niedziela, 29 kwietnia 2018

Od Scotta cd Hailey

Dziewczyna postawiła kieliszki na stoliku, rzucając mi korkociąg. Stwierdziliśmy, że w sumie możemy obejrzeć jakiś film. Zabrałem się za otwieranie wina, a Hailey w tym czasie szukała jakiegoś filmu. W końcu stanęło na komedii. Uruchomiliśmy go, po czym rozsiedliśmy się wygodnie na kanapie z kieliszkami w ręce. Hailey wtuliła się w mój bok, a ja objąłem ją ramieniem.
 -Myślałeś już, co dalej z zespołem? –Zapytała w pewnym momencie, przekręcając się lekko, aby na mnie spojrzeć.
-Tak... Niestety nie mam pojęcia co z tym zrobić -powiedziałem upijając łyk alkoholu. -Wiadomo, że rozłam jaki powstał między chyba każdym jest prawdopodobnie nie do naprawienia... A jeśli się nie dogadamy, to nawet jeśli będziemy dalej próbowali pracować razem, to i tak wszystko się rozpadnie.
-Czyli co? Chcesz zakończyć działalność zespołu? -Uniosła głowę, aby spojrzeć mi w oczy.
Zastanowiłem się chwilę nad pytaniem dziewczyny.
-Na  razie przynajmniej zawiesić na czas nie określony... No chyba, że przegłosują zupełną likwidację...
-W końcu całe życie podporządkowałem właśnie temu. Paradoksalnie jeszcze parę lat temu nie wyobrażałem sobie takiego życia, ale teraz mam na odwrót. Pomijam już fakt, że ostatnio wszystko się wali...
-Wszystko? Jesteś tego taki pewny -mówiąc to uniosła jedną brew do gór.
-No poza tym jednym najważniejszym... -dodałem całując ją w skroń.-I bardzo się z tego cieszę, bo kocham cię jak wariat.

Hailey?

Nowy mieszkaniec!

Elenar Vileri

niedziela, 22 kwietnia 2018

Od Harper cd Nathana

Wzruszyłam ramionami. Zrobił zdjęcie i szczęśliwy jak dziecko, które właśnie dostało worek cukierków zaczął pisać coś na telefonie. Szczerze mówiąc mało mnie to obchodziło. Film się zaczął przez co jeszcze bardziej zaczęłam go ignorować. Są rzeczy ważne i ważniejsze a ten osobnik zajmuje ostatnie miejsce w rankingu. Niby zaczął być miły ale kur*wa… Nie do końca wierzę w tą jego zmianę. Potrzebuję jeszcze trochę czasu. Nie ufam mu.
Film skończył się. Wyszliśmy razem z sali bez słowa. Nathan nie wyglądał na zadowolonego. Cały czas gapił się w ekran swojego telefonu i zdenerwowany co chwila odpisywał komuś. W kompletnej ciszy poszliśmy do jego samochodu. Wzięłam swoją deskę i plecak. Chłopak spojrzał na mnie trochę zaskoczony.
- Co robisz? - mruknął.
- Biorę swoje rzeczy i idę spędzić resztę wieczoru ze znajomymi? Z tego co widzę twoi też chyba za tobą tęsknią. Albo ty za nimi… W każdym razie dzięki za film i w ogóle. Fajnie było – ciekawe czy wyczuł nutkę sarkazmu, którą przyprawiłam moją wypowiedź. - Do zobaczenia, albo niezobaczenia, jak wolisz, w poniedziałek – nim zdążył cokolwiek powiedzieć ja ruszyłam w swoją stronę. Chyba się tym nie przejął bo tak jak ja odjechał z parkingu. Tak jak mu powiedziałam pojechałam spotkać się ze znajomymi na skateparku. Byli to przyjaciele Diego, którzy są również moimi przyjaciółmi. Też byli dla mnie jak bracia.
Nathan pojechał na imprezę gdzie już od kilku godzin bawili się jego przyjaciele. Widząc go jak podchodzi do nic zaczęli głośno się śmiać.
- O co wam chodzi? - przewrócił oczami i zajął miejsce na sofie obok jednego z nich.
- Uważasz tamto zdjęcie za dowód? Stary potrzebujemy czegoś mocniejszego. Zrób jej zdjęcie w trakcie albo po. Skoro już ją „przeleciałeś” - nakreślił cudzysłowy w powietrzu. - Teraz nie będziesz miał z tym problemu, nie?

<idk Nathan?>

sobota, 21 kwietnia 2018

Od Xaviera cd Kalla

Powstrzymałem cisnący mi się na usta uśmiech, na widok lekkich rumieńców,  wkradających się na policzki dziewczyny. Muszę sobie zapamiętać, aby tak do niej mówić. Założyłem ręce na klatkę piersiową, opierając się o oparcie krzesła.
-Oj ranisz moje ego -powiedziałem udając urażonego. -Dwadzieścia osiem... I jeszcze mówi, że nie wyglądam na młodego... No wiesz co? -Upiłem łyk kawy, po czym wróciłem wzrokiem do blondynki. - Trochę mi dodałaś. Nie tak dawno skończyłem dwadzieścia pięć lat.
-No to mówię, że nie jesteś najmłodszy -zażartowała bawiąc się łyżeczką.
-Ja przynajmniej nie potrzebuję podkładki siedząc w samochodzie, kruszynko -odparłem, no co pokazała mi język. -Jednak nie mówię, że jest w tym coś złego.
Zarumieniła się ponownie, przygryzając wargę. Oj nie dziewczyno... Nie rób tak, bo nawet nie wiesz jak seksownie wyglądasz jak tak robisz. Przeczesała jedną ręką włosy.
-Możesz mi coś wytłumaczyć? -powiedziała, na co uniosłem brew, słuchając uważnie. -Skoro prowadzisz klub, to po co przyjmowałeś zastępstwo u nas w szkole?
-A to jest dość proste do wytłumaczenia. Wasza dyrektorka dawniej  mnie uczyła, a że nawet ją lubiłem i miałem wobec niej pewien dług, to skoro miała próbę do niej postanowiłem się odwdzięczyć. Roi temu byłem u was na praktyce i z tego co wiem byli zadowoleni z mojej pracy, co oddały również wyniki egzaminów. Miałem tylko trzecie klasy -dodałem uprzedzając jej pytanie. -Dali mi je z myślą, że gorzej niż jest po naukach waszej nauczycielki już nie będzie. A sam znałem jej sposób nauczania, w końcu uczyla mnie przez trzy lata. Więc spodziewałem się ich wiedzy.
-Czy już wtedy była taką jędzą?
-I to jaką...
Chwyciłem filiżankę i upiłem łyk przestygniętego już napoju. Przejechałem dłonią po włosach robiąc lekki bałagan. Po wygłoszeniu paru (nastu) uwag o matematyczce, zaczęliśmy najzwyczajniej w świecie obgadywać nauczycieli. Żartowaliśmy sobie, dopijając kawę. W końcu wybiła godzina, gdy nadszedł czas zakończyć nasze spotkanie, ponieważ miałem jeszcze umówione spotkanie z prawnikiem. Zebraliśmy się, a ja, upierając się przy swoim, zapłaciłem za zamówienie. Wyszliśmy z lokalu i ruszyliśmy w stronę parkingu. W końcu stanęliśmy przy samochodzie dziewczyny.
-To jak jutro z tymi korepetycjami -zapytała z jakimś błyskiem w oku.
-Po czternastej będę wolny, więc  jeśli ci pasuje...
-No jasne -odpowiedziała szybko uśmiechając się. -Może gdzieś cię podwieźć?
-Mam umówione spotkanie z prawnikiem w klubie. Muszę podpisać pełnomocnictwo dla siostry... Skoro mam teraz spędzać więcej czasu w szkole... -Rozejrzałem się widząc Shay opartą o ścianę. -Z resztą już jest. Muszę lecieć, było bardzo miło.
-Też tak uważam -powiedziała uśmiechając się jeszcze szerzej. -To do jutro.
-Cześć -odpowiedziałem i ruszyłem do zniecierpliwionej siostry.

Kalla?

piątek, 20 kwietnia 2018

Od Issabelli cd Tylera

-Nie dzięki - prychnęłam -Zaraz usnę. Muszę wracać - powiedziałam opierając się delikatnie o chłopaka
-Odebrać Cię jutro? - zapytał i zapalił papierosa
-Jeżeli nie masz nic lepszego do roboty to nie mam nic przeciwko - ziewnęłam
-Widzę, że jesteś zmęczona - parsknął śmiechem i zaciągnął się dymem
-No tak. Późno już - spojrzałam na Tylera
-W sumie to ja też bym już poszedł spać -
-W takim razie, wracajmy -
-Racja - stwierdził i rzucił niedopałek na ziemię
-Tak w ogóle to którędy mam iść żeby trafić do domu? Nigdy nie byłam w tych okolicach - rozejrzałam się
-Odprowadzę cię. Spokojnie - mruknął
-No to się pośpiesz - spojrzałam na Tylera, który odwrócił się do mnie plecami i delikatnie się schylił -Buta wiążesz czy Co? -
-Przecież wiesz o co mi chodzi - zaśmiał się gdy powoli wdrapałam się na jego barki
-Wysoko tu - jęknęłam, patrząc w ziemię
-Nie na codzień masz szansę być tak wysoko - złapał mnie za ręce śmiejąc się -trzymaj się mała -

***

Gdy dotarliśmy pod drzwi do mojego mieszkania, chłopak pomógł mi z siebie zejść.
-Dzięki za odprowadzenie - uśmiechnęłam się lekko
-Nie ma sprawy - odwzajemnił uśmiech
-Ja już pójdę - otworzyłam drzwi do domu
-No Dobrze - westchnął cicho i spojrzał na mnie
-Dobrej nocy - przytuliłam chłopaka przez co dziwnie się na mnie spojrzał
-Dobranoc młoda - odpowiedział i śledził wzrokiem zamykające się drzwi.
Tyler?

czwartek, 19 kwietnia 2018

Od Tylera cd Issabelli

Spojrzałem na dziewczynę i uśmiechnąłem się. Widziałem zaskoczone spojrzenie dziewczyny, kiedy przybiłem piątkę z ochroniarzem, a wiele osób w klubie się ze mną witało.
-Chyba często tu bywasz – stwierdziła, usiłując przekrzyczeć muzykę.
-Nie tak często – odparłem.
Trudno było się wytłumaczyć, w jakiś logiczny sposób, nie ujawniając prawdy.
-Wiesz, ilość ludzi, którzy cię tutaj znają, mówi sama za siebie – odparła.
-To… idziemy się czegoś napić? - zaproponowałem, zmieniając temat.
-Nie wiem czy to dobry pomysł. Mam rano zajęcia, a chyba umrę, jeśli pójdę na nie skacowana – westchnęła.
-Za bardzo się przejmujesz, Isabella. Wyluzuj, nie musisz przecież się upijać do nieprzytomności.– wzruszyłem ramionami, obejmując ją w talii i prowadząc w stronę baru – Poza tym, ja stawiam, więc raczej nie wypada ci odmówić.
-Jesteś strasznie uparty – stwierdziła.
-Taki mój urok – odparłem.
Zamówiłem dla nas drinki, które znajomy mi barman dość szybko przygotował. Po wypiciu trunków, udaliśmy się na parkiet, aby trochę potańczyć. Dziewczyna początkowo ruszała się troszkę nieśmiało, z czasem, kiedy alkohol zaczynał działać, jej ruchy stawały się coraz pewniejsze siebie. W pewnym momencie, moje ręce, z jej talii zjechały nieco niżej, na jej biodra. Isabelli zdawało się to nie przeszkadzać w tej chwili. Po chwili jednak, kiedy nastąpiła krótka przerwa między piosenkami, wyjęła telefon, aby sprawdzić godzinę, doskonale wiedziałem, co to oznacza.
-Chol.era, Tyler. Późno już, strasznie późno – powiedziała, nieco spanikowana. - Musimy iść – powiedziawszy to, złapała mnie za rękę i wytargała z parkietu.
Wyszliśmy przed klub. Spojrzałem na zegarek, który wskazywał pierwszą w nocy, faktycznie zrobiło się troszkę późno.
-Wyluzuj, Isabello – stwierdziłem, biorąc wdech świeżego powietrza.
-Łatwo ci mówić, nie ty masz zajęcia rano – prychnęła.
-Dobra, dobra – zaśmiałem się, wyciągając z kieszeni paczkę papierosów. - Chcesz? - spytałem, wyciągając w jej stronę paczkę.
Isabella?

Od Hailey cd Scotta

Ujęłam wolną rękę chłopaka i razem ruszyliśmy parkową alejką, rozglądając się za idealnym miejscem, w którym moglibyśmy się rozłożyć. Po kilku minutach spaceru,w świetle popołudniowego słońca, znaleźliśmy dogodne dla nas miejsce pod jednym ze starych drzew. Scott zaczął rozkładać koc, ja za to stałam z koszykiem w ręce, przyglądając się. Po chwili oboje siedzieliśmy na kocu, spożywając przygotowane przez chłopaka jedzenie.
-Czuję się teraz jak w tych wszystkich filmach dla nastolatków – zaśmiałam się. - Spełniasz moje marzenia.
-Do usług – odparł z rozbawieniem.
Spędziliśmy tam z pewnością dobrą godzinę, w końcu niebo zaczęło się chmurzyć, a odcień chmur z minuty na minuty był coraz ciemniejszy.
-Chyba będzie padać – oznajmiłam, z niepokojem spoglądając w niebo.
-Proponuję się zbierać – westchnął podnosząc się.
Pośpiesznie zebraliśmy swoje rzeczy i udaliśmy się do samochodu. Idealnie w momencie, kiedy usiedliśmy w pojeździe, zaczęło lać.
-Ale mamy wyczucie – skwitowałam.
-Gdzie teraz? - spytał, odpalając silnik.
-Możemy jechać do mnie, jeśli chcesz. Zostało mi chyba jeszcze jakieś winko – zaproponowałam, kładąc swoją dłoń na jego.
-Nie pijesz tego winka za często przypadkiem? Martwię się skarbie – odparł z przekąsem, ruszając.
-No bez przesady – zaśmiałam się.
Niecałe dziesięć minut później, weszliśmy do mojego mieszkania. Zaraz, gdy zdjęłam buty, udałam się do szafki, w której trzymałam alkohol i wyjęłam wino. Postawiłam trunek na stoliku w salonie i udałam się w poszukiwaniu kieliszków. Kiedy wróciłam, Scott, siedział już na kanapie.
Scott?

Od Nathan'a cd Harper

Zadowolony z odpowiedzi uśmiechnąłem się do dziewczyny, na co odpowiedziała miną bez szczególnego wyrazu. W głowie cały czas musiałem przypominać sobie imię dziewczyny, żeby broń Boże nie wyleciało z pamięci. Po prostu nie przywykłem do zapamiętywania tak szczegółowych informacji.
Wziąłem do ręki kartonowy kubeczek i upiłem łyk ciepłej herbaty. Widząc, że dziewczyna zdjęła już fartuszek z logiem firmy i zaczęła się ubierać w buty wstałem z krzesła i czekałem na nią przy drzwiach. Harper nie czekając na zaproszenie wyszła pierwsza z budynku zatrzymując się na parkingu. Palcem wskazałem jej sportowy samochód i ruszyłem w jego kierunku. Nie bawiąc się w otwieranie drzwi dla blondynki i inne duperele czekałem, aż sama załaduje się do samochodu. Położyła torbę na kolanach, a ja odpaliłem silnik
-Masz jakieś życzenie co do filmu?- zapytałem wyjeżdżając na ulicę
-Jest nowa część Avengersów- powiedziała dyskretnie pisząc wiadomość na telefonie- Możemy iść na to jeśli masz ochotę
-Już się obawiałem, że będę skazany na komedię romantyczną- westchnąłem
Harper zaśmiała się cicho i wskazując palcem na radio zapytała:
-Mogę?- uśmiechnęła się na moje kiwnięcie i po chwili w samochodzie rozległa się muzyka na dość wysokim regulatorze.
Kiedy bilety i popcorn mieliśmy już w ręku skierowaliśmy się w stornę jednej z sal. Zajęliśmy miejsce prawie na samym końcu. W pomieszczeniu poza naszą dwójką znajdowało się niewiele osób. Wyciągnąłem komórkę z kieszeni i włączając aparat skierowałem urządzenie w naszą stronę
-Może wspólne zdjęcie?- zapytałem

Harperka?

Od Kalla cd Xaviera

Jestem idiotką. Cholernie głupią idiotką. Dlaczego wcześniej nie domyśliłam się, że taki facet może mieć dziewczynę. Przecież to było jasne. Co ja sobie w ogóle wyobrażałam. Czuję się teraz jak tępa dzida.
- Um… - zaczęłam. Nie miałam pojęcia jakie pytanie mu zadać. Przecież prosto w twarz nie zapytam czy tamta laska to jego dziewczyna. Dalej Kalla wiem, że potrafisz. - Chciałam… um… no… ten… - i nagle nad moją głową zapaliła się mała żaróweczka. - Mógłbyś wytłumaczyć mi jutro prawdopodobieństwo raz jeszcze? Kompletnie tego nie ogarniam – bingo. W nagrodę za bycie taką inteligentną dziewczyną kupię sobie coś w nagrodę. Xavier trochę zdziwiony pytaniem uśmiechnął się nieznacznie chociaż prawdopodobnie coś podejrzewał. Jak na razie postanowił chyba mi odpuścić.
- Nie ma problemu. Możemy się spotkać jutro po lekcjach – kelnerka przyniosła nasze zamówienie. Oprócz kawy zamówiłam sobie jeszcze serniczek. - Więc jak to się stało, że znalazłaś się wtedy w klubie. Całkiem sama?
- Był weekend. Chciałam gdzieś wyjść i się zabawić ale oczywiście moi znajomi jak zwykle się wykręcili i zostałam sama – jedną ręką opierałam się na stoliku, a w drugiej trzymałam łyżeczkę i kręciłam nią. - Nie miałam zamiaru tracić soboty więc po prostu poszłam sama. Tamten typ, z którym mi pomogłeś łaził za mną cały wieczór. Był głównym powodem, dla którego chciałam się zmyć tak wcześnie – westchnęłam po czym upiłam łyk kawy.
- Masz nauczkę na przyszłość. Takie kruszyny jak ty nie mają w życiu łatwo – kruszyna? Podoba mi się. Może mi tak mówić. Zarumieniłam się delikatnie.
- Ile masz lat tak w ogóle? Nie wyglądasz na starego ale na młodego też nie. Obstawiam coś koło… nie wiem… dwadzieścia osiem?

<Xavier?>

środa, 18 kwietnia 2018

Od Issabelli cd Tylera

-Ja naprawdę muszę już iść - ruszyłam szybko w stronę budynku ale po chwili chłopak złapał mnie za rękę -Tyler... mam mało czasu - spojrzałam na chłopaka
-Pójdę tam z Tobą - prychnął
-Ale... - zaczęłam się jąkać
-Nie ma żadnego ale. A poza tym... przecież za chwilę zaczynasz zajęcia. Nie możemy się spóźnić - zaśmiał się
-No dobra... - powoli ruszyłam w stronę budynku. Trochę dziwnie się czułam kiedy chłopak trzymał mnie za rękę no ale cóż... nic nie poradzę.

***

Po skończonych zajęciach poszłam do szatni się przebrać. Gdy wyszłam, pierwsze co zobaczyłam to był Tyler, który śledził mnie wzrokiem.
-Nie możesz ze mną chodzić na zajęcia - mruknęłam -Rozpraszasz mnie... aż się dziwię, że Jennifer pozwoliła Ci wejść na salę aby oglądać nasz układ... -
-Ma się ten urok - zaśmiał się
Spojrzałam na zegarek i westchnęłam -Mam dziesięć minut, żeby się dostać na siłownię... nie mam szans - ziewnęłam
-Może się gdzieś przejdziemy? - zaproponował chłopak
-W sumie... możemy gdzieś wyskoczyć na miasto - odpowiedziałam
-Klub? - uśmiechnął się lekko
-Czemu nie - powiedziałam po chwili zastanowienia

***

Gdy znaleźliśmy się pod klubem zaczęłam się rozglądać
-Coś nie Tak? - zapytał
-Nie, nie tylko nigdy tu nie byłam - spojrzałam na Tylera
-Rozumiem - zaśmiał się
-Dwudziesta trzecia... późno trochę... A jak się jutro spóźnię na zajęcia? - spojrzałam na zegarek
-Nie panikuj. Trochę się zabawimy i odprowadzę cię do domu - uśmiechnął się łobuzersko
-No skoro tak mówisz... - odpowiedziałam z przekąsem

Tyler?