niedziela, 18 sierpnia 2019

Od Alexy`ego cd Hailey

Zmieniłem kurs z sypialni na kuchnię i podszedłem do blondynki.
-Hej Mała, co się dzieje, czemu nie śpisz?- Zapytałem stając obok niej i kładąc rękę na jej ramieniu.
-Nie mogłam spać -powiedziała siląc się na uśmiech. -Więc stwierdziłam, że może napicie się czegoś mi pomoże.
-Taka zwykła woda raczej nie wiele ci pomoże -powiedziałem.- Ale jako twój trener nie dam ci nic mocniejszego. Słuchaj Hailey, wiem że rozstania bolą, ale jeśli będziesz siedzieć cały dzień na swoim zgrabnym tyłeczku, to nigdy nie ruszysz z miejsca. Dlatego jutro idziemy na ring abyś się trochę wyżyła, a potem skoczymy sobie na miasto. I nawet nie przyjmuję odmowy -powiedziałem szybko widząc, że chce odmówić.- Skończyłem treningi indywidualne, bo to jest czas na przygotowywanie się, ale i tak oboje wiemy, że lepszy nie będę.
Oparła się o stół i wywracając oczami. Westchnąłem jedynie po czym podniosłem się i udałem się do szafki. Przez moment się zawahałem, po czym wyjąłem alkohol z szafki. Postawiłem go przed nią flaszkę, a po chwili dołączyły do niej kieliszki. Spojrzała na mnie zaskoczona.
-Trener poszedł spać, został kumpel -powiedziałem co za skutkowało uśmiechem blondynki. Przyciągnąłem ją do siebie obejmując ramieniem. -Zawsze można się trochę w ten sposób oderwać.
-No i w końcu robisz coś z sensem.

Hailey?

Od Hailey cd Alexy`ego

Uśmiechnęłam się do chłopaka, starając się ukryć niewielki rumieniec, który pojawił się na mojej twarzy.
-Ależ ty skromny - westchnęłam.
-Ależ to sama prawda, Hailey - odparł, śmiejąc się - niedługo będę iść na siłownię, mam kilka treningów do zrobienia. Jakbyś czegoś potrzebowała to dzwoń.
-Pewnie, miłego dnia - powiedziałam.
Niedługo później chłopak faktycznie wyszedł. Omiotłam wzrokiem mieszkanie, cicho wzdychając. Nie spodziewałam się, że wszystko sprowadzi się do tego, że będę pomieszkiwać u własnego trenera i przyjaciela. Usiadłam na fotelu i wlepiłam wzrok w duże okno w salonie. Podobał mi się widok za nim. Nie mogłam zostawać zbyt długo sama z myślami, ponieważ szybko w moich oczach zbierały się łzy. Po chwili przyszedł do mnie Jagger i zaczął trącać mnie swoim nosem. Uśmiechnęłam się na ten widok, był słodki. W takich chwilach naprawdę czułam, że zwierzęta odczuwają ludzki ból. Siedziałam dłuższą chwilę głaszcząc zwierzaka, który lizał mnie po rękach i wciąż trącał swoim mokrym nosem.
Dzień mijał mi leniwie. W zasadzie cały czas spędziłam w mieszkaniu. Ruszyłam się jedynie na obiad do pobliskiego baru. W końcu pod wieczór wrócił Alexy, z którym rozmowa skutecznie odciągała moje myśli od ich niepozytywnych aspektów.
-Idziesz ze mną i Jaggerem na spacer, Mała? - zaproponował.
-Chętnie - odparłam z uśmiechem - tylko znajdę jakąś bluzę.
-Weź moją - powiedział, wskazując na wiszący na wieszaku czarny materiał.
-Dzięki - odrzekłam, chwytając miękki materiał i zakładając go przez głowę.
-Słodko wyglądasz - oznajmił.
Spojrzałam na niego i posłałam mu jedynie lekki uśmiech. Spacer, który początkowo miał być krótki znacznie się wydłużył.
-Herbatki? - zapytałam kiedy wróciliśmy do mieszkania.
-Z wielką chęcią - odparł wesoło.
Nie siliłam się na ściągnięcie jego bluzy. Była ciepła i wygodna.

***

W nocy obudził mnie koszmar senny. Spojrzałam na zegarek wskazujący, że dochodziła trzecia. Jakiś czas próbowałam jeszcze zasnąć, lecz bezskutecznie. Zrezygnowana podniosłam się z łóżka i udałam do kuchni, aby się czegoś napić. Może to by mi pomogło. Kilka minut później usłyszałam kroki, Alexy zmierzał w kierunku łazienki. Był tak zaspany, że nawet mnie nie zauważył. Dopiero jak wracał, lekko rozbudzony światłem z łazienki, spojrzał na mnie nieco zmartwiony, choć w ciemności i z odległości ciężko było cokolwiek z jego twarzy wyczytać.
Alexy?

Od Alexy'ego cd Hailey

 Rano podniósł mnie z wyrka nieziemski zapach. Usiadłem na łóżku początkowo nie do końca ogarniając co się dzieje. Dopiero po chwili przypomniałem sobie o moim gościu, który chyba zadomowił się na dobre. Przeciągnąłem się po czym wstałem z łóżka. Nie siląc się na ubranie się, pozostałem tylko w bokserkach. W końcu nie miałem się czego wstydzić. Ruszyłem swój zgrabny zad i ruszyłem za węchem. W końcu wszedłem do kuchni, gdzie zastałem blondynkę smażącą naleśniki.
-Hejka Mała, jak tam samopoczucie? -Zapytałem zbliżając się do niej.
Podniosła głowę i spojrzała na mnie siląc się na lekki uśmiech. Oj biedna strasznie to przeżywała.
-Trochę lepiej -odpowiedziała łapiąc zabłąkany kosmyk i chowając go za ucho. -W każdym bądź razie w ramach podziękowań za wszystko co dla mnie robisz, postanowiłam zrobić śniadanie.
-Co prawda dalej utrzymuję, że to nic takiego, ale za darmowe śniadanie się zamknę na jakiś czas -powiedziałem siadając.
Zasiedliśmy w końcu do śniadania, które wychwaliłem jak tylko mogłem. Hailey nawet przez moment prawdziwie się uśmiechnęła, gdy wynajdywałem jeszcze dziwniejsze pochwały. Jednak nie umknęło mi, jak od czasu do czas zawieszała na dłużej wzrok na moim odkrytym torsie. Gdy zauważyła, że ją przyłapałem na tym, udawała że nic nie było.
-A ty co, ubrania zgubiłeś? -Zapytała w końcu.
-Mała, z takim ciałem nie potrzebuję ubrań. Poza tym w końcu masz na czym zawiesić oko -powiedziałem mrugając do niej. -Bo ciałka tych modeli, które do tej pory mogłaś uważać za ideały przy mnie to niestety nic.

Hailey?

Od Hailey cd Alexy'ego

Spojrzałam na chłopaka nieco zaskoczona jego propozycją. To strasznie miłe z jego strony, że pozwala mi zostać tu tak długo, jak mi to potrzebne. Zawsze miałam w nim duże wsparcie, jednak dopiero teraz widzę, jak bardzo dobrą jest dla mnie osobą. Otarłam łzy i zgniotłam kolejną chusteczkę w kulkę.
-Naprawdę dużo dla mnie robisz, nie chcę sprawiać większych kłopotów, niż jest to konieczne - oznajmiłam, siląc się na lekki uśmiech w jego stronę.
-Hai, jeśli to byłby kłopot to bym ci tego nie proponował. Naprawdę uważam, że dobrze ci to zrobi - stwierdził, ponownie siadając na krześle obok mnie.
-W porządku, możesz mieć rację - odparłam, dopijając ostatni łyk herbaty - dziękuję ci za wszystko.
-Nie dziękuj mała, to naprawdę nie jest problem - powiedział, uśmiechając się - już trochę późno, powinnaś odpocząć po całym tym dniu, miałaś wiele wrażeń. Jakbyś czegokolwiek potrzebowała to mów, nawet w nocy, wtedy po prostu mnie obudź.
Pokiwałam głową na znak zgody i podałam mu kubek, kiedy wyciągnął po niego ręce. Zgarnęłam zużyte chusteczki do rąk i wyrzuciłam do kosza.
-Mogę je wziąć? - spytałam podnosząc resztę chusteczek w kartonie.
-Się pytasz, choć mam nadzieję, że nie będą ci zbytnio potrzebne - odparł.
Uśmiechnęłam się do niego lekko i zabrałam karton, ruszając w stronę pokoju, w którym miałam spać. Po drodze znalazłam jeszcze moje kluczyki do samochodu, które leżały w dość głupim miejscu, a szukanie ich pewnie byłoby moim problemem przed jakimś wyjściem. Usiadłam na brzegu łóżka, patrząc na walizkę i torbę, zastanawiając się, gdzie ja wpakowałam piżamy. Otworzyłam walizkę i rozpoczęłam poszukiwania. Odnalazłam także kosmetyczkę i ze wszystkim co mi potrzebne ruszyłam w drogę do łazienki. W porę zorientowałam się, że przydałby mi się ręcznik. Dlatego zmieniłam kierunek swoich kroków do sypialni Alexy’ego.
-Mógłbyś dać mi jeszcze jakiś ręcznik? - zapytałam, spoglądając na niego, kiedy leżał rozwalony na łóżku jedynie w bokserkach. Całkiem miły widok.
-Oczywiście, daj mi chwilkę - odpowiedział, zrywając się z łóżka i otwierając jedną z szafek, z której już po chwili wydobył upragniony przeze mnie ręcznik.
-Dziękuję bardzo - oznajmiłam, biorąc od niego puchaty materiał.
-Nie ma za co, Mała - uśmiechnął się.

***
Gdy rano się obudziłam, w mieszkaniu panowała grobowa wręcz cisza, co oznaczało, że Alexy pewnie śpi. Postanowiłam, że aby choć trochę się mu odwdzięczyć mogłabym zrobić śniadanie, przy okazji skupienie się na gotowaniu odciążyłoby moje myśli. Otworzyłam lodówkę i patrząc na jej zawartość, zdecydowałam się na naleśniki. Związałam włosy w luźnego koczka i zabrałam się za przygotowanie ciasta, a potem za smażenie.
Alexy?

Od Sofii cd Scotta

Ze snu wyrwał mnie łoskot dobiegający z korytarza. No pięknie czyżby któryś z moich ulubionych sąsiadów ostro zabalował? Spojrzałam tylko, czy mała w dalszym ciągu śpi, po czym przymknęłam oczy. Niestety nie było mi dane udać się do krainy morfeusza, bo nocną ciszę przerwało walenie do moich drzwi wejściowych. Zerwałam się w pospiechu, aby jak najszybciej pozbyć się hałaśliwego domokrążcy. Otworzyłam drzwi i aż mnie zatkało na ten widok. Spodziewała się każdego, ale nie jego. Scott leżał rozwalony na moim progu, ponieważ wcześniej plecami opierał się o drzwi. Sam zapach starczył aby określić, co jest nie tak. A jeśli dodało się do tego jego głupkowaty uśmiech wszystko było wiadome. Był napierdolony w trzy dupy.
-Heeeeeejo Rudzielcu -powiedział, po czym zaśmiał się głupkowato. -Sieeeszy sie, że mnie wisisz..
Westchnęłam jedynie, po czym zaczęłam wciągać go do mieszkania. Nie było to proste zadanie, ponieważ chłopak średnio ogarniał co się działo dokoła niego. Mimo to zgarnął stojącą niedaleko niego. W końcu po paru minutach udało jakiś cudem zaciągnąć go do salonu na kanapę. Gdy tylko opadł na mebel, już po paru minutach spał. Coś mi mówiło, że jego stan nie jest spowodowany życiową euforią. Wręcz przeciwnie... Zawsze jak już pił to z umiarem. Znałam jeden przypadek, gdy się tak nawalił i było to wtedy, gdy dowiedział się, że przespałam się z Alexy`m. Przykryłam go kocem i udała się do sypialni.

Były muzyk opuszcza klub praktycznie na czworaka. Oto jak wygląda celebryta, gdy się o nim zapomina [FOTO]

Do niedawna kariera Scotta Vasco (23l.) pięła się na sam szczyt. Wraz z zespołem odbyli trasę koncertową po świecie, która miała promować szykowaną właśnie płytę. Nie doszła ona jednak do skutku, gdyż pół roku temu  zespół ogłosił zawieszenie działalności. Z nieoficjalnych źródeł chodziło o romans piosenkarza z menagerem, a jednocześnie pianistką Sofii Turner, z którą ostatnio doczekał się dziecka. Dla przypomnienia Vasco był wtedy w związku z modelką Hailey Jones. Niedługo po tym wydarzeniu, Vasco uległ nieszczęśliwemu wypadkowi, po którym wciąż nie doszedł do siebie. Wycofał się całkowicie z branży i zakończył udzielać się publicznie. Wczoraj w wieczornych godzinach można było zobaczyć go, gdy zdecydowanie nie stronił od alkoholu. Ponad to...
-Nie myślałem, że zaglądasz na takie strony -wyrwał mnie z lektury głos Flynna, który przed chwilą wrócił z pracy i wpadł zobaczyć czy wszystko gra.
-Zdarza mi się to, szczególnie gdy główny temat leży na mojej kanapie -powiedziałam kiwając w stronę salonu.
-Ostro zabalował co? -Parsknął Flynn.- A zawsze trudno było namówić go na picie. Znaczy ja rozumiem, że od prochów to mu się w ogóle we łbie pomieszało, a teraz jeszcze ten wypadek, ale... Co mu strzeliło?
W tym momencie rozległ się łoskot i jęk. Oznaczało to jedno. Komuś właśnie skończyła się kanapa i zaliczył bliskie poznanie mojej podłogi. Wzięłam przygotowaną aspirynę i podeszłam do niego. To, że był w opłakanym stanie to mało powiedziane. Przyjął lekko z wdzięcznością, łykając ją szybko.
-Skoro już Cię nafaszerowałam lekami, to może powiesz mi co się stało? -Zapytałam patrząc na niego z troską.

Scottie?

sobota, 17 sierpnia 2019

Od Alexy`ego cd Hailey

Zaprowadziłem blondynkę do kuchni i usadziłem przy stole. Wstawiłem wodę na herbatę i usiadłem obok niej, podsuwając w jej kierunku chusteczki.
-Czekaj powoli, bo nie nadążam -powiedziałem uśmiechając się do niej pocieszycielsko i ściskając jej dłoń. -Odebrał telefon, masz na myśli to, że znowu poleciał do tej rudej kurwy? -Zapytałem na co pokiwała głową przełykając łzy. -Oj mała...
Przygarnąłem ją do siebie, a ona znowu zalała się łzami. Oj Scottie jak ty mi zawsze ułatwiasz dotarcie, to twoich lasek… Przezabawne. Oczywiście sam nie mówiłem jej, dlaczego skończyłem moją znajomość ze Scottem, ani że poznałem dogłębnie każdą jego dziewczynę. Gładziłem ją po plecach, podczas gdy ona zanosiła się płaczem. W końcu ponownie uspokoiła się na trochę, a ja w tym czasie skończyłem robić herbatę. Podstawiłem jej pod nos ciepły napój, za który cicho podziękowała.
-Scott to niezły idiota, jeśli pozwolił ci odejść. Ale po prostu nie zasługiwał na ciebie –powiedziałem gładząc ją po policzku.- Ale spokojnie możesz zostać tu ile tylko potrzebujesz. Sypialnia dla gości stoi pusta, bo mój współlokator się wyniósł na dobre, więc spokojnie możesz ją zająć… I ej-dodałem widząc wciąż jej smutne spojrzenie –skończ już płakać, bo jesteś za ładna aby płakać przez tego frajera. A teraz zaniosę twoje walizki do sypialni.
Kiwnęła głową i objęła kurczowo kubek rękami. Zabrałem jej torby i zaniosłem je do pokoju. Jagger spał w najlepsze na legowisku, mając w nosie hałasy w domu. Wróciłem do dziewczyny, która przecierała wciąż wilgotne oczy.
-Postaram się znaleźć sobie jakieś loku jak tylko szybko się da –powiedziała ze smutnym spojrzeniem.
-Ej, ale ja poważnie mówiłem, że nie jest to dla mnie żaden problem, tym bardziej że w przyszłym tygodniu wyjeżdżam do Chorwacji na zawody…-przerwałem po czym spojrzałem na nią. –Właśnie, Mała mam pomysł. Mam jeden wolny bilet, więc może polecisz ze mną? Tydzień w ciepłym kraju, to chyba dobra opcja. Rozerwiesz się i zapomnisz o nim?
Hailey?

Od Hailey cd Scotta

Odebrał telefon. Odebrał pie.przony telefon. Spojrzał na mnie przepraszająco, wychodząc z pokoju i szukając kluczyków do samochodu. Moje oczy zalały się łzami w ułamku sekundy. Nie musiałam czekać długo, żeby usłyszeć trzaśnięcie drzwiami. Pocałował mnie jedynie na odchodne, podziękował i przeprosił. Nie tego się spodziewałam. Nasuwało mi się do głowy teraz mnóstwo pytań. Czy on kiedykolwiek mnie naprawdę kochał, skoro jest teraz na każde zawołanie swojej byłej? Wzięłam do ręki telefon i wybrałam numer Alexy'ego. Łączyły mnie z nim dobre relacje i wiedziałam, że mogę na nim polegać, nie tylko w kwestii ćwiczeń.
-Halo? - odebrał po kilku sygnałach.
-Hej, strasznie mi głupio cię o to prosić, ale mogłabym zatrzymać się u ciebie na jakiś czas? - zapytałam, starając się brzmieć jak najbardziej normalnie.
-Pewnie, możesz zostać u mnie ile chcesz i tak mieszkam sam. Coś się stało?
-Wyjaśnię ci wszystko na miejscu.
-W porządku, wpadaj.
Po zakończonej rozmowie wyciągnęłam walizkę i zaczęłam pakować do niej jak największą ilość swoich rzeczy. Kiedy była pełna, podobnie jak torba podróżna, którą także wyjęłam, pożegnałam się ze zwierzakami i opuściłam mieszkanie. Wpakowałam wszystko do bagażnika mojego samochodu i ruszyłam w drogę do mieszkania Alexy'ego. Nie umiałam powstrzymać łez. Czułam się okropnie, a muzyka lecąca w radiu wcale nie poprawiała mojego humoru. Poczułam się porzucona przez osobę, którą kochałam najbardziej. Kilkanaście minut później byłam już we właściwym miejscu. Wytargałam bagaż z samochodu i zaciągnęłam go do windy, aby wkrótce stanąć przed drzwiami mieszkania chłopaka. Nacisnęłam dzwonek, a już po chwili ujrzałam Alexy'ego, który patrzył na mnie zmartwionym wzrokiem. Pomógł mi wciągnąć walizkę do mieszkania po czym przytulił mnie. Objęłam go mocno, a z moich oczu ponownie poleciały łzy. Alexy gładził mnie po plecach, wciąż nie wiedząc co było powodem mojego stanu. W końcu odkleiłam się od niego i posłałam mu przepraszające spojrzenie.
-Odebrał telefon. Odebrał je.bany telefon - zawołałam, idąc za nim w głąb mieszkania.
Alexy?

Od Scotta cd Hailey


Spojrzałem na nią, aby upewnić się, że nie żartuje. Jedyne co mogłem dostrzec w jej oczach to powaga i oczekiwanie. Mógłbym przysiąc, że wstrzymała oddech oczekując mojej reakcji.
-Naprawdę muszę odebrać –powiedziałem cicho nie patrząc w jej oczy.
Zsunąłem zszokowaną dziewczynę ze swoich kolan i poszedłem odebrać. Podczas gdy ja rozmawiałem dziewczyna siedziała w szoku patrząc się przed siebie, a w jej oczach zaczynały zbierać się łzy. Wiedziałem, że mocno ją raniłem. Wiedziałem, że właśnie prawdopodobnie ją traciłem na zawsze. Jednak wciąż gdzieś głęboko miałem nadzieję, że jednak tego nie zrobi… Nie odejdzie… A z drugiej strony po co miałaby zostać. Nie tak dawno ostrzegałem ją przed tym, że może lepiej rozstać się w pokojowych warunkach, bo mogę dość mocno nawalić… Skończyłem rozmawiać z Sofii i wróciłem do salonu.
-Ja… Naprawdę muszę jechać –powiedziałem stając przed nią.
Nic nie odpowiedziała. Wciąż patrzyła się w przestrzeń nie dając żadnej reakcji, że dotarło do niej jakiekolwiek moje słowo. Podszedłem do niej i pocałowałem ją krótko w skroń.
-Dziękuję i przepraszam –powiedziałem cicho, po czym szybko ubrałem kurtkę i buty.
Złapałem kluczyki i spojrzałem jeszcze raz w stronę blondynki. Z jednej strony miałem ochotę zawrócić i przepraszać ją na kolanach za cały ostatni miesiąc, i obiecywać poprawę… Jednak z drugiej strony doskonale wiedziałem, że złożenie tej obietnicy po raz kolejny może okazać się kłamstwem. Chwilę siedziałem jeszcze w samochodzie, rozważając czy jednak nie wrócić. Jednak już kiedyś jej powiedziałem, że może lepiej jej będzie beze mnie. Może tak będzie lepiej? Przekręciłem kluczyk w stacyjce i ruszyłem do mieszkania rudowłosej.

Tak jak obiecała, tak zrobiła. Po powrocie do domu zastałem puste półki i brak blondynki. Usiadłem na krześle w kuchni, patrząc się w przestrzeń. Może jednak tak będzie lepiej… Podniosłem się, chwyciłem kluczyki od samochodu i ruszyłem do pobliskiego klubu.
Hai? Sofii?

Od Hailey cd Scotta

Westchnęłam jedynie cicho na jego słowa i wróciłam do mieszania swojej kawy. Martwiłam się tym, jak będzie się to wszystko układać po tym, jak Sofii urodzi. Czy ona nie mogła usunąć tej ciąży? Wszystkim byłoby zapewne łatwiej...

***

Minął prawie miesiąc, Sofii urodziła, a ja traciłam już cierpliwość. Scott leciał do niej po każdym pojedynczym telefonie. Widziałam tego dzieciaka raz, wystarczyło. Cieszę się szczęściem Scotta, ale także czuję się strasznie zaniedbana i odsunięta na dalszy plan. Cała sytuacja doprowadziła mnie do tego, że byłam na skraju wytrzymałości psychicznej. Oczywiście przy chłopaku nie okazywałam tego specjalnie, nie chcąc psuć mu szczęścia z bycia ojcem. Jednego byłam pewna - nie zamierzałam być ciocią Hailey. Pozostało mi tylko czekać, aż w mediach zrobi się głośno o całej sytuacji, takie rzeczy nigdy nie pozostają obojętne dziennikarzom, bez względu na to jak dużą popularność mają ludzie, których to dotyka, a znani są choć trochę. Ogromnym wsparciem w całej sytuacji otaczał mnie Alexy, któremu na bieżąco się zwierzałam. W końcu spędzałam z nim sporo godzin tygodniowo, chodząc na siłownię.
Siedzieliśmy razem ze Scottem, oglądając film i jedząc popcron. Dobrze się bawiliśmy, już prawie zapomniałam jak to jest. W tamtym momencie czułam się jakby bachora nie było, Sofii też. Spojrzałam w oczy Scotta i obejmując jego kark, podciągnęłam się nieco wyżej, aby złożyć pocałunek na jego ustach. Chłopak oddał pocałunek, pomagając mi usiąść na jego kolanach. Swoje ręce ulokował na moich pośladkach, a ja moje na jego głowie, delikatnie pociągając go za włosy. Całowaliśmy się zachłannie, jednak nie chaotycznie, ani nadto szybko. Wszystko było idealne, czułam, że ten wieczór może jeszcze się rozwinąć, a my bawić równie dobrze co w święta u moich rodziców, w końcu odkąd jest ten mały gów.niarz, nie chodzimy do łóżka, bo nie ma czasu. Oczywiście czar prysł wraz z dźwiękiem telefonu Scotta, który rozbrzmiał w pomieszczeniu. Chcąc nie chcąc zobaczyłam imię tej rudej ku.r.wy na wyświetlaczu. Chwycił telefon do ręki, jednak wpierw ją złapałam i popatrzyłam na niego wściekle.
-Jeśli odbierzesz ten telefon, zapewniam cię, że będzie to ostatnia czynność, jaką wykonasz jako mój chłopak, a gdy wrócisz do domu, mnie już nie będzie - syknęłam.
Scott?

Od Scotta cd Hailey i Sofii


Droga minęła nam spokojnie, od czasu do czasu zamieniając się miejscami. Do babci dojechaliśmy  późnym wieczorem, więc jedynie zapakowaliśmy zwierzaki do samochodu i podając absurdalne argumenty wymigaliśmy się od spędzenia jeszcze jednej nocy poza domem. Podziękowałem za opiekę nad sierściuchami i ruszyliśmy w dalszą podróż w kierunku domu. Około dwudziestej drugiej końcu zaparkowałem przed blokiem. Hai poszła z psami, niosąc transporter z kotem na górę, a ja zabrałem nasze bagaże. Weszliśmy do mieszkania, gdzie panował dość spory chłód. Odkręciłem kaloryfery i ogarnąłem z grubsza mieszkanie, podczas gdy Hai poszła się wykąpać.  Po szybkim ogarnięciu się położyliśmy się do łóżka. Ułożyłem się wygodnie, a po chwili na mojej klatce piersiowej wylądowała głowa Hai. Przyciągnąłem ją bliżej siebie, a już po paru minutach spałem. W końcu z objęć morfeusza wyrwał mnie dzwonek telefonu. Blondynka mruknęła coś niezrozumiałego, przekręcając się na drugi bok. Odebrałem szybko, nie patrząc nawet na to kto dzwoni.
-Halo? –Zapytałem zaspany.
-Scott, możesz przyjechać -powiedziałam z ulgą, że odebrał. -Odeszły mi wody, a ja nie mam jak dostać się do szpitala. Flynn jest w pracy -mówiła szybko, jednak te informacje szybko mnie rozbudziły.
Zerwałem się z łóżka i zebrałem rzeczy idąc w stronę wyjścia z sypialni. Hai mruknęła nieprzytomnie:
-Co się dzieje?
 -Nic nic, kochanie śpij- powiedziałem całując ją w skroń, podczas gdy ona wracała do przerwanej czynności.
-Już trejkocie, będę za chwilę –powiedziałem zamykając drzwi i rozłączyłem się.
~*~
Otworzyłem drzwi i wszedłem do mieszkania. Po kilku godzinach snu może nie czułem się jak młody bóg, jednak odczuwałem sporą radość. Swoje kroki skierowałem w stronę kuchni, gdzie słyszałem jakieś hałasy. Zastałem tam Hailey mieszającą zawzięcie łyżeczką w kubku.
-Hej piękna, jak tam? –Zapytałem stając za nią, obejmując ją w talii i całując w szyję.
-Dobrze, że sprostowałeś drugim smsem, że to z Sofii jesteś w szpitalu, bo inaczej bym cię zabiła od razu na miejscu za straszenie mnie –mruknęła.
-Przepraszam, ale potrzebowała podwózki, bo Flynna nie było na miejscu…
Hailey?