w salonie, robiąc coś w telefonie. Usiadłam obok niego, wtulając się w jego bok.
-Kocham cię – powiedziałam.
-Ja ciebie też, Hailey – odparł, przytulając mnie do siebie mocniej.
Dalej nie mogłam się przyzwyczaić do jego obecności znów. Po tak długim czasie rozłąki było to bardzo radosne uczucie.
-Pojedziemy dziś do twojej babci po zwierzaki? - spytałam.
Scott?

piątek, 25 stycznia 2019

Od Isabelli cd Tylera

Niepewnie zamknęłam schowek z bronią w środku, zostawiając tam ładowarkę. Ostrożnie włożyłam telefon do torebki i wróciłam do przyglądania się mijanego krajobrazu. Jechaliśmy w niezręcznej ciszy, a ja siedziałem, jak na szpilkach. Co to było, dlaczego jakiś facet gonił Tylera i jak on go znalazł? Powoli odwróciłam głowę w stronę chłopaka, który był zajęty prowadzeniem samochodu.
-A więc... może teraz mi powiesz, o co chodzi? - Zapytałam niepewnie.
-Później ci wszystko wytłumaczę. - Odpowiedział o wiele spokojniej niż ostatnio.
Westchnęłam głośno i zamknęłam na chwilę oczy. Musiałam sobie wszytsko poukładać w głowie i dokładnie przeanalizować. Wzięłam kilka głębokich wdechów i ponownie spróbowałam zagadać chłopaka.
-Możesz na chwilę się zatrzymać? Muszę do kogoś zadzwonić.
Blondyn jedynie kiwnął głową i zjechał na pobocze. Gdy pojazd się zatrzymał, wysiadłam z niego na drżących nogach i wyjęłam swój telefon. Jedna kreska, jakoś dam radę. Wstukałam numer do jednej z moich sąsiadek, która na czas mojego pobytu w szpitalu miała się zająć Zoną.

-H-halo? - Zaczęłam.
-Co się stało, słonko? Wracasz już? - Usłyszałam głos staruszki.
-Jednak muszę zostać w szpitalu trochę dłużej. Mam nadzieję, że to nie jest dla pani problem.
-Oczywiście, że nie. Zona jest świetną towarzyszką do szycia sweterków dla moich wnucząt. - Powiedziała uradowana.
-Cieszę się, w takim razid zadzwonię kiedy w końcu będę mogła wrócić do domu. Miłej nocy pani życzę.
-Dobrej nocy. - Odpowiedziała i się rozłączyła.

Schowałam telefon do kieszeni i chwyciłam się jedną ręką za głowę. Zaczęłam chodzić w kółko próbując na nowo pozbierać myśli. Nie zauważyłam chłopaka, który do mnie podszedł, zorientowałam się dopiero wtedy, kiedy znajdowałam się już w jego uścisku.
-Co tu się dzieje? - Dałam się ponieść emocjom i po prostu zaczęłam płakać.
Wolałam zrobić to teraz, niż tłumić to w sobie i udawać przed chłopakiem, że wszystko jest dobrze. Wtuliłam się w blondasa i spojrzałam w jego piwne oczy. Widok ten był tak hipnotyzujący, że w tym momencie nie chciałam być gdziekolwiek indziej.
-Chodź, znajdziemy jakiś hotel. Nie będziemy przecież spać w samochodzie. - Odezwał się w końcu.
Kiwnęłam głową, zgadzając się, a już po chwili ponownie siedzieliśmy w samochodzie.

~~~

Wybraliśmy pierwszy lepszy hotel, modląc się, aby były jakieś wolne pokoje. Przekroczyliśmy próg budynku i udaliśmy się w stronę recepcji. Chłopak zaczął rozmawiać z jakąś recepcjonistką, a ja, tak jak zawsze, zabrałam się za oglądanie ulotek leżących na ladzie. Po chwili jednak, gdy czytałam o "CUDOWNYCH" wakacjach we Francji, ktoś pociągnął mnie za rękę. Tak, jak się spodziewałam, był to Tyler, który najwidoczniej zdobył klucz do którego z pokoi. Po otworzeniu drzwi, blondyn wpuścił mnie pierwszą do środka, a gdy sam wszedł, zamknął drzwi.
-Mam nadzieję, że nie będzie ci przeszkadzało to, że śpimy na jednym łóżku. Innego pokoju nie było. - Powiedział chłopak.
-Raczej nie. Jakoś damy radę. - Odpowiedziałam niepewnie.
-Dobra, w takim razie... chcesz się wykąpać? - Zapytał.
-Chciałabym, ale nie mam piżamy. - Westchnęłam.
-Mogę dać ci moją koszulkę, to tylko na jedną noc. - Zparoponował.
Po chwili przemyśleń, zgodziłam się. Tyler zdjął koszulkę i podał mi ją, a ja ruszyłam do łazienki.

~~~

Po wzięciu prysznica, założyłam za dużą koszulkę, którą otrzymałam od blondyna oraz bieliznę, dzięki której nie było mi widać tyłka. (dopisek od Suma: Naprawdę nie wiedziałam, jak to ubrać w słowa XD) Opuściłam łazienkę i powlekłam się w stronę dość dużego łóżka, na którym leżał chłopak. Czy ta sytuacja była dla mnie niezręczna? Można tak powiedzieć. Położyłam się obok Tylera, a on od razu na mnie spojrzał. Dokładnie przeskanował mnie wzrokiem, a na sam koniec się uśmiechnął.
-Zmęczona? - Zapytał.
-Trochę. - Gdyby nie fakt, że ziewnęłam w połowie wypowiedzi, chłopak zapewne by mi uwierzył.
Wtuliłam się w mojego towarzysza, a po chwili usnęłam.

Tyler?

czwartek, 24 stycznia 2019

Od Tylera cd Isabelli

Kiedy staliśmy w samym centrum wesołego miasteczka widziałem błysk w oczach dziewczyny i nie były to tylko odbijające się światła.
-Jak dziecko – zaśmiałem się, obejmując ją i przyciągając w swoje ramiona.
-Chodźmy na tamtą kolejkę za tobą – zawołała.
Odwróciłem się za siebie i zobaczyłem sporą kolejkę. Westchnąłem cicho i pociągnąłem za sobą dziewczynę. Spędziliśmy tam co najmniej dwie godziny. Było naprawdę fajnie, szczerze mówiąc nie pamiętam, kiedy ostatnio byłem w tego typu miejscu. W końcu udaliśmy się w drogę powrotną do samochodu.
-Wsiądź sobie, a ja jeszcze zapalę – oznajmiłem, otwierając dziewczynie drzwi pojazdu.
Oparłem się o bok samochodu, wyciągając z kieszeni paczkę papierosów i zapalniczkę. Wyjąłem jedną z fajek i wsadziłem sobie do ust, po czym schowałem pudełeczko z powrotem do kieszeni. To samo zrobiłem z zapalniczką, gdy tylko podpaliłem papierosa. Zaciągnąłem się dymem i kątem oka spojrzałem na dziewczynę, która siedząc w samochodzie, robiła coś w telefonie.
-Tak właściwie to czemu palisz? - spytała nagle.
-Tak jakoś – wzruszyłem ramionami, rzucając niedopałek na ziemię i depcząc go.
Wsiadłem do samochodu i odpaliłem silnik, po czym ruszyliśmy. Od dobrych kilku minut wydawało mi się, że ktoś za nami jedzie. Było to trochę niepokojące.
-Widzisz może twarz kierowcy auta za nami? - spytałem nagle.
-Niezbyt, jest ciemno, ale wydaję mi się, że to jakiś murzyn – oznajmiła.
-Chol.era, jesteś zapięta? - zapytałem.
-Oczywi… -zaczęła, ale nie dane było jej skończyć.
-To się trzymaj -mruknąłem, przerywając jej.
Dodałem gazu, wyprzedzając kilka kolejnych samochodów, auto za nami ciągle dotrzymywało nam kroku, chol.era, dlaczego teraz? Kątem oka spojrzałem na dziewczynę, która jak wmurowana gapiła się w drogę przed nami. Jechaliśmy coraz szybciej, skręcając w różne uliczki, przejeżdżając na czerwonych światłach, aby zgubić jadącego za nami faceta. Kilka razy prawie rozjechaliśmy ludzi przechodzących przez ulicę, ale to nie było teraz ważne.
-Tyler, o co chodzi?- spytała niepewnym głosem.
-Spokojnie mała – powiedziałem, wykonując gwałtowny skręt, w wyniku którego prawie torebka spadła jej z kolan.
-Jak mam być spokojna, kiedy pędzisz jak nienormalny, a ja nie wiem co się dzieje – zawołała.
-Błagam cię, nie teraz – warknąłem, wyjeżdżając z miasta i wyjeżdżając na autostradę, gdzie prędkość wzrosła jeszcze bardziej.
Postanowiłem, że powrót do miasta nie jest dziś najrozsądniejszym pomysłem.
-Jedziemy do Trenton, tam przenocujemy, jutro wrócimy – oznajmiłem,ponownie dodając gazu, auta usuwały się nam z drogi z zawrotną prędkością, z zadowoleniem zauważyłem, że jakieś auto zajechało naszemu towarzyszowi drogę, pozwoliło mi to na zwiększenie dzielącej nas odległości. Udało mi się zjechać kolejnym zjazdem, a on chyba tego nie zauważył, na szczęście. Jechaliśmy teraz bocznymi drogami, już nieco spokojniej, jednak dalej nerwowo spoglądałem w lusterka.
-Masz może ładowarkę? - spytała, to były jedyne słowa jakie z siebie wykrztusiła w ciągu ostatnich dziesięciu minut.
- W schowku przed tobą – powiedziałem.
-Widzę, że nie tylko ładowarkę tu masz – mruknęła niepewnie, patrząc na pistolet, który tam trzymałem.
Na śmierć zapomniałem, że tam leżał.
-W mojej pracy trzeba być gotowym na wszystko – odparłem.
Isabella?

Od Scotta cd Hailey


#18 #chochlikShay

Ściągnąłem koszulkę, która dołączyła do ubrania Hailey. Spojrzałem na jej ciało skąpane w świetle z ulicy wdzierające się przez okno. Nachyliłem się nad nią łącząc swoje usta z jej. Wplotła jedną dłoń w moje włosy, lekko za nie ciągnąc. Pocałunki z minuty na minutę stawały się coraz bardziej namiętne, aż zacząłem schodzić nimi na jej szyję. Hailey odsłoniła szyję wzdychając lekko i przenosząc dłoń na mój kark.
Przygryzłem lekko jej skórę zaraz na linii ramion, robiąc jej malinkę.  Zszedłem pocałunkami na kolejną erogenną, przy okazji drażniąc lekko skórę "wieczornym" zarostem. Zacząłem pieścić jej piersi, na co wygięła się w łuk, a z jej ust wydał się jęk. Opierając się na łokciu lewej ręki i nie przerywając działań, drugą powędrowałem po biodrze dziewczyny kierując się pod linie spodni. Po chwili materiał dołączył do naszych koszulek. Po pozbyciu się materiału zacząłem ponowną wędrówkę po jej ciele ustami, docierając do łechtaczki. Zacząłem jeździć po niej językiem, na co dziewczyna zaczęła wić się z rozkoszy.


#od Shay a potem było mocne pukanko, po którym nie ma mowy o normalnym chodzeniu ( ͡° ͜ʖ ͡°). Kiedyś to dokończę xD #


Rano obudziłem się, przed dziewczyną. Podniosłem się ostrożnie, starając się jej nie obudzić. Szybki prysznic i próba ogarnięcia "zarostu". Zajrzałem jeszcze do sypialni, gdzie Hailey wciąż smacznie spała. Uśmiechnąłem się pod nosem i przymknąłem drzwi, aby jej nie obudzić. Wszedłem do kuchni, gdzie zabrałem się za przygotowanie śniadania. Biorąc pod uwagę, że skończyło się to tylko stratą jednej szklanki i wysypaniem mąki to mogę zaliczyć to jako istny sukces. Gdy kończyłem nakładanie naleśników usłyszałem znajome kroki.
-Witam moją Śpiącą Królewnę. Zapraszam do stołu.
Hailey? (od Shay błagam niech go zbije z tropu paradując w "stroju Ewy" xD)

środa, 23 stycznia 2019

Od Isabelli cd Tylera

-Nie masz za co przepraszać, słonko. - Chłopak pocałował mnie w czoło. -Widzimy się jutro.
Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, blondyn opuścił pomieszczenię. Poczułam ulgę, wielką ulgę, bo już wiem, że nie robię niczego źle. A przynjamniej tak mi się wydawało. Na mojej twarzy momentalnie pojawił się grymas niezadowolenia, a moja ręka mimowolnie powędrowała po telefon, który leżał na jednej z szafek nocnych. Zaczęłam przeglądać internet, lecz po chwili na ekranie pojawił się rysunek słuchawki, a pod nim podpis "mama". Szybko odebrałam i czekałam, aż moja rodzicielka zacznie rozmowę.

-Gdzie ty jesteś?! - Usłyszałam jej zdenerwowany głos.
W tym momemcie wiedziałam, że ta rozmowa nie będzie należeć do tych przyjemnych
-W szpitalu. - Odpowiedziałam bez zastanowienia.
Kłamstwo mi już w niczym nie pomoże.
-Słucham? Co ci się stało? Zasłabłaś? - Momentalnie jej ton głosu złagodniał, a ja mimo, że nie widziałam miny swojej mamy, wiedziałam, że na jej twarzy pojawiło się przerażenie.
-Poczułam się słabo i przyjechałam do lekarza. - Tak, tym razem pozwoliłam sobie skłamać. Jednak małe kłamstewka czasami pomagają.
Po co mam ją martwić? Miałam powiedzieć "A wiesz... potrącił mnie samochód, ale ogólnie jest wszystko ok." O nie, nie, nie.
-Dobrze... to zadzwoń do mnie, jak będziesz miała chwilę.

Nie zdążyłam nic powiedzieć. Mama po prostu się rozłączyła.

~~~

Wyszłam ze szpital i rozejrzałam się dookoła. Zima, piękna pora roku. Biały puch pokrywał dachy samochodów, które najwidoczniej od dawna nie były odpalane. Westchnęłam głośno i zaczęłam szukać wzrokiem samochodu Tylera, który powinien ty być lada moment. Nawet nie zauważyłam, kiedy z jednego z samochodów wysiadł dobrze mi już znany chłopak. Podszedł do mnie, a po chwili byłam już w jego objęciach. To naprawdę miłe uczucie, kiedy ktoś się o ciebie martwi. Blondyn pocałował mnie w czubek głowy i uśmiechnął się delikatnie.
-Gotowa? - Zapytał zadowolony.
-Jak nigdy. - Odpowiedziałam, uśmiechając się szeroko.
Ruszyłam za chłopakiem do jego samochodu, a gdy tylko chciałam otworzyć drzwi, chłopaka mnie w tym wyręczył i schował moje rzeczy do bagażnika. Gdy oboje siedzieliśmy wewnątrz pojzadu, Tyler odpalił silnik, a ja zaczęłam rozglądać się dookoła, gdyż wydawało mi się, że samochód chłopak wyglądał ostatnio nieco inaczej.
-Pomyślałem, że możesz być głodna. Chcesz coś zjeść? - Zadał pytanie przypatrując mi się uważnie.
-Bardzo chętnie. Szczerze mówiąc, jedzenie szpitalne nie do końca podbiło moje serce. - Moja wypowiedź widocznie rozbawiła towarzyszącego mi blondyna, bo usłyszałam jego cichy śmiech.
-W takim razie musimy poszukać jakiejś dobrej restauracji. - Odpowiedział i ruszył powoli.

~~~

Postanowiliśmy poszukać jakiegoś lokalu w największym skupisku knajp, jakie widziało to miasto. Wysiedliśmy z samochodu i ruszyliśmy powoli jedną z uliczek, która była z dwóch stron otoczona przeróżnymi restauracjami, knajpami i budkami z fast foodem. Po pewnym czasie bezsensownego kręcenia się w kółko Tyler wybrał jedną z tych droższych restauracji. Ja nie miałam pieniędzy, a nie pozwolę, żeby blondyn za mnie tyle płacił. Rozejrzałam się uważnie i nagle zauważyłam knajpkę, na którą wcześniej nie zwracałam zbytnio uwagi. Chwyciłam chłopaka za rękę i pociągnęłam do w stronę jednego z wejść, na którym było napisane "kuchnia indyjska, najlpesza w mieście". Gdy tylko przekroczyliśmy próg, poczułam cudowny zapach dobiegający z tutejszej kuchnii. Usiedliśmy na miękkich, kolorowych kanapach, które świetnie wpasowywały się w wystruj pomieszczenia. Dostaliśmy menu i każdy z nas wybrał sobie coś do jedzenia, a po złożeniu zamówienia zajęliśmy się rozmową.
-Dlaczego akurat tutaj? Przecież ja płacę, mogliśmy iść do jakiejkolwiek innej restauracji.
-Wiem, ale pamiętam, jak byłam kiedyś z rodziną w indyjskiej knajpie i jedzenie było cudowne. Musisz spróbować. - Powiedziałam z uśmiechem.

~~~

Tak jak myślałam, jedzenie było świetne i nawet chłopakowi zasmakowała kuchnia indyjska. Chyba będziemy tu częściej zaglądać, gdy postanowimy wyskoczyć razem na obiad. Blondyn zapłacił za zamówione dania, opuściliśmy lokal i udaliśmy się w stronę jednego z parków. Robiło się już ciemno, to fakt, ale ja nadal byłam pełna energi, którą chciałam, jak najszybciej wykorzystać. Po pewnym czasie, moją uwagę przyciągnęły kolorowe światełka i głośna muzyka, które mogły oznaczać jedynie jakiś festiwal czy coś w tym rodzaju. Razem z chłopakiem postanowiliśmy zobaczyć, co kryje się za drzewami, a gdy już byłam pewna, że miałam rację, pociągnęłam za sobą blondyna i po chwili znaleźliśmy się w samym centrum wesołego miasteczka.


Tyler?
No... doczekałaś się hah.

Od Hailey cd Scotta

Zdziwiłam się, kiedy zobaczyłam, że chłopaka nie ma w łóżku. Podniosłam się z łóżka i ruszyłam na jego poszukiwania. Zastałam go w salonie, gapiącego się na nocne życie miasta.
-A pan co wyprawia? Szlaja się się zamiast spać. Co to ma być? –powiedziałam udając srogi ton.
-A nie uważasz, że przez pół roku wyspałem się wystarczająco? Energia mnie rozpiera, a ty się dziwisz dlaczego nie śpię –powiedział odwracając się do mnie przodem i pocałował mnie w czoło.
-Niech ci będzie – westchnęłam, przytulając się do niego. - Nadal nie mogę nacieszyć się twoją obecnością – oznajmiłam i pocałowałam go delikatnie w usta.
Chłopak oddał mój pocałunek. Cofnęłam się kilka kroków, nie przerywając pocałunków i ciągnąć go za sobą za koszulkę. W końcu moje plecy zetknęły się ze ścianą. Jedna z rąk chłopaka znalazła się na ścianie tuż nad moją głową, druga zaś na moim biodrze. Moje dłonie ustatkowały się na jego karku.
-Wiesz, możliwe że zmieniłam zdanie -westchnęłam, kiedy pocałunkami zszedł na moją szyję.
-A jednak? - mruknął, odrywając się ode mnie i patrząc mi w oczy.
W pokoju było kompletnie ciemno, jedyne światło, które wpadało do pomieszczenia było tym z ulicy. Jego twarz wyglądała pięknie w panującym tu półmroku. Położyłam dłoń na jego twarzy i zbliżyłam się nieco.
-To sugeruję się przenieść – szepnęłam, całując go przelotnie w usta i ponownie ciągnąc go za sobą.
Kilka chwil później ponownie byliśmy w sypialni. Przygryzłam wargę patrząc na stojącego przede mną Scotta, który już po chwili pomógł pozbyć mi się koszulki, a następnie delikatnie pchnął mnie na łóżko.
Scott?

Od Tylera cd Isabelli

Spojrzałem na dziewczynę rozbawiony i nachyliłem się nad nią.
- Nie masz za co przepraszać, słonko – uśmiechnąłem się i pocałowałem ją delikatnie w czoło. - Widzimy się jutro.
Powiedziawszy to opuściłem salę i udałem się do samochodu, aby pojechać spotkać się z klientem. Był to dość ważny klient, więc nie mogłem się spóźnić, a co dopiero nie przyjść. Czasu było niewiele. Przejechałem kilka razy na czerwonym świetle, aby jak najszybciej dotrzeć na koniec miasta, do towarowej części portu, gdzie nie kręciło się wiele osób. Niecałe dwadzieścia minut później byłem już na miejscu, mimo że miałem kilka minut zapasu to klient już czekał. Wysiadłem z samochodu, uprzednio wyciągając ze schowka towar, który mężczyzna zamawiał.
-Najpierw pieniądze, znasz zasady – oznajmiłem, patrząc na niego wyczekująco.
Mężczyzna wyciągnął portfel i podał mi należną kwotę, a ja podałem mu woreczek z jego zamówieniem, po czym wróciłem do samochodu i odjechałem, nie chciałem tracić czasu, zwłaszcza, że musiałem spotkać się z jeszcze jedną klientką. Z nią umówiony byłem dość niedaleko, a towar miałem dostarczyć wprost do jej mieszkania, gdyż była to moja dawna znajoma. Choć może określenie znajoma nie było tutaj wystarczające. Swego czasu łączyła nas dość skomplikowana relacja, mianowicie byliśmy czymś w rodzaju przyjaciół z korzyściami. Postanowiłem jednak, że nie może to dłużej trwać, zwłaszcza że poznałem Isabellę, która wydawała się być tak delikatna, że bałbym się ja skrzywdzić.
Wszedłem do mieszkania dziewczyny jak do siebie, siedziała ona w salonie, ale kiedy mnie zobaczyła od razu wstała. Uśmiechnąłem się do niej, gdy zmierzała w moim kierunku i spojrzałem na zegarek wiszący za nią. Dochodziła dziewiętnasta.
-Masz coś dla mnie? -zapytała przytulając się do mnie.
-Owszem – odparłem, wyciągając woreczek z kieszeni.
-Świetnie, zaraz dam ci pieniążki – oznajmiła i po odklejeniu się ode mnie poszła po moją należność. - Może zostaniesz trochę, zapalimy… - zaproponowała ochoczo, pokazując na zawartość torebeczki, którą jej przekazałem.
-Mieliśmy z tym skończyć – westchnąłem.
-Ja tu mówię tylko o zapaleniu i żebyś posiedział chwilkę. W końcu się przyjaźnimy -zaśmiała się.
-Stoi – mruknąłem, podążając za nią na balkon.
Podałem dziewczynie zapalniczkę i wziąłem od niej skręta. Niedługo potem wróciliśmy do środka i zasiedliśmy w salonie. Nie było dla mnie zaskoczeniem, kiedy dziewczyna zaczęła mnie całować, oddawałem jej pocałunki. Zakończenie tego wieczoru było pewne.
Obudziłem się w nocy, dziewczyna spała obok. Zjebałeś Tyler – pomyślałem. Moja asertywność umarła. Ubrałem się pośpiesznie i wyszedłem z mieszkania dziewczyny, starając się jej nie obudzić, po czym odnalazłem samochód i pojechałem do siebie. Wyszedłem na balkon, patrząc na nigdy nie śpiące miasto i zapaliłem papierosa. Wróciłem do środka i po wzięciu prysznica położyłem się do łóżka. Zżerało mnie poczucie winy, co nie było do mnie podobne, ale wciąż myślałem o Isabelli. Dziewczyna zdecydowanie nie mogła się o tym dowiedzieć, zwłaszcza, że dopiero wyszła ze szpitala. Choć prawdę mówiąc nie jesteśmy parą to czułem się w pewien sposób zobowiązany w stosunku do niej.
Wstałem z łóżka po dziesiątej, miałem odebrać Isabellę po dwunastej, więc zjadłem śniadanie i pooglądałem jeszcze przez chwilę telewizję. W końcu byłem gotów pojechać do szpitala. Mimo to gotowość była jedynie fizyczna, gdyż psychicznie to nadal męczył mnie wczorajszy dzień. Dziewczyna czekała na mnie już spakowana, uśmiechnąłem się na jej widok i po przytuleniu jej, pocałowałem delikatnie w czubek głowy.
-Gotowa? -zapytałem.
-Jak nigdy – zaśmiała się.
Razem udaliśmy się do mojego samochodu, otworzyłem dziewczynie drzwi i schowałem jej rzeczy do bagażnika, po czym sam usadowiłem się w środku. Odpaliłem silnik, gdyż wnętrze samochodu zdążyło się nieco wychłodzić przez panującą zimę.
-Pomyślałem, że możesz być głodna. Chcesz coś zjeść? - zapytałem, patrząc na nią, kiedy rozglądała się po pojeździe.
Isabella? ale mnie poniosło z długością XD

wtorek, 22 stycznia 2019

Od Scotta cd Hailey

-Właśnie nieświadomie skazałaś się na dożywotni celibat-powiedziałem pstrykając ją w nos.-A tak w ogóle kotku, tylko od czasu do czasu brak napięcia mięśniowego i pan doktor kazał ją ćwiczyć -mruknąłem przejeżdżając nosem po jej szyi, drażniąc skórę.
-I co? Myślisz, że to taki dobry sposób na ćwiczenia? -Zaśmiała się przejeżdżając ręką po moich włosach.
-Najlepszy, ale skoro pani woli być grzeczna, to się grzecznie pozachowujemy –powiedziałem za co zostałem dźgnięty w brzuch. –Mogę robić cokolwiek byle z tobą, kotku.
Cały dzień mijał nam spokojnie, w końcu tylko w naszym towarzystwie, czego bardzo nam brakowało. W końcu stwierdziliśmy, że czas ogarnąć się i położyć. Hailey wtuliła się w mój bok, a ja objąłem ją i już po paru minutach spała. 
Wcale mnie to nie dziwi, dla niej to też nie był łatwy czas. Ja natomiast leżałem gapiąc się na sufi, starając odgonić natłok myśli, który coraz mocniej starał przebić mi się do świadomości. Po około dwóch godzinach podniosłem się delikatnie starając się nie obudzić dziewczyny. Wyplątałem się z jej uścisku i wyszedłem po cichu z sypialni. Swoje kroki skierowałem do kuchni, gdzie wziąłem szklankę i nalałem sobie wody. Podszedłem do okna i spojrzałem na wciąż tętniące życiem miasto. Wszystko wyglądało na to, że czeka mnie spora życiowa rewolucja. Przede wszystkim powinienem spotkać się z Sofii i ustalić co dalej. Szpital był słabym miejscem do tego typu rozmów. No i jest jeszcze kwestia tego co dalej ze sobą zrobić.
Byłem tak zamyślony, że nawet nie usłyszałem kroków zbliżającej się dziewczyny. Dopiero gdy zaplotła ręce na moim brzuchu i oparła głowę na moim ramieniu, zorientowałem się, że się obudziła.
-A pan co wyprawia? Szlaja się się zamiast spać. Co to ma być? –powiedziała udając srogi ton.
-A nie uważasz, że przez pół roku wyspałem się wystarczająco? Energia mnie rozpiera, a ty się dziwisz dlaczego nie śpię –powiedziałem odwracając się do niej przodem i pocałowałem ją w czoło.
Hailey?

poniedziałek, 21 stycznia 2019

Od Hailey cd Scotta

Spojrzałam na chłopaka z rozbawieniem.
-Wiesz, też się często zastanawiam… Dziwię się, że jeszcze nie puściły mi nerwy i nie uciekłam nigdzie z jakimś przystojnym modelem – westchnęłam.
Scott spojrzał na mnie i posłał mi mordercze spojrzenie.
-Właśnie teraz mnie do tego prowokujesz – oznajmiłam, dźgając go delikatnie w brzuch – a kto się wtedy tobą zaopiekuje, sierotko?
-Och, z pewnością uda mi się znaleźć jakąś piękną fankę – odparł rozmarzonym tonem.
-Oby tylko miała więcej cierpliwości ode mnie – prychnęłam i odsunąwszy się od chłopaka, udałam się do salonu.
Położyłam się na kanapie i wyjęłam telefon. Słyszałam jak chłopak przemieszcza się do sypialni, pewnie aby się rozpakować. Włączyłam telewizor i włączyłam kanał z muzyką,aby umilić sobie czas i przeglądanie social mediów. Po kilku minutach usłyszałam jego kroki,zmierzające w moją stronę. To zabawne, że po takim czasie znajomości byłam w stanie wyróżnić i rozpoznać jego kroki pośród innych. Chłopak zajął miejsce obok mnie i przyciągnął w swoje ramiona i pocałował mnie w czoła
-Teraz to przyszedłeś się przymilać? - zaśmiałam się, wtulając się w niego.
-Skarbie, dobrze wiesz, że żartowałem, poza tym to ty zaczęłaś – odparł, głaszcząc mnie po głowie.
-Wiem, Scott. Tylko sobie żartuję, bo nie miałam kogo drażnić cały ten czas, no chyba że Sofii swoją obecnością w twoim pobliżu – powiedziałam z uśmiechem, a następnie pocałowałam go delikatnie w usta. Scott niemal od razu oddał pocałunek. Całowanie się we własnych czterech ścianach jest zdecydowanie lepsze niż robienie tego w szpitalu, gdzie jest to wręcz niezręczne. Żałowałam jedynie, że lewa ręka chłopaka nie jest w pełni sprawna, gdyż zmuszało nas to do większej ostrożności.
-Ale ty słonko moje wiesz, że na niewiele możesz liczyć, póki rączka nie jest w pełni sprawna? - zapytałam gładząc go po policzku i całując w czoło.
Scott?