-Jestem Rose-powiedziałam z uśmiechem.- Jesteś tu nowy?
-Już jakiś czas tu jestem, ale ciebie tu nie widziałem.
-Miałam kilka dni wolnego. Masz dobry kontakt z tymi psiakami-powiedziałam obserwując psy.
-Lubię z nimi przebywać, a one lubią mnie.
-Jesteś wolontariuszem?
-Tak, a ty?
-Również. Nieźle poznałam tu już dwie sławne osoby-zaśmiałam się.
-Tak?
-Nom. Ciebie i aktora Anthony'ego Blacka. Właściwie, co robisz w Nowym Jorku?
Michał?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rose. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rose. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 30 lipca 2015
poniedziałek, 27 lipca 2015
Od Rose cd Anthony'ego
Chodziłam po schronisku karmiąc psy, kiedy zaczępił mnie jakiś chłopok.
-Cześć, Rose tak?
-Tak-powiedziałam powoli.
-Mogłabyś zaprowadzić mnie do kogoś z administracji?
-W sprawie adopcji?
-Nie, chciałbym zostać wolontariuszem.
-Aha... Dobra to zaprowadzę cię do Rity-powiedziałam z uśmiechem.
Ruszyliśmy do biura. Zastanawiałam się skąd go kojarzę.Po chwili przypomniało mi się gdzie go widziałam.
-Czy nie jesteś przypadkiem aktorem? Bo wydaje mi się, że gdzieś cię widziałam.
-Tak, jestem aktorem. Anthony Black-powiedział podając mi ręke.
-A ty już mnie znasz, ale niech będzie formalnie Rose Willow-powiedziałam potrząsając jego dłoń.
-Znasz może Gwen Blley?
-Tak, to moja przyjaciółka. Poznałyśmy się trzy lata temu gdy była na wakacjach w Hiszpani. A skąd ją znasz?
-To moja kuzynka, ale w ostatnich latach rzadko mieliśmy czas pogadać.
Przyszliśmy do biura, gdzie za biurkiem siedziała z burzą blond loków kobieta po trzydziestce, w okularach w czerwonej oprawce.
- Rita przyszedł chętny do wolontariatu.
Kobieta zmierzyła wzrokiem chłopaka i uśmiechnęła się.
-Sam Anthony Black... Dobrze, rąk do pracy nigdy za mało. Pomagałeś kiedyś w jakimś schronisku?
-Tak-odpowiedział chłopak- w San Diego, w wolnej chwili.
-No to dobra. Kombinezony robocze są za tymi drzwiami ns końcu korytarza, a zaraz dostaniesz plakietkę z imieniem.
Chłopak poszedł się przebrać, a Rita zaczęła przygotowywać plakietkę.
-Nakarmiłaś psy?
-Tak, ale Sasha znowu nie chce jeść. Obawiam się, że to jego ostatnie dni.
-Poproszę Vicotra, aby spojrzał na niego, a na razie weźcie może tą małą -spojrzała w papiery- Sierrę i może Sevena na spacer.
-Dobra.
W tym momencie przyszedł Tony.
-Czy te stroje służbowe naprawdę muszą być bordowe?-zapytałam Ritę.
-Nie gadaj tylko idź się zająć. Pokażesz Tony'emu gdzie co leży.
-Tak, tak... Nie pyskuj tylko do roboty. Chodź Anthony, wyprowadzimy Sierrę i Sevena na spacer.
Wyszliśmy z biura i podeszliśmy do szopy, weszliśmy tam i wzięliśmy obroże i smycze.
-Wyszystko co potrzebne jest tu. W kojcu numer sześć siedzi Sierra, to weźmiesz ją, a ja pójdę po Sevena.
Rozeszliśmy się do kojcy. W kojcu numer jeden leżał Seven.
-Co tam mistrzu? Jaki biedny psiak. Chodź, pójdziemy na spacer.
Zapiełam mu obrożę i smycz, i wyszłam z nim z kojca. Ustałam przy bramie czekając na Tony'ego.
Anthony?
-Cześć, Rose tak?
-Tak-powiedziałam powoli.
-Mogłabyś zaprowadzić mnie do kogoś z administracji?
-W sprawie adopcji?
-Nie, chciałbym zostać wolontariuszem.
-Aha... Dobra to zaprowadzę cię do Rity-powiedziałam z uśmiechem.
Ruszyliśmy do biura. Zastanawiałam się skąd go kojarzę.Po chwili przypomniało mi się gdzie go widziałam.
-Czy nie jesteś przypadkiem aktorem? Bo wydaje mi się, że gdzieś cię widziałam.
-Tak, jestem aktorem. Anthony Black-powiedział podając mi ręke.
-A ty już mnie znasz, ale niech będzie formalnie Rose Willow-powiedziałam potrząsając jego dłoń.
-Znasz może Gwen Blley?
-Tak, to moja przyjaciółka. Poznałyśmy się trzy lata temu gdy była na wakacjach w Hiszpani. A skąd ją znasz?
-To moja kuzynka, ale w ostatnich latach rzadko mieliśmy czas pogadać.
Przyszliśmy do biura, gdzie za biurkiem siedziała z burzą blond loków kobieta po trzydziestce, w okularach w czerwonej oprawce.
- Rita przyszedł chętny do wolontariatu.
Kobieta zmierzyła wzrokiem chłopaka i uśmiechnęła się.
-Sam Anthony Black... Dobrze, rąk do pracy nigdy za mało. Pomagałeś kiedyś w jakimś schronisku?
-Tak-odpowiedział chłopak- w San Diego, w wolnej chwili.
-No to dobra. Kombinezony robocze są za tymi drzwiami ns końcu korytarza, a zaraz dostaniesz plakietkę z imieniem.
Chłopak poszedł się przebrać, a Rita zaczęła przygotowywać plakietkę.
-Nakarmiłaś psy?
-Tak, ale Sasha znowu nie chce jeść. Obawiam się, że to jego ostatnie dni.
-Poproszę Vicotra, aby spojrzał na niego, a na razie weźcie może tą małą -spojrzała w papiery- Sierrę i może Sevena na spacer.
-Dobra.
W tym momencie przyszedł Tony.
-Czy te stroje służbowe naprawdę muszą być bordowe?-zapytałam Ritę.
-Nie gadaj tylko idź się zająć. Pokażesz Tony'emu gdzie co leży.
-Tak, tak... Nie pyskuj tylko do roboty. Chodź Anthony, wyprowadzimy Sierrę i Sevena na spacer.
Wyszliśmy z biura i podeszliśmy do szopy, weszliśmy tam i wzięliśmy obroże i smycze.
-Wyszystko co potrzebne jest tu. W kojcu numer sześć siedzi Sierra, to weźmiesz ją, a ja pójdę po Sevena.
Rozeszliśmy się do kojcy. W kojcu numer jeden leżał Seven.
-Co tam mistrzu? Jaki biedny psiak. Chodź, pójdziemy na spacer.
Zapiełam mu obrożę i smycz, i wyszłam z nim z kojca. Ustałam przy bramie czekając na Tony'ego.
Anthony?
niedziela, 26 lipca 2015
Od Rose cd Samuela
-Jestem wolontariuszką w schronisku, ale jeszcze nigdy nie widziałam takiej ślicznej mieszanki psa-powiedziałam patrząc na sunię.
-Wolontariuszka w schronisku?
-Tak, taki bezdomnym pieskom też się należy spacer.
-Oczywiście.
Samuel? Nie za bardzo miałam pomysł
-Wolontariuszka w schronisku?
-Tak, taki bezdomnym pieskom też się należy spacer.
-Oczywiście.
Samuel? Nie za bardzo miałam pomysł
czwartek, 23 lipca 2015
Od Rose
Poniedziałek rano... Czas podnieść się coś ze sobą zrobić.
Otworzyłam oczy. W Nowym Jorku mieszkałam od tygodnia. Wstałam szturchając psa, który leżał na progu. Jej ulubione miejsce. Nasypałam jej karmy do miski, a sama otworzyłam lodówkę. Wyjęłam wędlinę i zrobiłam kanapki. Zjadłam, ubrałam się, zapięłam szelki i smycz Nali, i wyszłam. Wcześniej mieszkałam w Denver, co w porównaniu do Nowego Jorku to jest nic.
"Dobrze by było znaleźć jakiś park"-pomyślałam.
Niestety moje próby znalezienia miejsca się nie powiodły, więc zaczepiłam jakiegoś przechodnia.
-Przepraszam, czy nie wiesz gdzie mogę znaleźć tu park?
<Kto to był?>
Otworzyłam oczy. W Nowym Jorku mieszkałam od tygodnia. Wstałam szturchając psa, który leżał na progu. Jej ulubione miejsce. Nasypałam jej karmy do miski, a sama otworzyłam lodówkę. Wyjęłam wędlinę i zrobiłam kanapki. Zjadłam, ubrałam się, zapięłam szelki i smycz Nali, i wyszłam. Wcześniej mieszkałam w Denver, co w porównaniu do Nowego Jorku to jest nic.
"Dobrze by było znaleźć jakiś park"-pomyślałam.
Niestety moje próby znalezienia miejsca się nie powiodły, więc zaczepiłam jakiegoś przechodnia.
-Przepraszam, czy nie wiesz gdzie mogę znaleźć tu park?
<Kto to był?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)
