Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harper. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harper. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 kwietnia 2018

Od Harper cd Tylera

- Z przerwą może być trochę ciężko bo to tylko 10 minut… ale… - uśmiechnęłam się nieznacznie.
- Ale? - odwzajemnił gest unosząc jedną brew do góry.
- Po 18 kończę zmianę i jeśli bardzo chciałbyś gdzieś się wybrać… o tej godzinie będę wolna.
- Luźno sugerujesz mi żebym zabrał cię na kolację? - zaśmiał się patrząc na mnie cały czas.
- Możliwe. Będę bardzo głodna – dodałam szeptem.
- Niech będzie. Dasz mi swój numer? - wypisałam mu go na karteczce z notesika, który cały czas nosiłam przy sobie.
- Zdzwonimy się – z uśmiechem na ustach odeszłam od jego stolika i cała w skowronkach wróciłam do pracy. Tyler wydawał się być bardzo miłym człowiekiem, z którym naprawdę dobrze mi się rozmawiało.
I tak jak się umawialiśmy zadzwonił do mnie po 18. Właśnie wychodziłam z pracy.
- Harper?
- Harper. Co tam? - uśmiechnęłam się sama do siebie rozpoznając głos osoby po drugiej stronie.
- Gdzie mam po ciebie przyjechać?
- Pod kawiarnię. Jestem już gotowa do wyjścia.
- Zaraz będę… - rozłączył się. Długo czekać nie musiałam bo już chwilkę później jego samochód stał na parkingu przy restauracji. Trochę niepewnie do niego wsiadłam.
- Hej – uśmiechnęłam się nieznacznie. - Weźmiesz mnie do maka? - tak bardzo chciałam zjeść nuggetsy. Cały dzień o nich myślałam.

<Tyler?>

Od Harper cd Tylera

Była sobota. O czwartej rano zadzwonił mój budzik, którego całym sercem nienawidzę. Nie miałam czasu na przeciąganie się i leniwe wstawanie. Musiałam szybko się ogarnąć żeby zdążyć do pracy. Szef przydzielił mnie do nowego lokalu. Kompletnie nie miałam pojęcia gdzie to jest. Miałam adres ale nie orientowałam się gdzie dokładnie znajduje się wymieniona ulica.
Potrzebowałam dwudziestu minut na ogarnięcie się. Byłam już w drodze do pracy. Przemierzałam na desce ulice wsłuchując się w muzykę na słuchawkach. Podążałam za wskazówkami nawigacji, która wyprowadziła mnie w pole. Zamiast do kawiarni miałam przed sobą jakiś klub. Zostało mi dziesięć minut do rozpoczęcia zmiany. Wiedziałam, że nie zdążę. Zestresowałam się. Przeszukałam bluzę w poszukiwaniu paczki papierosów. I… nie ma. Cholernie potrzebowałam zapalić więc skierowałam kroki za budynek. Znajdowało się tam tylne wejście. Stanęłam tam i czekałam aż ktoś wyjdzie. Napisałam do szefa, że się spóźnię co przyjął wyjątkowo dobrze.
-Hej, skarbie, czemu jesteś tu sama? To chyba nie jest najrozsądniejsze – usłyszałam nad sobą męski głos. Podniosłam głowę żeby zobaczyć kto do mnie mówił.
- Uh… jestem tego świadoma – westchnęłam chowając dłonie do kieszeni bluzy. Czułam jego wzrok na sobie. Dokładnie mi się przyglądał. - Coś nie tak?
- Nie wyglądasz na stałą bywalczynię klubu. Co tutaj robisz?
- Zgubiłam się… Masz może fajkę? Wiem, że to bardzo niekulturalne ale potrzebuję zapalić. Zapłacę…
- Wyglądasz jakbyś na głodzie była.
- Po prostu zapomniałam swojej paczki z domu a wszystkie sklepy zamknięte. Chciałabym zapalić przed pracą – podał mi paczkę papierosów i zapalniczkę. Wzięłam jednego. Resztę oddałam. Zapalił razem ze mną. - Trochę dziwne okoliczności poznania ale… Harper jestem – uśmiechnęłam się delikatnie z papierosem w ustach i wyciągnęłam do niego dłoń.
- Tyler – uścisnął ją. - Nie wyglądasz na 21 lat.
- Mam 17. Jestem ponad prawem – zaśmiałam się. Postawiłam deskę na ziemi. - Muszę uciekać. Bardzo dziękuję za uratowanie mi życia. Proszę nie zgłaszaj nigdzie, że jestem nieletnia i palę. Miło było cię poznać Tyler. Jeśli jeszcze kiedyś się spotkamy odkupię ci całą paczkę w podzięce! - mówiłam powoli odjeżdżając. Cały czas paliłam.

<Tyler?>